Reklama

Reklama

Wybory w USA: Pracownik komisji wyborczej ukrywa się. Ujawniono jego dane

Pracownik komisji wyborczej w stanie Georgia w USA otrzymał groźby w związku z rzekomym wyrzuceniem do kosza na śmieci karty do głosowania. Na pokazanym na Twitterze nagraniu wideo widać, jak zgniata i wyrzuca kawałek papieru. Wywołało to podejrzenia, podkreśla CNN, że jest to karta wyborcza.

Portal internetowy CNN powołuje się na wypowiedź dyrektora ds. rejestracji i wyborów w hrabstwie Fulton Richarda Barrona, który twierdzi, że nagranie sporządził ktoś mający dostęp do pomieszczenia, gdzie są karty do głosowania. Po oględzinach ustalono, że jednak nie była to karta wyborcza.

"Odpowiedź brzmi: nie (...) niezaprzeczalnie nie" - przekonywał Barron.

Reklama

Wyjaśnił, że nagranie pokazuje pracownika przydzielonego do procesowania kart do głosowania drogą korespondencyjną. Obsługuje on jedną z pięciu maszyn do rozcinania kopert w celu oddzielenia zewnętrznej od wewnętrznej. Według Barrona zgniatany i wyrzucany kawałek papieru to instrukcja, którą czasem zwracają wyborcy razem z kartą do głosowania.

"Film, który został udostępniony w mediach społecznościowych, oglądano miliony razy, a wiele osób fałszywie oskarżało pracownika o manipulację z kartą do głosowania" - podkreśla CNN.

"W żadnym momencie pracownik nie był w stanie dotrzeć do karty do głosowania. Obsługiwałem jedną z tych maszyn. (...) Jedyne, co tam robisz, to oddzielanie kopert i cięcie ich. Wyciąganie (z kopert) kart do głosowania odbywa się na następnym etapie procesu, a uprawnieni są do tego tylko pracownicy przydzieleni do ich sortowania" - argumentował Barron.

Skontaktował się on z obwinianym pracownikiem, który powiedział mu, że opuścił dom, przebywa z przyjaciółmi i boi się nawet prowadzić samochód, ponieważ grożono mu i ujawniono wszystkie jego dane osobowe.

Dyrektor mówił, że pracownik, który nie został oficjalnie zidentyfikowany, szkolił innych, jak używać maszyn do cięcia. "Wyraziłem smutek z powodu wszystkiego, co mu się przydarzyło po prostu dlatego, że chciał zostać pracownikiem wyborczym i wykonywać przy tym tylko dobrą robotę" - cytuje CNN Barrona.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje