Reklama

Reklama

Wybory w USA. Mieszkańcy Waszyngtonu świętują

Okrzyki radości, a potem odgłosy strzelających korków od szampana i klaksonów - tak zareagował Waszyngton na ogłoszenie przez media wyborczej wygranej Demokraty Joe Bidena. W mieście, które jest niechętne wobec Donalda Trumpa, ludzie tańczą na ulicach. Zabawa będzie trwała do białego rana.

W tegorocznych wyborach Trump uzyskał w Waszyngtonie jedynie 5,2 proc. głosów (dane z 90 proc. komisji). Wynik ten - jeśli się utrzyma - i tak będzie oznaczał postęp. Cztery lata temu Republikanin otrzymał w Dystrykcie Kolumbii 4,1 proc. głosów. Miasto na jego wyborczą porażkę w sobotę zareagowało wybuchem entuzjazmu.

Na ogłoszenie przez media tuż przed południem wygranej Bidena śródmieście Waszyngtonu odpowiedziało okrzykami radości z balkonów i z okien. Chwilę później na ulicach rozległ się dźwięk klaksonów. W ciepły listopadowy dzień tłum ludzi przemierzał tanecznym krokiem ulice niosąc w rękach butelki szampana, transparenty i flagi. Pochód kierował się w okolice Białego Domu. Dominowali w nim młodzi ludzie.

Reklama

"Wszyscy się cieszymy, tyle trwało to zliczanie. Teraz mamy poczucie ulgi" - mówi Anita pracująca w jednej z organizacji międzynarodowych mających siedzibę w Waszyngtonie. Wraz z innymi podryguje w rytm przebojów jednego ze spontanicznie urządzonych koncertów pod chmurką. Wokalista ku uciesze tłumu zmienia słowa przebojów tak, by jak najbardziej krytykowały czy wyśmiewały Trumpa.

"To zmiana na lepsze"

"Biden wniesie do Białego Domu i polityki przyzwoitość. To zmiana na lepsze, czuć to na ulicach" -  mówi Rebecca Collen, która studiuje na jednym ze stołecznych uniwersytetów. Przed nocą wyborczą właściciele lokali w centrum Waszyngtonu byli pełni obaw, witryny zabijano deskami. 2020 rok ciężko ich doświadczył - przez epidemię mają zmniejszony utarg, a w trakcie antyrasistowskich gwałtownych protestów pod koniec wiosny dochodziło do przypadków grabieży oraz niszczenia mienia.

Collen jest przekonana, że Biden ograniczy społeczne niepokoje w USA. "To nowy rozdział. On nie wspomniał o Trumpie choćby raz w swojej sobotniej przemowie. Jest już ponad to i ponad retoryką prezydenta, która dzieli społeczeństwo. Przyniesie ze sobą nowy poziom kultury oraz empatii, a to jest to czego teraz potrzebuje Ameryka" - ocenia.

Niechęć wobec Trumpa

Zgromadzony przed Białym Domem tłum bardziej cieszy się z odejścia Trumpa niż na zwycięstwo Bidena. W oczy rzuca się niechęć wobec urzędującego prezydenta. Pełno jest transparentów w rodzaju: "Świecie, pozbyliśmy się gamonia", "W końcu!", "Termin wypowiedzenia: 20 stycznia" czy "Wyjedź z mojego bagna!". To ostatnie hasło stanowi nawiązanie do to tego, w jaki sposób Trump określa waszyngtoński establishment.

Na ogrodzeniu oddzielającym Biały Dom od leżącego przed nim placu zamontowano ogromny napis "Jesteś zwolniony". To hasło które Trump wypowiadał do uczestników swojego popularnego przed laty reality show "The Apprentice". Przedrzeźniając prezydenta, tłum tańczył też do YMCA, szlagieru grupy Village Boys. W październiku przed swoimi wiecami do tego hitu podrygiwał Trump, co wywołało protest właścicieli praw autorskich do tego utworu.

Na Twitterze świętujących mieszkańców Waszyngtonu odnotowała rzeczniczka Białego Domu Kayleigh McEnany. Wyraziła przy tym zdumienie, że Biden nie oburza się na tłum gromadzący się w trakcie epidemii "w jego imieniu".

W Waszyngtonie w sobotę ze świecą można szukać nie tyle zwolennika prezydenta, ale i kogoś kto by podjął się jakiejkolwiek próby jego obrony. To odzwierciedlenie utrzymującego się w USA podziału - przywiązana do tradycji prowincja murem opowiada się za Trumpem, a miasta, w tym Waszyngton, to liberalne bastiony Demokratów.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy