Reklama

Reklama

Wybory w USA. Trump zapewnia, że przekaże władzę

Prezydent Donald Trump po raz pierwszy publicznie przyznał, że opuści urząd 20 stycznia. Obiecał uporządkowane przekazanie władzy po tym, jak Kongres potwierdził zwycięstwo Kolegium Elektorów prezydenta elekta Joe Bidena.

"Mimo że całkowicie nie zgadzam się z wynikiem wyborów, a fakty to potwierdzają, to jednak 20 stycznia nastąpi uporządkowana zmiana" - przekazał Trump w oświadczeniu.

Reklama

Jednocześnie powtórzył oskarżenia, które wysuwał przez ostatnie dwa miesiące. "Zawsze mówiłem, że będziemy kontynuować naszą walkę o to, by liczone były tylko legalne głosy. Chociaż oznacza to koniec najwspanialszej pierwszej kadencji w historii prezydenta, to dopiero początek naszej walki o ponowne uczynienie Ameryki wielką" - dodał Trump.

Treść komunikatu prezydenta przekazano za pośrednictwem konta na Twitterze doradcy Trumpa Dana Scavino. Facebook i Twitter tymczasowo zawiesiły profile Trumpa.

W środę sprzed Białego Domu republikański prezydent powiedział swoim zwolennikom, że "nigdy się nie podda" i naciskał na Republikanów, by ci w Kongresie kwestionowali certyfikowane przez stany rezultaty wyborów. Po szturmie jego zwolenników na Kapitol przywódca USA znalazł się pod presją republikańskich parlamentarzystów, z których wielu wzywa go, by uznał swoją porażkę. Senator GOP Tom Cotton apelował do Trumpa, by "przestał wprowadzać w błąd" Amerykanów.

Noc przebiega w amerykańskiej stolicy spokojnie. Po wprowadzeniu godziny policyjnej od 18 w środę czasu miejscowego demonstrujący rozeszli się do domów i hoteli, a przed Kapitolem rozmieszczono dodatkowe siły bezpieczeństwa. Stan wyjątkowy ma obowiązywać w Waszyngtonie do 21 stycznia, dzień wcześniej dojdzie do zaprzysiężenia Joe Bidena.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje