Reklama

Reklama

Zamach w Nicei. RMF24: "Ludzie nic nie widzieli, ponieważ była końcówka pokazu fajerwerków"

"Szok, płacz, krzyki i ludzie leżący na ziemi" - tak o wczorajszym ataku w Nicei mówi Aleksander Tagori, mieszkający w tym mieście Polak. W rozmowie z dziennikarką RMF FM Katarzyną Sobiechowska-Szuchtą opisał chwile grozy, jakie przeżyli przebywający na miejscu ludzie.

"Mam koleżankę, która skoczyła o włos od tej ciężarówki i kolegę, który to widział 100 metrów dalej" - mówił Aleksander.

Reklama

"Kierowca jechał 40 km/h, a ludzie w ogóle tego nie widzieli. W ogóle nic nie widzieli, ponieważ była końcówka pokazu fajerwerków. Większość ludzi nie widziała nawet tej ciężarówki, jak przejeżdżała i po prostu wszystkich gniotła" - relacjonuje w rozmowie z RMF FM.

"Kolega publikował nagranie po fakcie, jak już ciężarówka się zatrzymała, jak ludzie są na podłodze. Koleżanka była w kompletnym szoku, cała się trzęsła i przy telefonie płakała, bo nigdy czegoś takiego nie było w Nicei" - dodał rozmówca radiostacji.

W krwawej masakrze w Nicei zginęły co najmniej 84 osoby zginęły, a wiele zostało rannych. Podczas obchodów Dnia Bastylii ciężarówka wjechała w tłum ludzi. "Atak ten miał charakter terrorystyczny" - oświadczył prezydent Francois Hollande. Zamachowcem, był 31-letni mężczyzna urodzony w Tunezji - poinformowała francuska policja. Mężczyzna był znany służbom bezpieczeństwa. Został zastrzelony przez policjantów.

Dowiedz się więcej na temat: nicea | zamach terrorystyczny

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne