Reklama

Reklama

Zliczają głosy. Donald Trump: Demokraci próbują ukraść wybory

Prezydent USA Donald Trump stwierdził w środę (4 listopada) na Twitterze, że mimo jego wielkiej przewagi, jego oponenci starają się "ukraść" wybory. Zapowiedział jednak, że im na to nie pozwoli.

"Wygrywamy wysoko, ale oni próbują UKRAŚĆ wybory. Nigdy im na to nie pozwolimy. Głosy nie mogą być oddawane po zamknięciu urn" - napisał Trump. 

Reklama

Chwilę wcześniej zapowiedział, że wtorkowej nocy wygłosi oświadczenie. "Wielkie ZWYCIĘSTWO" - dodał. 

W pierwszej wersji wpisu Trump popełnił błąd w słowie "polls" (urny), pisząc zamiast tego "Poles" (Polacy).

Niedługo po publikacji tweeta Trumpa serwis oznaczył treść jego wpisu jako "sporną i zwodniczą na temat procesu wyborczego".

Prezydent nie skonkretyzował swoich zarzutów, jednak podczas kampanii wyborczej przekonywał, że wyniki wyborów muszą być znane już w dzień wyborów, mimo że jeszcze nigdy końcowe wyniki nie zostały ogłoszone tak wcześnie. Twierdził też, że ułatwienie głosowania pocztą doprowadzi do fałszerstw wyborczych.

Rekordowa liczba głosów korespondencyjnych

W obecnych wyborach oddano rekordową liczbę głosów korespondencyjnych. Łącznie z głosami oddanymi osobiście przed dniem wyborczym było ich ponad 100 mln.

W części kluczowych stanów, jak Pensylwania, będą one liczone na końcu, a proces może potrwać nawet kilka dni. Pensylwania będzie zaliczać również głosy, które wpłyną pocztą już po zamknięciu urn, ale które zostały wysłane przed wyznaczoną datą końcową.

Sprawdź relację z wieczoru wyborczego w USA.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy