Reklama

Reklama

Zamach w Nicei dziełem Państwa Islamskiego

Organizacja Państwo Islamskie przyznała się do odpowiedzialności za zamach w Nicei we Francji, gdzie w czwartek w tłum świętujący Dzień Bastylii wjechała ciężarówka, zabijając 84 osoby - poinformowała w sobotę powiązana z dżihadystami agencja Al-Amak.

"Sprawca operacji przeprowadzonej w Nicei jest żołnierzem Państwa Islamskiego. Przeprowadził ją w odpowiedzi na apele do brania na cel obywateli krajów koalicji walczącej z Państwem islamskim" - podało to źródło.

Wcześniej w związku z zamachem zatrzymano trzech mężczyzn. Są oni podejrzewani o kontakty z Tunezyjczykiem, który w czwartek ciężarówką wjechał w tłum świętujący Dzień Zdobycia Bastylii.

 Źródła podają, że w dyspozycji policji pozostają jeszcze dwie osoby, między innymi była żona zamachowcy.

Do ataku w Nicei doszło w czwartek późnym wieczorem na nadmorskiej promenadzie, na której tysiące mieszkańców i turystów kończyło oglądać pokaz fajerwerków z okazji święta narodowego Francji. Ciężarówka-chłodnia przejechała zygzakiem dwa kilometry przez tłum, zanim kierowca - po wymianie ognia z policjantami - został zastrzelony. Zdaniem świadków jechał tak, by zabić jak najwięcej osób. We Francji wybuchła w mediach dyskusja o niewystarczających środkach bezpieczeństwa, które nie zapobiegły temu, że duży pojazd wjechał w strefę dla pieszych.

Reklama

Sprawca zamachu

Podkreśla się, że do zamachu doszło podczas obchodów święta 14 lipca. Nikt nie przyznał się do zamachu, ale zdaniem ekspertów nosi on znamiona działania Państwa Islamskiego. Śledztwo ma ustalić, czy zamachowiec działał sam, czy też miał powiązania z organizacjami terrorystycznymi.

Został on zidentyfikowany jako 31-letni Tunezyjczyk mieszkający w Nicei, Mohamed Lahouaiej Bouhlel. Nie miał francuskiego obywatelstwa, a tylko prawo pobytu. Sąsiedzi opisują go jako cichego samotnika, który nie odwzajemniał kierowanych do niego pozdrowień. Sąsiedzi oceniają, że nie robił wrażenia osoby religijnej. Był notowany jako pospolity przestępca i raz skazany, ale pozostawał poza zainteresowaniem francuskich służb specjalnych. Nic nie było wiadomo o jego powiązaniach z dżihadyzmem.

W mieszkaniu Bouhlela policja dokonała przeszukania, zatrzymano także jego byłą żonę.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy