Reklama

Reklama

USA: Szturm na Kapitol. Wiadomo, kim jest mężczyzna w kostiumie szamana

Podczas środowych manifestacji przed amerykańskim Kapitolem część protestujących wdarła się do wnętrza budynku. Jednym z nich był mężczyzna w ubraniu przypominającym strój szamana. Według amerykańskich mediów to Jake Angeli, aktor i zwolennik Donalda Trumpa.

Mężczyzna miał na głowie czapkę przypominającą myśliwskie trofeum lub poroże. Nie miał natomiast na sobie koszulki. W ręku trzymał dzidę na której miał zawieszoną amerykańską flagę. Barwy swojego kraju miał także namalowane na twarzy. 

Reklama

Z powodu charakterystycznego stroju Jake Angeli rzucał się w oczy. Widziany był w tłumie protestujących, którzy wdarli się do sal Kapitolu. Mężczyzna pozował także do zdjęć stojąc na mównicy na sali obrad Senatu USA. 

Na udostępnianych w sieci zdjęciach internauci rozpoznali mężczyznę. Według nich to Jake Angeli - aktor i wokalista. Angeli przez amerykańskie media określany jest jako sympatyk Donalda Trumpa oraz zwolennik różnych teorii spiskowych. Najbardziej znany jest jako "Szaman QAnon", jeden z najbardziej prominentnych wyznawców skrajnie prawicowej ekstremistycznej teorii spiskowej, grupującej radykalnych zwolenników Donalda Trumpa - informuje magazyn "Rolling Stone".

Wyznawcy QAnon wierzą, że anonimowa postać posiadająca dostęp do ściśle tajnych infomracji publikuje w internecie sekrety dotyczące rządu, w tym dowody na to, że wysoko postawieni Demokraci są zaangażowani w siatkę handlu dziećmi, zaś to Donald Trump jest tym, który próbuje z nimi walczyć.

Manifestanci na Kapitolu

Posiedzenie Kongresu Stanów Zjednoczonych w środę zostało przerwane. Na Kapitol wtargnęli sympatycy prezydenta Donalda Trumpa, którzy wcześniej otoczyli budynek. Ich zdaniem wybory prezydenckie z 3 listopada 2020 roku zostały sfałszowane. Doszło do starć z policją, która użyła gazu łzawiącego. 

Demonstrujący wdarli się do sali obrad Izby Reprezentantów, w tym na mównicę oraz do biura przewodniczącej tej izby Nancy Pelosi. Część z nich była uzbrojona.

Do Waszyngtonu wysłano Gwardię Narodową

"Na prośbę burmistrz Waszyngtonu Muriel Bowser, z którą blisko współpracuję, wysyłam żołnierzy Gwardii Narodowej Wirginii oraz 200 policjantów stanowych, by pomóc w opanowaniu sytuacji w tym mieście" - przekazał na Twitterze gubernator Wirginii Ralph Northam.

Chwilę później rzeczniczka Białego Domu przekazała, że na wniosek prezydenta USA Donalda Trumpa "Gwardia Narodowa uda się na Kapitol".

W wyniku protestów zmarły cztery osoby. Muriel Bowser ogłosiła stan wyjątkowy, który będzie obowiązywał w amerykańskiej stolicy do 21 stycznia, czyli pierwszego dnia po zaprzysiężeniu na prezydenta zwycięzcy listopadowych wyborów Demokraty Joe Bidena.




Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy