Reklama

Reklama

Anis Amri poszukiwany w związku z zamachem w Berlinie. Oto jego historia

Anis Amri, 24-letni Tunezyjczyk podejrzany o dokonanie ataku na zgromadzonych na świątecznym jarmarku w Berlinie, był już wcześniej znany służbom. Jak trafił z Tunezji do Niemiec? Jego historię opisuje w The Irish Times Derek Scally.

2009 rok: Jako 17-latek Anis Amri opuszcza Tunezję. Tak twierdzi jego ojciec (brat mówi o wyjeździe w 2011 roku). Amri - razem z tłumem przybyszów - trafia na włoską wyspę Lampedusa. We Włoszech zostaje skazany za pomoc w zorganizowaniu podpalenia tamtejszych ośrodków.

Wiosna 2015 roku: Według informacji włoskiej agencji informacyjnej Ansa, Anis Amri wychodzi na wolność po czterech latach spędzonych w więzieniu na Sycylii.

Lipiec 2015 roku: Amri trafia do Niemiec. Granicę francusko-niemiecką przekracza w okolicy Fryburga, w południowo-zachodnich Niemczech. Od tego momentu - jak podają władze - często zmienia tożsamość. Posługuje się różnymi nazwiskami (Ahman Z, Mohamed H) i narodowościami (raz deklaruje, że jest Egipcjaninem, innym razem podaje libańskie pochodzenie). Rejestruje się w różnych częściach Niemiec: w południowo-zachodniej Badenii-Wirtembergii, w zachodniej Nadrenii-Westfalii i w Berlinie.

Reklama

Styczeń 2016 roku: W związku z kontaktami z ekstremistycznym kaznodzieją z Dortmundu po raz pierwszy zwraca na siebie uwagę służb bezpieczeństwa.

Luty 2016 roku: Prawdopodobnie wtedy Amri przenosi się na stałe do Berlina, gdzie zajmuje się handlem narkotykami w popularnym Görlitzer Park.

5 lutego 2016 roku: Kryminalny wydział niemieckiej policji zaleca "intensywną i nieustanną obserwację" Amriego, kwalifikując go jako "niebezpiecznego". Tunezyjczyk jest wówczas jednym z 549 osób z takim statusem w Niemczech. Decyzja służb związana jest z podejrzeniem, że Amri szukał wspólników do przeprowadzenia ataku. Wydział krajowej policji śledczej (Landeskriminalamt, LKA) dowiedział się od informatora, że mężczyzna próbował kupić pistolet.

Kwiecień 2016 roku: Amri składa podanie o azyl w Kelven w Nadrenii Północnej-Westfalii. Zostaje zakwaterowany w obozie dla uchodźców w pobliżu Emmerich.

Czerwiec 2016 roku: Podanie o azyl zostaje odrzucone, ponieważ tożsamości Amriego nie można było potwierdzić.

Lipiec 2016 roku: Anis Amri zostaje oskarżony o ciężkie uszkodzenie ciała nożem w trakcie kłótni o narkotyki. W autobusie dalekobieżnym zatrzymuje go policja, która odkrywa, że mężczyzna powinien być deportowany. Sąd w Ravensburgu oficjalnie nakazuje zamknięcie go w więzieniu, którego osadzeni oczekiwali na odesłanie do swoich krajów. Dwa dni później deportacja zostaje wstrzymana, bo Amri nie ma dokumentów. Niemieckie władze występują do ambasady tunezyjskiej z wnioskiem o paszport. Tunezja kwestionuje pochodzenie Amriego.

Lato 2016 roku: Amri zostaje zatrzymany w Berlinie, po tym jak przybył tam busem z zachodnich Niemiec. Mimo podejrzeń, że planował ukraść broń automatyczną, zostaje po krótkim czasie wypuszczony. Policja śledcza (LKA) kończy obserwację mężczyzny.

Listopad 2016 roku: Amri ponownie zostaje zakwalifikowany jako groźny dla niemieckich służb i umieszczony na  liście osób do obserwacji, ale ślad po nim zaginął.

19 grudnia roku: Uprowadzona zostaje ciężarówka, należąca do polskiej firmy przewozowej. Sprawca wjeżdża w jarmark świąteczny na berlińskim Breitscheidplatz, zabijając 12 osób i raniąc 48. W szoferce policja znajduje ciało z ranami postrzałowymi 37-letniego Polaka, kierowcy ciężarówki. Służby twierdzą, że pod siedzeniem kierowcy znaleziono dokumenty należące do Anisa Amriego.

21 Grudnia: Za pomoc w ujęciu urodzonego w Tunezji 24-letniego Anisa Amriego niemiecka federalna prokuratura generalna oferuje nagrodę do 100 tysięcy euro. Szef resortu spraw wewnętrznych Landu Północna Nadrenia-Westfalia Ralf Jäger mówi dziennikarzom, że tunezyjski paszport podejrzanego, który umożliwiłby deportację mężczyzny, trafia do Niemiec dzień przez zamachem w Berlinie.


Na podstawie: The Irish Times

 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje