Reklama

Reklama

Wybory parlamentarne 2011

Kopacz: Nie chcę licytować się z Szydło na obietnice bez pokrycia

​W kampanii przed wyborami parlamentarnymi nie chcę licytować się z PiS-em i panią Beatą Szydło na obietnice bez pokrycia - zadeklarowała w sobotę premier Ewa Kopacz. Dziś odbyło się posiedzenie Rady Gospodarczej poświęcone m.in. sytuacji w Grecji.

Kopacz podczas swojego wystąpienia przypomniała, że w niedzielę Grecy wezmą udział w referendum i staną przed wyborem. - Albo zagłosują na "tak", co będzie się wiązało z ich bardzo konkretną, ciężką robotą i wyrzeczeniami, by sprostać oczekiwaniom tych, którzy chcą im pomóc, albo zagłosują na "nie" i to będzie dość zwrotna sytuacja w historii wspólnoty europejskiej - zaznaczyła.

Przyznała, że na razie nie można nawet powiedzieć, jakie będą następstwa decyzji, którą podejmą Grecy, bo "nikt takiego scenariusza do tej pory nie rysował".

"Dla nas Polaków Grecja jest wielką przestrogą"

- Ale dla nas Polaków Grecja jest wielką przestrogą. Chciałabym, byśmy byli mądrzejsi przed szkodą niż po szkodzie - stwierdziła premier. - Skutki tego, co wydarzyło się w Grecji, wynikają z nieodpowiedzialnych obietnic, które składali im (Grekom - przyp. red.) politycy, którzy mówili im: "żyjcie ponad stan, finansować to będą pieniądze z zagranicy". Grecy zostali oszukani. Nie chciałabym, żeby kampania wyborcza była okresem, w którym ktokolwiek oszuka Polaków. Nie chcę na to pozwolić - mówiła Kopacz.

Reklama

Uczestników spotkania poprosiła o rzetelną diagnozę tego, jak na polską gospodarkę i finanse publiczne mogą wpłynąć różne scenariusze: sytuacja, kiedy Grecja wychodzi ze strefy euro, a także sytuacja, kiedy Grecja w strefie euro zostaje.

Kopacz podkreśliła, że w kampanii przed wyborami parlamentarnymi nie chce licytować się z PiS na obietnice bez pokrycia. - Ostatnia kampania prezydencka pełna była obietnic. To była taka trochę trampolina do sukcesu, ale trampolina bardzo nieprawdziwa. Obietnice, które składał prezydent elekt właściwie nie mogły być przelicytowane przez nikogo z odpowiedzialnych ekonomistów. Dzisiaj w tej kampanii (...) nie chcę się licytować z PiS-em i z panią Beatą Szydło, która została wskazana jako przyszły premier rządu (...) na obietnice bez pokrycia - powiedziała premier.

W Polsce może dojść do "scenariusza greckiego"

Kopacz dodała, że to dlatego, iż w przeciwnym razie dojdzie w Polsce do "scenariusza greckiego". - A wtedy już nie będzie mądrych, którzy będą mówili, że mamy na tę chorobę jakieś konkretne rozwiązanie - zaznaczyła.

W niedzielę Grecy zagłosują w referendum w sprawie warunków pomocy zagranicznej, mającej ratować ten kraj przed bankructwem. Rząd w Atenach apeluje o głosowanie na "nie", ale sondaże pokazują, że wraz ze zbliżaniem się referendum przybywa zwolenników porozumienia.

Jeśli głosujący powiedzą "tak", może to otworzyć drogę do negocjacji nad nowym programem pomocowym. Głosowanie na "nie" oznaczać będzie odrzucenie przyjęcia pomocy finansowej na warunkach wierzycieli. Premier Grecji Aleksis Cipras wzywał Greków, by wybrali odpowiedź negatywną, twierdząc, że wzmocni to pozycję negocjacyjną Aten, choć przedstawiciele Unii przestrzegają, że będzie inaczej. Greckie władze przekonują, że odrzucenie warunków kredytodawców w referendum nie będzie oznaczało wyjścia Grecji ze strefy euro.

Grecki minister finansów Janis Warufakis zapowiadał, że jeśli w referendum Grecy przyjmą propozycję międzynarodowych wierzycieli, możliwa jest dymisja rządu.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy