Reklama

Reklama

Zamach w Paryżu

Nie żyją znani satyrycy i dziennikarz "Charlie Hebdo"

Wśród 12 osób, które zginęły w środę w ataku na satyryczne pismo "Charlie Hebdo" w Paryżu, było czterech znanych satyryków i dziennikarz - współzałożyciel tygodnika i jego były dyrektor wydawniczy. Francuskie media składają im hołd i zamieszczają ich sylwetki.

Zabity w środę Stephane Charbonnier - znany jako Charb - urodził się w 1967 roku i "zdobył szlify rysownika w Charlie Hebdo" - pisze "Le Point". W 2009 roku został redaktorem naczelnym tygodnika. W ostatnim numerze "Charlie Hebdo" Charbonnier zamieścił rysunek, "pod tytułem Wciąż nie ma zamachu terrorystycznego, który okazał się zdumiewającym ostrzeżeniem" - pisze "Le Figaro".

Rysunek Charbonniera przedstawiał mężczyznę, który miał na sobie pas z ładunkami wybuchowymi i mówił: "Zaczekajcie, mamy jeszcze czas do końca stycznia, by złożyć życzenia" - opisuje paryski dziennik.

Reklama

W 2012 roku, gdy Charbonnier, po zamieszczeniu karykatur Mahometa, zaczął otrzymywać listy, w których grożono mu śmiercią, powiedział w wywiadzie prasowym: "Nie boję się represji. Nie mam dzieci, nie mam żony, nie mam samochodu ani kredytu. To brzmi z pewnością patetycznie, ale wolę umrzeć, stojąc, niż żyć na kolanach".

Georges Wolinski miał 80 lat; był synem polskiego Żyda i pół Francuzki - pół Włoszki; urodził się w 1939 roku w Tunisie. Wraz z Jeanem Cabu, również ofiarą środowego zamachu, był założycielem tygodnika "Hara-Kiri", który ukazywał się w latach 1960-70 i stał się prototypem "Charlie Hebdo" oraz innego słynnego francuskiego magazynu satyrycznego "Pilote" - przypomina "Le Figaro".

"Był jednym z największych francuskich mistrzów rysunku satyrycznego" - pisze o Wolinskim "Le Point". W okresie zamieszek z maja 1968 roku założył dziennik "L'Enrage", który wprawdzie szybko zniknął z rynku, ale - jak pisze "Le Figaro" - gazeta ta wypracowała pewien styl, który przejął tygodnik "Hara-Kiri" oraz inne magazyny o takim profilu.

Wolinski, uznawany za jednego z najlepszych satyryków kontestatorów, współpracował z najbardziej prestiżowymi francuskimi tytułami, jak "L'Humanite", "Le Journal du dimanche" czy "Le Nouvel Observateur" w którym publikował do śmierci.

Ten właśnie tygodnik wspomina go w środę, pisząc, że był "duchowym ojcem większości współczesnych rysowników satyryków". W roku 1990 otrzymał z rąk prezydenta Jacquesa Chiraca Legię Honorową.

Jean Cabut, który posługiwał się pseudonimem Cabu, miał 76 lat. Zasłynął jako rysownik i humorysta, pracując między innymi dla "Hara-Kiri" i znanego magazynu satyrycznego "Le Canard Enchaine"; dla "Charlie Hebdo" pracował od 1970 roku. Wydał wiele książek i albumów, ilustrował nawet książki poświęcone jazzowi. W ostatnich latach miał dwie wielkie wystawy w paryskim Hotel de Ville (w latach 2006-07) i w centrum kulturalnym Librairie Goscinny (2008-09) - przypomina "Le Figaro".

Bernard Verlhac, posługujący się pseudonimem Tignous, był satyrykiem "Charlie Hebdo", jak i tygodnika "Marianne" oraz magazynu satyrycznego publikującego komiksy "Fluide Glacial". Miał 57 lat - wspomina "Le Point".

Verlhac zamieścił ostatnio w "Charlie Hedbo" karykaturę dżihadysty z Państwa Islamskiego trzymającego odciętą głowę zakładnika. "Od tego zginął" - pisze "Le Figaro".

Jedyny zabity w środowym ataku dziennikarz to 68-letni Bernard Maris. Był jednym z założycieli pisma, a do roku 2008 jednym z jego dyrektorów. Po złożeniu tej funkcji nadal publikował w "Charlie Hebdo" pod pseudonimem "Oncle Bernard" (Wuj Bernard) - pisze "Le Point" w specjalnym artykule na temat ofiar zamachu.

Maris był wielbicielem brytyjskiego ekonomisty Johna Maynarda Keynesa, o którym napisał książkę. Współpracował z wieloma tytułami oraz radiem France Inter i telewizją i-Tele - wspomina "Le Nouvel Observateur".

Tygodnik "Charlie Hebdo" zajął miejsce tygodnika "Hara-Kiri", gdy władze zakazały jego publikacji po tym, jak w listopadzie 1970 roku zamieścił on na okładce tytuł "Tragiczny bal w Colombey:  1 ofiara śmiertelna". Było to odniesienie do śmierci generała Charlesa de Gaulle'a, który zmarł w swej rezydencji w Colombey-les-Deux-Eglises. Wybór tytułu był niefortunny, ponieważ zawierał aluzję do tragedii, do której doszło w tym samym miesiącu: pożar w dyskotece spowodował śmierć 146 osób. Minister spraw wewnętrznych Raymond Marcellin zakazał wówczas wydawania "Hara-Kiri".

"Charlie Hebdo" zaczęto wydawać natychmiast po zamknięciu "Hara-Kiri". Według Wolinskiego tytuł odnosił się do imienia generała de Gaulle'a (Charlie to zdrobnienie od Charles). "Hebdo" jest skrótem od słowa hebdomadaire - tygodnik. "Charlie" było też tytułem innego magazynu "Charlie Mensuel" (Charlie Miesięcznik), nawiązującym do postaci stworzonej przez rysownika, autora komiksu "Peanuts" (Fistaszki) Charlesa M. Schulza.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy