Reklama

Reklama

Wybory w Gdańsku. Sprawdzili wypowiedzi kandydatów

Wybory samorządowe 2018 coraz bliżej. Trwa intensywna kampania. Kandydaci na prezydentów największych miast składają obietnice i prezentują wizje zmian. Czy w trakcie swoich wystąpień zawsze mówią prawdę? Dobrze znają fakty, do których się odnoszą? Analitycy demagog.org sprawdzili kandydatów na prezydenta Gdańska.

Analitycy z portalu demagog.org.pl współpracują z Interią w ramach akcji #WybieramŚwiadomie i sprawdzają prawdomówność kandydatów na prezydentów miast, w oparciu o narzędzie fact-check.

Wypowiedzi kwalifikowane są jako "prawda", "fałsz", "manipulacja" albo "nieweryfikowalne".

Tym razem demagog przyjrzał się kandydatom na prezydenta Gdańska. Wypowiedzi, które zostały zweryfikowane, padły podczas Gdańskiej Debaty Gospodarczej - debaty wyborczej, która odbyła się 10 września w Wyższej Szkole Bankowej.

Jak wypadki kandydaci?

Paweł Adamowicz

Wypowiedź: Z Trójmiasta tylko w Gdańsku nie ubywa mieszkańców. Mamy dodatni bilans migracji.

Zakwalifikowano jako: PRAWDA

Uzasadnienie: Na wstępie trzeba zaznaczyć, że wypowiedź Pawła Adamowicza jest nieco nieprecyzyjna. Ubytek mieszkańców nie sprowadza się wyłącznie do bilansu migracji, ale zależy również od przyrostu naturalnego, czyli różnicy między liczbą urodzeń żywych a liczbą zgonów. Przyjrzeliśmy się zatem zarówno bilansom migracji jak i zmianom w populacjach Gdańska, Gdyni i Sopotu. Urząd Miasta Gdyni podaje, że między 2016 a 2017 r. w Gdyni ubyło 685 osób, a saldo migracji wyniosło -90.

Z informacji dostępnych w Banku Danych Lokalnych można dowiedzieć się, że w tym samym okresie populacja Sopotu zmniejszyła się o 316 osób. Najbardziej aktualne publicznie dostępne dane na temat salda migracji w Sopocie można natomiast znaleźć w Statystycznym Vademecum Samorządowca. W 2016 r. saldo migracji w Sopocie wyniosło -139 osób, a w poprzednich kilku latach również było ujemne. Ze strony internetowej Urzędu Statystycznego w Gdańsku można się dowiedzieć, że w 2017 r. populacja Gdańska zwiększyła się o 500 osób. Saldo migracji na pobyt stały wyniosło natomiast 804 osoby.

Chociaż zmiany w populacjach Gdańska, Gdyni i Sopotu są stosunkowo niewielkie, prawdą jest, że Gdańsk jako jedyny notuje dodatni bilans migracji i jest jedynym miastem w Trójmieście, w którym przybywa ludności.

Andrzej Ceynowa

Wypowiedź: Seniorzy to jest w tej chwili ponad 40 proc. ludności Gdańska.

Zakwalifikowano jako: FAŁSZ

Uzasadnienie: Ponieważ kategoria "seniorów" użyta przez profesora Ceynowę jest nieostra i nieprecyzyjna, przyjrzeliśmy się kilku możliwym interpretacjom. Do analizy użyliśmy danych za rok 2017 dostępnych na oficjalnym portalu miejskim - znajdują się w pliku "Demografia - Gdańsk /aktualizacja 07.2018".

Jeżeli przyjąć, że seniorzy są grupą osób w wieku poprodukcyjnym, stanowią tylko 23,8 proc. mieszkańców Gdańska. Według naszych wyliczeń, w oparciu o dane z powyższego źródła, osoby powyżej 60 roku życia stanowią 27 proc. ludności Gdańska. Definiowanie seniora jako osoby młodszej niż 60 lat uznaliśmy za nienaturalne i bezzasadne.

Z całą pewnością nie ma akceptowalnej interpretacji pojęcia "senior", dla której prawdziwym byłoby stwierdzenie, że seniorzy stanowią ponad 40 proc. ludności Gdańska. Wypowiedź Andrzeja Ceynowy uznajemy za fałszywą.

Reklama

Jacek Hołubowski

Wypowiedź: Ustawa o VAT - około 400 stron, już nie wspomnę ile interpretacji. 34 tysiące interpretacji rocznie, a z tego połowa jest zaskarżana (...), a jeszcze z tego połowa jest uznawana za zasadną.

Zakwalifikowano jako: FAŁSZ

Uzasadnienie: Jednym z głównych motywów kampanii Jacka Hołubowskiego jest sprawienie, by Gdańsk był bardziej przyjazny przedsiębiorcom. W trakcie Debaty Gospodarczej mówił między innymi o zbyt skomplikowanym prawie podatkowym.

Jak można dowiedzieć się, otwierając odpowiedni dokument, ustawa o podatku od towarów i usług z 11 marca 2004 r. - nazywana potocznie "ustawą o VAT" - wraz z załącznikami liczy 348 stron. Ponieważ Jacek Hołubowski użył określenia "około" uznajemy jego zaokrąglenie za dopuszczalne.

Nie jest jednak prawdą, że wydaje się 34 tysiące interpretacji ustawy rocznie, co zdaje się sugerować cała wypowiedź. Według oficjalnej informacji z działalności Krajowej Informacji Skarbowej za rok 2017 (najbardziej aktualne dane), do biur KIS wpłynęło 29 599 wniosków o wydanie indywidualnej interpretacji (str. 7), z czego 54 proc. (str. 10) stanowiły interpretacje dotyczące podatku VAT. Jak można się dowiedzieć z oficjalnego komunikatu (str. 2), w 2016 roku Biura Krajowej Informacji Podatkowej (poprzednika Krajowej Informacji Skarbowej) wydały 34 151 indywidualnych interpretacji przepisów. Są to dane bliższe liczbie podanej przez Jacka Hołubowskiego, ale dostępne są już bardziej aktualne dane przywołane powyżej.

Nie jest też prawdą, że połowa interpretacji jest zaskarżana. Według informacji z 2017 r. (str. 12-13) skargi i zażalenia wniesiono do 9,05 proc. (3091) orzeczeń.

Jak można przeczytać w tym samym dokumencie, 45 proc. orzeczeń Wojewódzkich Sądów Administracyjnych, które wpłynęły do KIS w 2017 r. uchylało decyzje organu. Co więcej, 58 proc. skarg kasacyjnych rozstrzygnięto na niekorzyść organu. Można zatem uznać, że Jacek Hołubowski miał rację, mówiąc, że połowa skarg uznawana jest za zasadną.

Liczba interpretacji i proporcja zaskarżonych decyzji podane przez Jacka Hołubowskiego nie pozwalają jednak zakwalifikować jego wypowiedzi jako prawdziwej.

Elżbieta Jachlewska

Wypowiedź: 30 proc. kobiet w Gdańsku nie pracuje. 70 proc. z nich mówi, że podjęłoby pracę, gdyby miało dostęp do żłobka, do usług opiekuńczych (...) i gdyby mogło pracować w elastycznym czasie pracy.

Zakwalifikowano jako: NIEWERYFIKOWALNE

Uzasadnienie: Liczby opisujące aktywność zawodową kobiet według powiatu można znaleźć na stronie Urzędu Statystycznego w Gdańsku w zakładce "pracujący według płci". W 2017 r. w Gdańsku było 93 476 pracujących kobiet. To więcej niż pracujących mężczyzn, których było tylko 85 469. Patrząc na dane z lat 2005-2017 widać, że w 2011 r. po raz pierwszy we wspomnianym okresie pracujących kobiet było więcej niż mężczyzn, a później różnica między liczebnością tych grup tylko się zwiększała.

Nie udało nam się znaleźć danych z 2017 r., wskazujących dokładną liczbę kobiet w wieku produkcyjnym. Na podstawie tej liczby można by było obliczyć dokładną proporcję kobiet aktywnych zawodowo. W analizie posłużyliśmy się zatem dwoma przybliżonymi liczbami.

Z tego samego źródła (zakładka "ludność według płci") można dowiedzieć się, że w 2017 r. w Gdańsku było 244 087 kobiet. Na tej podstawie policzyliśmy, że w 2017 r. około 38,3 proc. kobiet w Gdańsku pracowało. Należy jednak podkreślić, że jest to odsetek wszystkich mieszkanek Gdańska, w tym niemowląt, dzieci, seniorek i niepełnosprawnych.

Drugą metodą przybliżenia jest policzenie proporcji kobiet w całkowitej ludności Gdańska, która wynosiła około 52,6 proc. Mieszkańców w wieku produkcyjnym było natomiast 274 719 (tamże, zakładka "ludność według ekonomicznych grup wieku"). Jeżeli założyć zachowanie proporcji płci, to kobiet w wieku produkcyjnym było około 144 436. Dzieląc liczbę pracujących mieszkanek Gdańska przez szacowaną ich liczbę w wieku produkcyjnym otrzymamy przybliżoną proporcję pracujących mieszkanek Gdańska w wieku produkcyjnym na poziomie 64,7 proc., co oznaczałoby, że w 2017 r. nie pracowało nieco ponad 35 proc. gdańszczanek w wieku produkcyjnym.

Zaokrąglenie zastosowane przez Elżbietę Jachlewską uznajemy za dopuszczalne szczególnie, że zmuszeni byliśmy bazować na przybliżonych liczbach. Elżbieta Jachlewska wyraża się jednak nieprecyzyjnie kiedy mówi, że 30 proc. kobiet w Gdańsku nie pracuje, ponieważ nie wspomina, że ma na myśli kobiety w wieku produkcyjnym, a to zdaje się mieć na myśli.
Nie udało nam się natomiast znaleźć żadnego raportu bądź ankiety, w której bierne zawodowo mieszkanki Gdańska podawałyby warunki wystarczające dla ponownego podjęcia przez nie pracy. Do czasu znalezienia tego rodzaju danych, opublikowanych jeszcze przed Gdańską Debatą Gospodarczą, wypowiedź Elżbiety Jachlewskiej uznajemy za nieweryfikowalną.

Jarosław Wałęsa

Wypowiedź: Musimy stawiać na czyste środowisko, na czyste powietrze - na szczęście ono jest najczystsze chyba ze wszystkich miast Polski.

Zakwalifikowano jako: FAŁSZ

Uzasadnienie: Rankingi miast według czystości powietrza są przygotowywane w oparciu o dane Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Na dedykowanej podstronie internetowej GIOŚ można śledzić bieżące dane pomiarowe. W 2016 r. organizacja Polski Alarm Smogowy opublikowała ranking miast według czystości powietrza w oparciu o dane Państwowego Monitoringu Środowiska. Gdańsk znalazł się w nim na 10. miejscu i został wyprzedzony między innymi przez Gdynię, Zamość, Suwałki czy Słupsk, który jako jedyny spełniał normy jakości powietrza.

Choć powietrze w Gdańsku jest - na tle całego kraju - bardzo czyste, fałszem jest stwierdzenie, że jest ono najczystsze ze wszystkich miast Polski.

Nie zweryfikowano żadnej wypowiedzi Kacpra Płażyńskiego. W debacie nie uczestniczyła też siódma kandydatka Dorota Maksymowicz-Czapkowska.

****

Zapraszamy do udziału w akcji Interii #WybieramŚwiadomie !

Mieszkańcy Warszawy, Gdańska, Lublina, Krakowa, Wrocławia, Poznania, Łodzi i Szczecina pomóżcie nam we wskazaniu najbardziej palących problemów, z jakimi borykają się wasze miasta!

Opiszcie nam problem, a w temacie wiadomości zaznaczcie, którego miasta dotyczy. Wiadomość przyślijcie za pomocą formularza, znajdującego się TUTAJ. 

Z nadesłanych do nas zgłoszeń wybierzemy najczęściej wskazywane przez was kwestie i zapytamy o nie kandydatów na prezydentów waszych miast. Jak zamierzają rozwiązać problemy miasta, jeśli wygrają w wygrają wybory? Odpowiedzi opublikujemy na łamach portalu.

Na wasze wiadomości czekamy do 2 października.

Więcej na demgog.org

Porozumienie o współpracy redaktorskiej ze stowarzyszeniem Demagog. Publikujemy "factcheckingowe" materiały Stowarzyszenia.

Demagog

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy