Reklama

Reklama

Wybory samorządowe według nowych reguł. Co się zmienia?

PiS, nowelizując przepisy dotyczące wyborów samorządowych, wprowadził kilka bardzo istotnych zmian. Wydłużono kadencyjność włodarzy miast i gmin, jednocześnie ograniczając możliwość ponownych elekcji. Zmieniły się także zasady oddawania głosu, a karta wyborcza do sejmików znacząco się skróciła. Co powinniśmy wiedzieć, zanim 21 października ruszymy do urn?

Na początku tego roku mocy prawnej nabrały zapisy ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu zwiększenia udziału obywateli w procesie wybierania, funkcjonowania i kontrolowania niektórych organów publicznych. W kolejnych miesiącach PiS przegłosował dodatkowe poprawki. Zmian, które w istoty sposób wpływają na kształt najbliższych wyborów, jest sporo.

Skrócona kadencja i mniej JOW-ów

Wydłużono kadencje. Wójtowie, burmistrzowie i prezydenci, których wybierzemy w najbliższych wyborach samorządowych, będą sprawować swój urząd przez pięć lat, a nie jak dotychczas - przez cztery. Nowe przepisy wprowadziły też ograniczenia, jeśli chodzi o możliwość ubiegania się o reelekcję. Każdy z włodarzy od 2018 roku będzie mógł sprawować władzę tylko przez dwie kadencje.

Reklama

Mniej JOW-ów na rzecz proporcjonalności - tak w skrócie można by przedstawić istotę kolejnej ze zmian. Jednomandatowe Okręgi Wyborcze będą w najbliższych wyborach obowiązywać wyłącznie w gminach do 20 tys. mieszkańców. Przed zmianami ordynacja większościowa czyli tzw. JOW-y obowiązywała we wszystkich gminach z wyjątkiem miast na prawach powiatu.

Koniec z jednoczesnym kandydowaniem na wójta i na radnego powiatu czy radnego sejmiku województwa, lub na radnego gminy i wójta w różnych gminach. Po znowelizowaniu przepisów można ubiegać się równocześnie o mandaty radnego czy wójta, ale wyłącznie w ramach tej samej gminy.

Cięcia na listach i płachta

Nowe przepisy ograniczyły też dopuszczalną liczbę kandydatów na listach do rad. Obecnie na liście może znajdować się tyle osób, ile mandatów plus dwa. Dzięki tej zmianie listy będą znacznie krótsze, co wpłynęło na decyzję, by karta wyborcza miała formę płachty, a nie książeczki.  

"Kodeks wyborczy zmienił zasadę liczby kandydatów - kiedyś można było zgłaszać dwa razy tyle kandydatów, ile jest mandatów. Teraz można zgłaszać tylu kandydatów, ile jest mandatów plus dwa. W związku z tym karty będą mniejsze, będą miały rozmiar od A4 do A2, więc nie będą tak wielkie, jak pierwotnie przewidywana A0, która była ogromną płachtą" - uzasadniał decyzję o wyborze płachty szef PKW Wojciech Hermeliński.

Jaki znak postawimy w kratce?

Najwięcej obaw Państwowej Komisji Wyborczej wzbudza obecnie nowy sposób głosowania. Chodzi bowiem o zmianę definicji "X". Dotychczas panowała zasada, że jeśli w kratce przy nazwisku kandydata postawiono znak "X" - definiowany jako dwie przecinające się linie, głos był ważny. Jeśli kratka była pusta, albo znajdowały się w niej różnego rodzaju dopiski, głos uznawano za nieważny.

Po znowelizowaniu przepisów "X" oznacza co najmniej dwie przecinające się linie, a więc obok nazwiska kandydata będzie można postawić nie tylko znak "X", ale np. "*". Dodatkowo, wszelkiego rodzaju dopiski na karcie do głosowania, jak np. dopisanie dodatkowych numerów list, nazw czy też własnych adnotacji, nie wpłynie na jej ważność.

Jeśli wyborca pomyli się, zaznaczając nazwisko kandydata, ma szansę naprawić swój błąd poprzez całkowite zaczernienie kratki i zaznaczenie nowego kandydata. Komisja może bowiem uznać taki głos za ważny. 

"Jeśli w jednej kratce jest postawiony "X", a druga kratka czy nawet dwie, trzy są tak dokładnie zamalowane, że nie sposób dostrzec tam jakiegokolwiek przecięcia się linii, to głos jest ważny, ponieważ zaczernienia kratek traktujemy jako dopisek. Kodeks wyborczy wyraźnie mówi, że dopiski nie mają wpływu na ważność głosu" - mówił w rozmowie z Interią szef PKW Wojciech Hermeliński.

Głosowanie korespondencyjne

Spora zmiana zaszła też w przypadku głosowania korespondencyjnego. PiS postanowiło je ograniczyć. Obecnie w ten sposób będą mogły zagłosować wyłącznie osoby o znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności. 

Chęć głosowania należy zgłosić komisarzowi wyborczemu, który następnie przekaże zgłoszenie do urzędnika wyborczego w gminie. Następnie do zainteresowanego zostanie wysłany specjalny pakiet do głosowania korespondencyjnego. Po zagłosowaniu wyborca musi odesłać, lub dostarczyć osobiście, głos do właściwej obwodowej komisji wyborczej.

Korespondencyjnie nie zagłosują już osoby starsze oraz mieszkające poza granicami kraju.

Dwie komisje

Dotychczas ta sama komisja czuwała nad przebiegiem głosowania, a potem podliczała głosy wyborców. Teraz kompetencje te zostały rozdzielone.

W najbliższych wyborach funkcjonować będą dwie komisje ds. przeprowadzenia głosowania i ds. ustalenia wyników. Po zakończeniu głosowania pierwsza z komisji przekaże dokumentację drugiej i zakończy pracę. Zadaniem drugiej komisji będzie przeliczyć głosy, sporządzić protokoły oraz wprowadzić zawarte w nich dane do systemu informatycznego. Kopie protokołów będą wywieszane niezwłocznie po zakończeniu głosowania tak, by wyborcy mogli zapoznać się z wynikami.

Zupełnie nowa funkcja kontrolna

Od tego roku, poza mężami zaufania, pracy komisji wyborczych mogą przyglądać się także społeczni obserwatorzy. To zupełnie nowa funkcja kontrolna wyborów.

Obserwatorzy mogą być kierowani do komisji wyborczych wszystkich szczebli z wyjątkiem Państwowej Komisji Wyborczej. Prawo do ich delegowania przysługuje polskim stowarzyszeniom i fundacjom, do których celów statutowych należy "troska o demokrację, prawa obywatelskie i rozwój społeczeństwa obywatelskiego". Organizacje zgłaszające obserwatorów społecznych, podobnie jak komitety wyborcze zgłaszające mężów zaufania, nie muszą wcześniej sygnalizować zamiaru obserwowania prac komisji.

Pracom konkretnej komisji może przyglądać się tylko jeden obserwator z danej organizacji. Jednak obserwatorzy, podobnie jak mężowie zaufania delegowani przez komitety wyborcze, mają prawo zmieniać się w trakcie pracy w komisji.

Obserwator społeczny będzie mógł być obecny podczas wszystkich czynności komisji, a także przebywać w lokalu wyborczym podczas przygotowania głosowania, samego głosowania, liczenia głosów i sporządzania protokołu. Obserwatorzy w przeciwieństwie do mężów zaufania nie mogą wnosić uwag do protokołu oraz być obecnymi przy przekazywaniu protokołu przez obwodową komisję wyborczą.

Nowelizacja przepisów poszerzyła też uprawnienia mężów zaufania, którzy obecnie mają prawo obserwować prace każdej komisji - od obwodowej po Państwową Komisję Wyborczą - na każdym etapie jej prac. Każdy mąż zaufania będzie mógł także wnosić do protokołu uwagi, wymieniając konkretne zarzuty, a także być obecny przy przewożeniu i przekazywaniu protokołu z wyborów do właściwej komisji wyborczej wyższego stopnia.

Agitacja i plakaty

W tegorocznych wyborach samorządowych każdy wyborca będzie mógł prowadzić agitację wyborczą na rzecz kandydatów, nawet bez zgody pełnomocnika wyborczego. Dotychczas prowadzenie agitacji wyborczej wymagało pisemnej zgody pełnomocnika, w przeciwnym razie agitacja traktowana była jako wykroczenie.

Poluzowano także przepisy dotyczące usuwania reklam wyborczych. Obowiązek usunięcia materiałów agitacyjnych w ciągu 30 dni po zakończeniu kampanii wyborczej nie będzie dotyczył plakatów i haseł wyborczych oraz urządzeń ogłoszeniowych znajdujących się na nieruchomości prywatnej. Oczywiście, jeśli jej właściciel wyrazi na to zgodę.

Transmisja z lokalu wyborczego. PiS zrezygnował

Ten przepis wzbudził najwięcej kontrowersji, wywołał gorącą dyskusję polityczną i ostatecznie został uchylony.

Pierwotna wersja ustawy przyjętej przez PiS zakładała, że przebieg procesu wyborczego w danym lokalu ma być filmowany i transmitowany przez internet. PKW już na początkowym etapie prac nad ustawą alarmowała, że przygotowanie globalnie systemu transmisji głosowań będzie kosztowne i technicznie trudne do zrealizowania. Równolegle do polskiego porządku prawnego wprowadzono RODO (rozporządzenie o ochronie danych osobowych). Wówczas m.in. PKW zwróciła uwagę, że transmisja naruszałaby prawa do prywatności wyborców.

Ostatecznie PiS wycofał się z tej zmiany. Do uchwalonej wcześniej ustawy partia rządząca wprowadziła autopoprawki i uchyliła przepisy dotyczące obowiązku transmisji i nagrywania przebiegu prac obwodowych komisji wyborczych.

"Jeśli ustawodawca chciałby wrócić do tego pomysłu to uważam, że kamery wystarczyłyby w momencie liczenia głosów. To wówczas istnieje ryzyko fałszerstw, np. ktoś coś może dopisać ukradkiem. Choć uważam, że dotychczasowe zabezpieczenia są wystarczające" - mówił Interii szef PKW Wojciech Hermeliński.

***

Wybory samorządowe odbędą się 21 października. Drugą turę wyborów zaplanowano na 4 listopada.

Dowiedz się więcej na temat: wybory samorządowe 2018 | wybory 2018 jak glosować

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje