Reklama

Reklama

Wybory w USA. Zmniejsza się przewaga Donalda Trumpa w Pensylwanii i Georgii

Prezydent Donald Trump ma w Pensylwanii ok. 120 tys. głosów przewagi nad kandydatem Demokratów Joe Bidenem. Trump po zamknięciu lokali wyborczych w tym stanie przekonywał, że wygrał o 690 tys. głosów. Przewaga kandydata Republikanów topnieje wraz z przeliczaniem głosów oddanych korespondencyjnie, a jego sztab żąda przejrzystości przy liczeniu głosów. Podobnie dzieje się w stanie Georgia wraz ze spływaniem głosów z aglomeracji Atlanty.

To - jak informuje PAP - sytuacja "na czwartek rano czasu lokalnego" (czyli po południu czasu polskiego). W Pensylwanii przeliczono ok. 93 proc. głosów. Szacuje się, że do zaraportowania zostało ich już mniej niż milion. Przewaga Trumpa z godziny na godzinę topniała. To dlatego, że spływają głównie rezultaty z głosowania korespondencyjnego, w którym przewagę ma Biden. Demokraci uważają, że to wystarczająco, by sądzić, że wygrają wybory w Pensylwanii.

Reklama

Doradca prezydenta USA Donalda Trumpa Jason Miller żąda przejrzystości przy liczeniu głosów w Pensylwanii. Zapowiedział w czwartek, że spodziewa się dodatkowych działań prawnych, aby zapewnić transparentność głosów przeliczonych w tym stanie. Wyraził też opinię, że już późnym wieczorem w piątek będzie jasne, że Trump będzie prezydentem na kolejne cztery lata. Sztab Republikanina podał ponadto, że spodziewa się podjęcia dodatkowych kroków prawnych również w Nevadzie.

Po zamknięciu lokali wyborczych w Pensylwanii prezydent Donald Trump twierdził, że jego przewaga w Pensylwanii nad Joe Bidenem wynosi 690 tys. głosów. - To nie jest mała różnica, to będzie w zasadzie niemożliwe, żeby Biden nas dogonił. Wygrywamy w Michigan, widziałem te dane i powiedziałem: wow, to dużo - mówił prezydent USA. 

Ważą się losy amerykańskich wyborów

Władze Pensylwanii zapewniają, że większość z pozostałych głosów zostanie zliczonych w czwartek. To może pozwolić na przyznanie już w ten dzień wygranej jednemu z dwóch kandydatów. Pensylwania ma 20 głosów elektorskich, a Nevada 6. Według portalu "New York Times" w czwartek po południu czasu polskiego Biden mógł być pewien 253 głosów elektorskich, Trump - 214. Aby zwyciężyć w wyborach prezydenckich, potrzeba 270 głosów elektorskich. 

W Georgii końcówka przeliczania głosów, wciąż bez faworyta

W stanie Georgia do zliczenia według szacunków mediów pozostało ok. 50 tys. głosów, w tym z regionów opowiadających się w większości za Demokratami - aglomeracji Atlanty oraz hrabstwa Chatham z Savannah. Przewaga Trumpa w skali stanu to ok. 14 tys. głosów i na końcówce zliczania topnieje z godziny na godzinę. Media nie wykazują żadnego faworyta i spekulują, czy Bidenowi uda doścignąć się prezydenta.

Szybkie tempo nadrabiania straty do prezydenta przez Bidena związane jest ze spływaniem na końcówce procesu głosów oddanych korespondencyjnie, w większości w bastionach Demokratów.

16 głosów elektorskich z Georgii, zazwyczaj opowiadającej się za Republikanami, zwiększyłoby stan posiadania Bidena do 269 głosów elektorskich. Aby być pewnym wygranej w wyścigu o Biały Dom Demokrata potrzebowałby więc jeszcze zwycięstwa w którymkolwiek ze stanów, w którym wciąż pojedynek nie został jeszcze rozstrzygnięty.

Władze Georgii zapowiadają, że chcą zakończyć zliczanie głosów w czwartek. Wszystko wskazuje na to, że różnica między kandydatami będzie na tyle minimalna (mniej niż 0,5 pkt proc), że - tak jak zezwala na to prawo - przegrany będzie mógł wnioskować o ponowne liczenie głosów.

Wybory w tym stanie zdecydują o większości w senacie

Zacięta rywalizacja wyborcza zwiastuje spory w sądach i ciągnące się długo w Georgii prawne batalie. Dwóch Republikanów w środę zeznało przed sądem w Savannah, że istnieje ryzyko iż 53 głosy w hrabstwie Chatham zostały przyjęte po przewidzianym przez prawo czasie. Zgodnie z prawem w Georgii kart wyborczych nie można przyjmować po godz. 19 w wyborczy wtorek. Sąd uznał, że zeznający nie przedstawili dowodów na to, że złamano przepisy wyborcze.

Georgia, stan, w którym urodził się były demokratyczny prezydent Jimmy Carter, ostatni raz opowiedziała się za politykiem Partii Demokratycznej w wyborach prezydenckich w 1992 roku. Mimo masowego poparcia licznej w tym stanie społeczności afroamerykańskiej dwukrotnie wyższość swojego republikańskiego kontrkandydata musiał uznać tu Barack Obama.

Stan przyciąga w październiku uwagę obserwatorów również z uwagi na zaciętą rywalizację o Senat. Na ten moment każda z partii może być pewna 48 senackich mandatów. Z jeszcze wciąż częściowych rezultatów w Georgii wynika, że dwa pojedynki senackie w tym stanie będą prawdopodobnie nierozstrzygnięte (żaden z kandydatów nie otrzyma 50 proc. głosów). Oznaczałoby to ponowne senackie głosowanie w tym stanie w styczniu. Jego stawka może być wysoka - kontrola Senatu przez jedną lub drugą partię.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne