Reklama

Reklama

Wybory w USA. Joe Biden obejmuje prowadzenie w kluczowym stanie

Kandydat demokratów na prezydenta USA Joe Biden objął prowadzenie w wyborach w Pensylwanii. Stan ten zapewnia 20 głosów elektorskich. Jeśli były wiceprezydent utrzyma w nim przewagę, zapewni sobie wygraną w wyścigu o Biały Dom. Od 2008 roku każdy kandydat, który wygrał w Pensylwanii, zasiadał później w Gabinecie Owalnym.

Wynik wyborów w Pensylwanii może przesądzić o tym, kto zostanie prezydentem USA. Biden ma pewne 253 głosy elektorskie. Do końcowego triumfu potrzebuje jeszcze 17.

Reklama

Według stanu na piątek (6 listopada) rano czasu lokalnego 78-letni polityk może liczyć w Pensylwanii na 3 295 304 głosy, a ubiegający się o reelekcję Donald Trump na 3 289 717. Różnica przekracza 5 tys.

Rozkład czekających jeszcze na zliczenie głosów znacznie uprawdopodabnia to, że urzędujący prezydent nie zdoła już nadrobić w Pensylwanii strat do Demokraty.

Do przeliczenia pozostały w tym stanie już jedynie karty wyborcze zwrócone pocztowo, a z poprzednich raportów wynika, że w takich pakietach Biden miał przewagę. Zalegające jeszcze głosy dotyczą m.in. hrabstwa Allegheny, w którym położony jest Pittsburgh.

Podane wyniki nie dotyczą tych kart wyborczych przesłanych korespondencyjnie, które dotarły do komisji w Pensylwanii po wtorku, dniu wyborów. Są one przyjmowane do piątku i gromadzone na osobnych stosach i będą zliczane w ostatniej kolejności.

Nie wiadomo, ile głosów pozostało do zliczenia w Pensylwanii. "New York Times" szacuje, że jest to ok. 5 proc. Nieoficjalnie podaje się, że odsetek ten może być niższy.

Najważniejszy z tzw. wahających się stanów

Zapewniająca 20 głosów elektorskich Pensylwania jest często uznawana za najważniejszy z tzw. wahających się stanów. O jej znaczeniu świadczy to, że w kampanii Trump odwiedził ją 13 razy, a Biden - który się w niej urodził - 16. Od 2008 roku każdy kandydat, który wygrał w Pensylwanii, zasiadał później w Gabinecie Owalnym.

Przed Pensylwanią kandydat Demokratów wysunął się na prowadzenie w piątek nad ranem w zapewniającej 16 głosów elektorskich Georgii. Jego przewaga wynosi obecnie 1097 głosów, przeliczono ponad 98 proc. wszystkich. Wszystko wskazuje na to, że różnica między kandydatami będzie tak minimalna (mniej niż 0,5 pkt proc), że zgodnie z prawem przegrany będzie mógł wnioskować o ponowne liczenie głosów.

Amerykańskie media oceniają, że za wcześnie jest na przyznanie zwycięstwa Bidenowi w Pensylwanii oraz Georgii. Do tej pory z kluczowych wyborczo stanów przyznały Demokracie zwycięstwo m.in. Wisconsin oraz Michigan, walka o wygraną trwa jeszcze m.in. w Arizonie, Nevadzie oraz Karolinie Północnej. W razie zwycięstwa Bidena w Pensylwanii dalsza walka nie będzie miała jednak większego znaczenia dla ostatecznego wyniku.

Z Waszyngtonu Mateusz Obremski 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje