Reklama

Reklama

Wrocław ma problemy z zadłużeniem? Mocne słowa kandydatki PiS

W rankingu największych polskich miast z najwyższym zadłużeniem w przeliczeniu na mieszkańca Wrocław znajduje się w czołówce. Zdaniem kandydatek na prezydenta tego miasta - Mirosławy Stachowiak-Różeckiej i Katarzyny Obary-Kowalskiej sytuacja może być gorsza, niż sugerują oficjalne dane.

Z danych ministerstwa finansów wynika, że całkowite zadłużenie Wrocławia na koniec 2017 roku wynosiło 2 mld 674 mln zł - co daje 4,2 tys. zł na osobę.

Reklama

Jak zamierza pan/pani zmniejszyć to zadłużenie? To pytanie zadaliśmy wszystkim kandydatom na prezydenta Wrocławia w ramach akcji #WybieramŚwiadomie.

Jacek Sutryk (Koalicja Obywatelska): Obecnie zobowiązania miasta są na bezpiecznym poziomie, w pierwszym półroczu 2018 miasto spłaciło 100 mln zł. Wrocław nie ma problemów ze spłatą swoich zobowiązań ponieważ stale przyrastają dochody, głównie z podatku PIT. Trzeba pamiętać, że owe zobowiązania spowodowane są wyłącznie realizowanymi inwestycjami. Mówiąc prościej, miasto nie pożycza ani jednej złotówki na bieżące wydatki, lecz pożycza, bo inwestuje.

Różnica między dochodami bieżącymi a bieżącymi wydatkami jest dodatnia i w całym 2018 roku wyniesie ok. 362 mln zł. Miasto dokłada przede wszystkim do inwestycji współfinansowanych z budżetu UE. W bieżącym roku Wrocław zaplanował inwestycje na sumę przekraczającą 800 mln zł, przy całkowitym budżecie miasta wynoszącym ok 4,3 mld zł. Trzeba wykorzystać w maksymalnym stopniu te pieniądze, które jeszcze od Unii Europejskiej Wrocław może dostać.

Mirosława Stachowiak-Różecka (Prawo i Sprawiedliwość): To tylko część zadłużenia miasta, które pozostawia po sobie Rafał Dutkiewicz. Nie jest żadną tajemnicą, że miasto od dawna roluje długi w spółkach miejskich ukrywając w ten sposób swoje oficjalne zadłużenie. W konsekwencji mamy długi oficjalnie ciążące na mieście w kwocie 2,67 miliarda i nie wiadomą kwotę zadłużenia ukrytą w spółkach. Co ciekawe, te zrolowane długi są poza jawnością i dostępem do informacji, jako że zarówno rejestr umów jak i dostęp do informacji finansowych nie obejmuje spółek miejskich. To sytuacja bardzo groźna.

Zamierzam wykonać rzetelny audyt finansowy kasy miejskiej oraz spółek miejskich. Wtedy dopiero poznamy dokładnie skalę i strukturę zadłużenia. Po prostu zamierzam rozsądniej gospodarować finansami miasta. Po co aż czterech prezydentów miasta tworzących rozbudowany dwór wokół osoby odpowiedzialnej za miasto? Wystarczy jeden. Wydatki na promocje i drogie imprezy również muszą ulec weryfikacji. Wrocław nie potrzebuje już ekskluzywnej reklamy. Potrzebuje rozsądku w zarządzaniu. Ale wpierw audyt, bez tego nie znamy właściwie skali problemu.

Katarzyna Obara-Kowalska (Bezpartyjny Wrocław): Chciałabym zwrócić uwagę, że podany dług nie jest długiem całkowitym. Do kwoty trzeba dodać również dług wrocławskich spółek. Według niektórych wyliczeń, łącznie z nim zadłużenie sięga 10 tys zł na osobę. Choć nie wszystkie dane są dostępne, ze względu na brak pełnych informacji dotyczących miejskich spółek. Dlatego tak ważne jest dla nas racjonalne zarządzanie również tymi podmiotami. 

W naszym programie jednym z punktów jest przeprowadzenie audytu Urzędu Miejskiego Wrocławia, wszystkich jednostek organizacyjnych w gminie oraz spółek miejskich. Audytem zajmie się niezależna instytucja zewnętrzna. Wyłącznym celem wielkiego audytu Wrocławia jest przyszłość miasta. Ważnym elementem szukania oszczędności jest łączenie podmiotów, np: Zarząd Inwestycji Miejskich z Wrocławskimi Inwestycjami Sp. z o.o., ͖Zarząd Zasobu Komunalnego z Wrocławskimi Mieszkaniami Sp. z o.o., ͖ Młodzieżowe Centrum Sportu z Wrocławskim Centrum Treningowym Spartan Sp. z o.o.. Ponadto chcemy zmniejszyć liczbę departamentów z 9 do 7 i ograniczyć korzystanie ze służbowych aut przez wyższych urzędników, które generuje rocznie miliony złotych.

Marta Lempart (Wrocław dla Wszystkich): Wrocław to miasto dużych, spektakularnych inwestycji, a środki wydawane na utrzymanie istniejącej infrastruktury są o wiele za niskie. Skutkuje to chaotycznymi, przypadkowymi i bardzo kosztownymi działaniami na ostatnią chwilę. Duże inwestycje muszą zostać wstrzymane do czasu osiągnięcia poziomu bezpieczeństwa - takiego, gdzie zminimalizowane będą najbardziej kosztowne działania ad hoc. Osiągniemy przy tym dodatkowy, ważny cel - poprawę jakości codziennego życia mieszkanek i mieszkańców, którzy od kolejnej spektakularnej budowli wolą czysty, równy chodnik.

Konieczny jest audyt wydatków - tym bardziej, że sieć i konstrukcja spółek miejskich znacząco utrudnia ustalenie realnego poziomu zadłużenia miasta.

Najważniejsze jest jednak pełne wdrożenie budżetu zadaniowego - wychodzącego od potrzeb mieszkańców, od zadań samorządu wobec nich, a nie przenoszonych z roku na rok zapotrzebowań poszczególnych wydziałów i jednostek w urzędzie. To powinien być standard w nowoczesnym, europejskim mieście.

Małgorzata Tracz (Partia Zieloni): Miasto powinno zwiększyć wpływy z podatków poprzez kampanię zachęcającą do rozliczania podatków PIT i CIT we Wrocławiu. Na razie w porównaniu do innych miast te kampanie zachęcające do rozliczania się we Wrocławiu mamy bardzo skromne, często prowadzone przez krótki czas, choć powinny być przez cały rok. Zachęceniem małych i średnich przedsiębiorstw do rozliczania podatków w mieście mogłoby być lepsze promowanie lokalnego biznesu na wyjazdach do miast partnerskich. Zyskałyby na tym i lokalne firmy, i budżet miasta.

Kolejnym sposobem na zmniejszenie zadłużenia jest szukanie oszczędności. W ciągu ostatnich lat prowadzonych było wiele inwestycji i dużych imprez, na których bardziej korzystali turyści niż mieszkańcy i do których miasto musiało dopłacać z budżetu, choćby World Games 2017 czy wciąż - Stadion Miejski. Czas przestać dopłacać do drogich imprez, a zadbać o infrastrukturę, z której mieszkańcy i mieszkanki Wrocławia korzystają na co dzień.

Mieczysław Maj (Wolni i Solidarni): Przede wszystkim, należy rozpocząć od zaprzestania marnotrawienia pieniędzy mieszkańców na budowanie pomników za milion złotych, takich jak Arlekin pod Teatrem Capitol, czy poprowadzenie rury z Mostu Pomorskiego pod wodą za około 15 mln. We Wrocławiu są znacznie ważniejsze potrzeby.

Jeśli zbudujemy plan racjonalnego wydawania pieniędzy w pierwszej kolejności należy powołać bank miejski - inwestycja genialna, która przyniesie dla miasta wiele oszczędności oraz zysków. Dzięki bankowi samorząd i spółki komunalne będą mogły uzyskać niskooprocentowane kredyty, będzie można sfinansować różne przedsięwzięcia, udzielać oraz wykupywać od wrocławian kredyty z możliwością zmniejszenia odsetek, a przede wszystkim prowadzić bankową obsługę samorządu, która  kosztuje miasto mnóstwo pieniędzy. Dodatkowo należy połączyć spółki miejskie o podobnych kompetencjach.

Artur Zborowski (Jesteśmy Stąd): Długu nie należy likwidować zbyt gwałtownie, gdyż miasto z pewnością tego nie wytrzyma. Musimy liczyć się z budżetem i zadaniami, które są w określonych latach. Wystarczy dług ograniczyć do 25 proc. i w latach prosperity go spłacać, a w czasach ciężkich próbować stabilnie zarządzać pieniędzmi.

Z pewnością już teraz można ten deficyt zmniejszyć nie dofinansowując Śląska Wrocław oraz umiejętnie zarządzać Stadionem Miejskim, i oczywiście umiejętnie zarządzać budżetem.

***

Jerzy Michalak, Zbigniew Jarząbek oraz Robert Jarosław Bogusławski nie udzielili odpowiedzi na zadane przez nas pytania. 

Każdy z kandydatów odpowiadał na takich samych zasadach. Wypowiedzi, które były dłuższe niż narzucony przez Interię limit, zostały przez nas skrócone.

***

W ramach wspólnej akcji Interii i RMF FM  na wybory samorządowe 2018 przyglądamy się problemom największych polskich miast. O szczegółach akcji czytaj tutaj

***

Ogromne pieniądze na Śląsk Wrocław. Kto chce to zmienić? Czytaj tutaj (kliknij)

Wrocławianie narzekają na transport. Kandydaci proponują zmiany! Czytaj tutaj (kliknij)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy