Reklama

Reklama

Zamach w Paryżu

Do ataku na "Charlie Hebdo" przyznała się Al-Kaida w Jemenie

Przedstawiciel Al-Kaidy w Jemenie powiedział agencji AP, że to jego organizacja kierowała atakiem na francuski tygodnik "Charlie Hebdo". Jeden ze sprawców zamachu powiedział wcześniej, że został wysłany przez Al-Kaidę w Jemenie.

To Al-Kaida w Jemenie miała starannie i w sposób przemyślany zorganizować atak na tygodnik satyryczny, aby "bronić honoru proroka Mahometa" - powiedział anonimowy rozmówca AP.

Agencja zastrzega, że informacji tej nie udało się jak dotąd potwierdzić, gdyby jednak okazała się prawdziwa, byłaby to pierwsza skuteczna operacja jemeńskiej Al-Kaidy przeprowadzona na Zachodzie.

Reklama

Wcześniej w piątek francuskie media podały, że Cherif Kouachi jeden z braci, którzy zaatakowali "Charlie Hebdo" powiedział francuskiej telewizji BFMTV, że był wysłannikiem jemeńskiej Al-Kaidy. Według BFMTV zamachowiec skontaktował się ze stacją w piątek rano.

"Błogosławiony atak"

Wkrótce po oświadczeniu anonimowego rozmówcy AP szejk Harit al-Nadari, duchowny należący do jemeńskiej Al-Kaidy, zamieścił na Twitterze informację, w której pochwala "błogosławiony atak w Paryżu" i nazywa "brudnych" Francuzów "niewiernymi, którzy obrażają proroków".

Nadari nazwał sprawców zamachu na francuski tygodnik "bohaterskimi mudżahedinami, którzy nauczyli (Francuzów) tego, jakie są granice wolności słowa".

AP podkreśla, że Nadari nie stwierdził otwarcie, że za atakiem stoi jemeńska Al-Kaida, ale napisał: "Jakże nie mielibyśmy walczyć z tymi, którzy obrażają naszego proroka, szkalują naszą religię i walczą z wiernymi".

Zwracając się do Francuzów Nadari dodał: "przestańcie atakować muzułmanów jeśli chcecie żyć w pokoju. Ale jeśli chcecie wojny, to cieszcie się, bo nie zaznacie pokoju".

Nie jest jasne, dlaczego Nadari nie napisał wprost, że za zamachem na "Charlie Hebdo" stała jego organizacja - pisze agencja AP. Dodaje jednak, że z skontaktował się z nią jej przedstawiciel, który powiedział, że zwlekano z ujawnieniem tej informacji "ze względów bezpieczeństwa".

Według tego źródła Al-Kaida w Jemenie kierowała akcją i "starannie wybrała cel".

Kolejne groźby

Powiedział również, że "zachodnie kraje, a zwłaszcza Ameryka, Wielka Brytania i Francja zapłacą za swe zbrodnie", a kara spotka je na ich własnym terytorium.

Kouachi oświadczył w rozmowie z telewizją BFMTV, że był finansowany przez emira Anwara al-Awlakiego, który zginął w 2011 roku w ostrzale z amerykańskiego samolotu bezzałogowego.

Przedstawiciel sił bezpieczeństwa Jemenu powiedział AP, że Kouachi najprawdopodobniej walczył w szeregach Al-Kaidy na Półwyspie Arabskim w 2011 roku w jemeńskiej prowincji Abjan.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy