Reklama

Reklama

Zamieszki w USA. Donald Trump wzywa swoich zwolenników do rozejścia się

W opublikowanym na Twitterze nagraniu Donald Trump wzywa swoich zwolenników, zgromadzonych na Kapitolu, do rozejścia się do domów. - Nie chcemy, aby komuś stała się krzywda. To bardzo trudny czas dla nas. Nigdy nie było tak trudno. Kochamy was, jesteście wyjątkowi - mówi prezydent USA. Przed gmachem Kapitolu znajdują się tysiące sympatyków Trumpa, którzy uważają, że wybory prezydenckie z 3 listopada 2020 r. zostały sfałszowane.

- Wiem, że jesteście zranieni. Mieliśmy wybory, które nam skradziono. To były wybory, które wygraliśmy przygniatającą większością głosów i wszyscy o tym wiedzą, zwłaszcza druga strona - mówi na początku nagrania Trump. Dodał, że to były "oszukańcze wybory". - Ale nie wolno nam grać kartami, które rozdali nam ci ludzie - podkreśla.

Reklama

Zaapelował do swoich zwolenników, aby wrócili do domów.  - Potrzebujemy pokoju, prawa i porządku - mówi Trump oraz zaznacza, że zna "cierpienie i ból" swoich zwolenników.

- Nie chcemy, aby komuś stała się krzywda. To bardzo trudny czas dla nas. Nigdy nie było tak trudno. Kochamy was, jesteście wyjątkowi. Wiem jak się czujecie, ale wróćcie do domu w pokoju - mówi Trump. 

Nagranie po około dwóch godzinach zostało usunięte z Twittera przez administratorów tego serwisu. Wcześniej na skasowanie nagrania zdecydował się Facebook. 

Biden wzywa Trumpa

Wcześniej o zajęcie stanowiska wobec wydarzeń na Kapitolu zaapelował do Trumpa prezydent elekt Joe Biden. - Wzywam prezydenta Donalda Trumpa, aby wystąpił teraz w telewizji ogólnokrajowej, aby wypełnił swoją przysięgę, aby bronił konstytucji, i aby zażądał końca tego oblężenia - podkreślił.

- Jestem zaszokowany, jestem smutny, że nasz kraj, nasz naród, który tak długo był latarnią światła i demokracji dla całego świata, stał się tak mroczny - powiedział prezydent elekt.

Zamieszki w USA

Posiedzenie Kongresu Stanów Zjednoczonych, który zebrał się, aby zatwierdzić wyborczą wygraną Joe Bidena zostało przerwane, do środka Kapitolu wtargnęli sympatycy prezydenta Donalda Trumpa, którzy wcześniej otoczyli budynek.

Przed gmachem Kapitolu znajdują się tysiące sympatyków prezydenta USA, którzy uważają, że wybory prezydenckie z 3 listopada 2020 r. zostały sfałszowane. Dochodzi do starć z policją, która używa gazu łzawiącego. Część demonstrantów wtargnęła do budynku Kapitolu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy