Reklama

Reklama

Wybory parlamentarne 2011

"PO sonduje nas w sprawie przyspieszonych wyborów"

Dlaczego Platforma Obywatelska układa listy tak szybko i tak nagle? - pyta gość Kontrwywiadu RMF FM Grzegorz Napieralski i zaraz odpowiada: - Poparcie w sondażach PO spada, rośnie SLD. Widać tam zaniepokojenie i nerwowość. I znów pokerowa zagrywka - przyśpieszone wybory.

Szef Sojuszu dodaje, że gotowy jest już projekt ustawy o związkach partnerskich, ma zostać złożony wkrótce.

Reklama

Konrad Piasecki: Komu pan kibicuje w starciach Tuska ze Schetyną?

Grzegorz Napieralski: - Lubię spoglądać na tych dwóch polityków, jak ze sobą rozmawiają i pracują, ale nie kibicuję ani jednemu, ani drugiemu, kibicuję moim koleżankom i kolegom w klubie, którzy ciężko pracują nad ustawami.

A lubi pan spoglądać na nich wtedy, kiedy się ze sobą ścierają i walczą? To jest miły widok dla lidera partii opozycyjnej?

- Patrzę na nich jako politolog.

I?

- No i to jest ciekawe.

A legendy o zbliżeniu pana z marszałkiem to jeno legendy i mity?

- Popatrzmy na fakty. Fakty są takie, że marszałek Sejmu kontaktuje się i spotyka z szefami klubów. To jest naturalne. Nie odmawiam spotkań z panem marszałkiem Schetyną. Te spotkania są naprawdę bardzo merytoryczne. Ale żeby to były jakieś knucia po nocach, to nie przypominam sobie.

Ale pogodziliście się po czasach gniewu? Bo były takie czasy, kiedy ze sobą nie rozmawialiście.

- Nie, nie było gniewu, był jeden wywiad pana marszałka.

Nie, jak mówił o panu, że jest pan niesłowny, że jest pan handlarzem politycznym, to pan się wtedy gniewał.

- Byłem zdziwiony, czemu tak mówi, bo to przeczyło faktom, ale w polityce trzeba jednak zrozumieć przeciwnika politycznego. Pan Grzegorz Schetyna był wtedy bardzo zdenerwowany, była to kampania wyborcza, mógł Bronisław Komorowski przegrać. Rozumiem, że bardzo mu zależało. Czasami nerwy puszczają. Zrzuciłem to na brak koordynacji, że tak powiem.

Ale pan Grzegorz, czy Grzesiek Schetyna dla pana?

- Pan marszałek.

A w prywatnych rozmowach?

- Pan marszałek Grzegorz Schetyna.

W rządach koalicji PO-SLD, gdyby do takiej doszło, dzisiejszy pan marszałek Grzegorz Schetyna miałby większe szanse na sympatię SLD niż Donald Tusk?

- Zawsze jest tak, że partia, która wygrywa wybory, desygnuje premiera. Natomiast o koalicjach rozmawia się zawsze po wyborach i jestem daleki od spekulacji, jak te rządy będą wyglądały. Może przy tych wszystkich napięciach, tym wszystkim, co się dzieje, warto pomyśleć o rządzie fachowców.

Naprawdę pan wierzy w rząd fachowców? To jest rozwiązanie, które się nigdy nie sprawdziło, nawet gdy próbowano je realizować.

- Może dorośliśmy do tego. Politycy do Sejmu, niech tam się spierają, a żeby odzyskać zaufanie do rządzenia postawmy na autorytety, jest wiele takich.

A pan ma jakiś fachowców na podorędziu?

- Jest wielu takich.

To jaki byłby fachowy kandydat SLD np. na ministra finansów?

- Wiedziałem, że pan o to zapyta.

Mogę zapytać o Ministerstwo Spraw Zagranicznych, jak pan woli, bo nigdzie nie widzę takich kandydatów SLD.

- Są znakomici ludzie związani z gospodarką i finansami, którzy nie są w polityce i świetnie by się sprawdzili. Współpracuję z nimi od wielu lat. Naprawdę świetni ludzie. Ale są też takie osoby, które nie są związane z żadnym politycznym środowiskiem. Dzisiaj bardzo wiele razy komentują różne wydarzenia. Też mogliby zasiąść w takim rządzie.

A kto byłby premierem takiego wymarzonego rządu fachowców Grzegorza Napieralskiego?

- Jest też bardzo dużo postaci.

Nie, nie bardzo dużo postaci. Jedna postać, która mogłaby zostać premierem rządu fachowców?

- Proszę mnie dzisiaj nie naciskać, bo jeżeli powiem, że ktoś będzie premierem w takim rządzie, to przez najbliższe dwa tygodnie ta osoba będzie atakowana, czy będzie premierem tego rządu. Zostawmy spekulacje kadrowe. Ja bym dzisiaj wolał skupić się na tym, co dane partie mają do zaproponowania w trudnych czasach, bo wiemy, że rok 2012, 2013 i 2014 to będą ciężkie lata dla Polski.

A pana pomysłem na wejście w te trudne czasy są przyspieszone wybory?

- Powinniśmy zadać sobie takie pytanie: dlaczego Platforma układa listę? Tak szybko i tak nagle.

Pańskim zdaniem dlatego, że szykuje się do wyborów już teraz?

- Mogą być przyspieszone wybory. Spadają notowania i to bardzo mocno, w każdym sondażu. Rosną sondaże SLD. Ewidentnie widać nerwowość i zaniepokojenie w Platformie, więc być może jest znowu pokerowa zagrywka: "no to przyspieszamy wybory". To jest możliwe.

Ale sondował was ktoś na to rozwiązanie?

- Takie sondowanie, czy możliwe są przyspieszone wybory, trwa już od dłuższego czasu.

Przyszedł do SLD ktoś z Platformy i zapytał, czy poparlibyście pomysł przyspieszonych wyborów?

- To nie jest tak, że ktoś przychodzi do SLD, na przykład na posiedzenie władz klubu. Tylko to jest tak, że często rozmawiamy w kuluarach i liderzy Platformy Obywatelskiej pytają, "a gdyby były przyspieszone, to co by się wydarzyło?". My akurat w tej sprawie mieliśmy czytelne stanowisko.

I wy odpowiadacie "proszę bardzo, poprzemy ten pomysł".

- Nasz pogląd w tej sprawie jest taki. Wybory będą w środku prezydencji. Wiemy co się działo w innych krajach, które miały wybory w czasie swojej prezydencji, że to się tragicznie kończyło. Proszę zobaczyć, co się wydarzyło na debacie w sprawie katastrofy smoleńskiej w Sejmie, jaka była skala emocji i jakie granice zostały przekroczone. Wiec wyobraża pan sobie co się wydarzy w październiku, jak będziemy w prezydencji, kiedy politycy znowu będą brali się za łby?

No to w takim razie, jeśli przyspieszone wybory, to i pan powinien zacząć układać listy, a z tym w SLD bardzo krucho. Podobno.

- Krucho? Nie, to jest bardzo prosta sprawa, najpierw programy regionalne, wojewódzkie i krajowe.

W ten sposób to wy dojdziecie do wyborów właśnie w październiku, a nie w kwietniu, gdyby miały być przyspieszone.

- Jak trzeba, to przyspieszymy. Nazwisk i fachowców na zapleczu SLD jest naprawdę bardzo dużo.

Czy chciałby pan, żeby Ryszard Kalisz znalazł się na listach SLD?

- Zróbmy to bardzo prosto i bez żadnych spekulacji. I to zabrzmi tak mocno u pana redaktora tutaj, w kontrwywiadzie. Nie ma żadnego problemu z Ryszardem Kaliszem. Jeżeli będzie chciał startować, ma takie samo prawo jak Grzegorz Napieralski, Katarzyna Piekarska, czy Stanisław Wziątek.

Rysiu chcesz, Rysiu startujesz.

- Proszę bardzo.

A Bartosz Arłukowicz, też?

- Tak samo.

A Włodzimierz Czarzasty?

- A chce startować?

Pytam pana.

- Musze go zapytać.

Ale nie wyklucza pan i takiej możliwości?

- To szef ordynackiej, wspierali mnie w kampanii prezydenckiej, zapytam.

Choć pańscy koledzy z SLD mówią "Boże chroń Polskę przed takimi rządzącymi i takimi posłami jak Włodzimierz Czarzasty" i trudno się pod tym nie podpisać.

- O różnych osobach różnie mówią. Natomiast okazuje się, że wiele nazwisk, które były atakowane, szczególnie przez prawicę, za czasów naszych rządów, dzisiaj jest uniewinnionych i wszystkie brudy zostały zdjęte. Więc ja bym na to zwracał uwagę. Czy ktoś będzie startował czy nie, to zależy przede wszystkim od tej osoby. Ja nie wiem czy Włodzimierz Czarzasty chce startować.

Leszek Miller?

- Tak samo jak Ryszard Kalisz.

Jak chce, niech startuje?

- Proszę bardzo. Były premier wprowadził Polskę do Unii Europejskiej. Dostał ostatnio nagrodę od BCC za dobre reformy gospodarcze.

I za obniżenie podatku CIT, wiec przedsiębiorcy mają mu za co dziękować, nie wiem czy lewica również.

- Wiele bardzo ważnych reform przeprowadził. Ustawa o swobodzie gospodarczej, ale również proszę zwrócić uwagę, co się działo z akcyzami i z inną pomocą dla przedsiębiorców, co skutkowało dużym wzrostem gospodarczym, malejącym bezrobociem.

Czy SLD rzeczywiście organizuje wystawę o podziemiu aborcyjnym w Sejmie?

- Jest taki pomysł różnych środowisk, żeby tak faktycznie się wydarzyło.

Ale macie na to zgodę marszałka Sejmu?

- Nie wiem czy organizatorzy zwrócili się oficjalnie do nas, do klubu, a my do marszałka. Sprawdzę.

Ale to nie wy organizujecie, tylko wy jesteście pośrednikiem?

- Różne środowiska się do nas zwróciły, że warto ten pomysł podjąć. Tym bardziej, po artykułach w różnych gazetach, które pokazały jaka tragedia jest wśród kobiet, które się na to decydują i jak wielkie jest podziemie aborcyjne.

Czy liberalizacja ustawy aborcyjnej byłaby takim warunkiem sine qua non wejścia SLD do jakiegokolwiek układu rządzącego?

- Nie stawiajmy tak tej sprawy. Sprawa dotycząca podziemia aborcyjnego, jest - myślę - sprawą nas wszystkich i trzeba ten problem rozwiązać. Nie chciałbym tego stawiać zero-jedynkowo "Wejdę do rządu, nie wejdę". Załatwmy to jak najszybciej, bo cierpią kobiety. Bo kobiety nie wiedzą, do kogo zmierzają i później nie mają żadnej pomocy, a wiele z nich traci zdrowie, a czasami życie. I to jest problem.

A związki partnerskie - złożycie rzeczywiście projekt ustawy?

- Jest już projekt, Sprawa dotyczy osób, które chcą bez faktycznego zawarcia związku małżeńskiego żyć razem. To dotyczy osób tej samej płci i osób płci różnych. Chodzi o wspólne rozliczanie podatków, dziedziczenie, odwiedzanie się w szpitalu, czy nawet pochówek.

I kiedy składacie?

- Dni, godziny.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje