Reklama

Reklama

Wybory parlamentarne 2011

"PiS i Kaczyński doprowadzili do sytuacji, w której wszystko im wolno"

Są już reakcje na słowa Dery, który zastanawiał się, czy "Tusk reprezentuje polski interes" i czy nie trzeba go postawić przed Trybunałem Stanu.

Oskarżanie polskiego premiera, polskiego rządu o zbrodnię najwyższą, czyli o zdradę, jest niegodne - powiedział w środę rzecznik rządu Paweł Graś.

Reklama

To komentarz m.in. do wypowiedzi Andrzeja Dery, że PiS będzie rozważać wniosek o postawienie Donalda Tuska przed Trybunałem Stanu.

"Słowa PiS, które padają w ostatnich dniach są po prostu haniebne, oskarżanie polskiego premiera, polskiego rządu o zbrodnię najwyższą, czyli o zdradę jest niegodne. To jednak najlepszy dowód, że zaczęła się kampania polityczna, zaczęła się kampania wyborcza w wykonaniu PiS i to nam daje przedsmak, co tak naprawdę w tej kampanii będzie się działo" - powiedział dziennikarzom Graś, który przebywał z Donaldem Tuskiem z oficjalną wizytą w Kijowie.

Nawiązał w ten sposób do środowej wypowiedzi posła PiS Andrzeja Dery, który pytany w Radiu ZET, "czy premier Donald Tusk powinien stanąć przed Trybunałem Stanu?", odpowiedział: "Ja myślę, że jeżeli się przyjrzy temu, co dzieje się w tej chwili, czy reprezentuje polski interes, to myślę, że można takie wnioski stawiać". Dopytywany, "czy taki wniosek postawi Prawo i Sprawiedliwość?", odparł: "Myślę, że będziemy to rozważać". Pytany o to rzecznik PiS Adam Hofman oświadczył w środę, że "na dzisiejszym etapie są to rozważania teoretyczne".

Premier Tusk jest przyzwyczajony, że ze strony PiS żadne dobre słowo, czy pochwała go nie spotka. Jest tylko z dnia na dzień eskalacja inwektyw i epitetów - mówił w środę dziennikarzom rzecznik rządu.

Graś uważa też, że PiS i Jarosław Kaczyński doprowadzili do sytuacji, w której im wszystko wolno. "Gdyby podobne słowa, podobne zarzuty, podobne treści, pojawiały się w wypowiedziach innych polityków, mielibyśmy tutaj rzeczywiście prawdziwe piekło na ziemi" - powiedział. Zdaniem rzecznika Jarosław Kaczyński opowiada się za ograniczeniem demokracji i za totalną kontrolą wszystkiego.

"Uważam, że ostatecznego rozliczenia z taką polityką i z takimi słowami powinni dokonać wyborcy. Dlatego czekamy na wybory i na to, żeby Polacy zdecydowali, czy chcą takiego języka, czy chcą takiej agresji, czy chcą takich ludzi w polityce" - podkreślił.

Politycy PO zaapelował w środę do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego oraz Prawa i Sprawiedliwości o "opamiętanie się" i zaprzestanie wykorzystywania katastrofy smoleńskiej do gry politycznej. "Nie może być tak, że jedna formacja polityczna, dla swoich partykularnych celów, zawłaszcza wielką tragedię" - oświadczył poseł PO Paweł Olszewski.

Jego zdaniem, w wypowiedziach prezesa PiS można dostrzec "absolutne segregowanie Polaków" i "wykluczanie poszczególnych grup ze względu na miejsce zamieszkania, pochodzenie, na poglądy".

"Ludzie - którzy nie mają poszanowania dla innych osób, dla innych poglądów, którzy podburzają tłumy, są niezwykle niebezpieczni. Nowoczesna segregacja w wydaniu Jarosława Kaczyńskiego przypomina najczarniejsze doświadczenia w historii" - podkreślił Olszewski.

Jak zauważył, J.Kaczyński "oskarżał wszystkich dookoła", a nie znalazł nawet czasu, aby odwiedzić grób swojego brata - Lecha Kaczyńskiego. "To pokazuje prawdziwe intencje PiS - nie ma tu miejsca na uczucia, na refleksję, jest miejsce tylko na twardą politykę" - uważa poseł Platformy.

Małgorzata Kidawa-Błońska (PO) podkreśliła z kolei, że PiS przekroczyło już "poziom absurdu, głupoty, złości, nieposzanowania innych ludzi, braku współpracy". "To co od paru miesięcy prezentuje PiS dawno przekroczyło dobre granice. PiS nie chce współpracować, nie tylko z państwem rosyjskim, niemieckim, ale ostatnio odmówił chęci współpracy z państwem polskim, zanegował istnienie naszego państwa" - podkreśliła.

Dowiedz się więcej na temat: Donald Tusk | Nie | Prawo i Sprawiedliwość

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje