Reklama

Reklama

Tydzień w kampanii. Wojna na billboardy

Za nami drugi tydzień wyborczej kampanii. Partie i kandydaci są coraz aktywniejsi w walce o samorząd. PiS przygotował odpowiedź na akcję billboardową Koalicji Obywatelskiej. Do walki o prezydentury w miastach weszli Marek Jakubiak i Piotr Liroy Marzec.

Kampanijna lokomotywa rozpędza się na dobre. W ubiegłą niedzielę PiS zorganizował w Sandomierzu spotkanie wyborcze. Do obecnych przemawiał premier Mateusz Morawiecki. Obiecywał przeznaczyć na drogi lokalne "sześć razy więcej" niż poprzednicy i wesprzeć rolników, m.in. podwajając pomoc na walkę ze skutkami suszy w stosunku do tego, "co dał PSL". Atakował też ludowców, przekonując, że niskie ceny oferowane rolnikom w skupie są spowodowane tym, że PSL wyprzedawał polskie zakłady przetwórcze zagranicznym koncernom.

Atak na ludowców nie jest przypadkowy. Pokonanie PSL-u, zwłaszcza na wsi, to strategiczny cel PiS - oceniał w rozmowie z Interią prof. Antoni Dudek. "Gdyby udało się go osiągnąć, wyborcy na wsi nie mieliby przez długie lata alternatywy dla partii Kaczyńskiego, a to z kolei ułatwiłoby prawicy zdobycie samodzielnej większości parlamentarnej w przyszłorocznych wyborach" - komentował.

Reklama

Spór o 500 plus i program

Spore emocje wzbudziły też słowa premiera, który w Sandomierzu podkreślał, że tylko PiS jest gwarantem utrzymania programów socjalnych, zwłaszcza 500 plus. Morawiecki straszył, że opozycja zamierza ten program wycofać.

Politycy PO i PSL dość szybko zareagowali na ten zarzut, nazywając go ordynarnym kłamstwem. Lider ludowców stwierdził, że jest gotów "własną krwią podpisać cyrograf, że 500 plus zostanie utrzymane", jeśli PSL dojdzie do władzy.

Bez reakcji nie pozostały też słowa premiera o tym, że opozycji brak jakiegokolwiek programu. PO od razu przypomniała, że program owszem ma i przesłała go do kancelarii premiera, by szef rządu "mógł się z nim zapoznać".

W Sandomierzu nie obyło się bez wpadki, którą z ochotą przekazywali sobie internauci. Zarówno premier Morawiecki, jak i szef sztabu wyborczego PiS Tomasz Poręba, zapewniali, że PiS jest partią "kulturalnej i spokojnej" dyskusji. Tuż po oficjalnym wystąpieniu premiera na sandomierskim rynku popis z "kultury dyskusji" dał właśnie Tomasz Poręba, który do dziennikarza TVN24, próbującego zadać pytanie premierowi, rzucił uprzejme: odejdź stąd, szczylu jeden.

"PiS odebrał złodziejom miliony"

Politycy PiS wyruszyli w Polskę z wyborczym maratonem programowym. W stolicach województw przedstawiają program partii rządzącej dla poszczególnych regionów. 

Partia Jarosława Kaczyńskiego zaprezentowała też kolejny spot wyborczy z cyklu "Pytania do opozycji", w którym pytają o propozycje konkretnych działań w sferze podatku VAT. Zapowiedziano również, że na początku września PiS zorganizuje dużą konwencję samorządową, na której przedstawi program dla samorządów, przemawiać ma lider Zjednoczonej Prawicy - Jarosław Kaczyński.

PiS przygotowało też odpowiedź na billboardową kampanię Koalicji Obywatelskiej "PiS wziął miliony". "Tam (u opozycji - przyp. red.) tylko słyszycie ‘PiS, PiS, PiS. PiS to, PiS tamto’. A my mówimy zupełnie co innego. Kiedy rządzimy, mieliśmy i mamy odwagę odebrać pieniądze złodziejom i przekazać je na transfery społeczne, polskim rodzinom, polskim dzieciom" - oświadczył szef sztabu Tomasz Poręba, prezentując billboard PiS z napisem "PiS odebrał złodziejom miliony i dał je dzieciom".

Odpowiedź PiS spowodowała falę komentarzy w mediach społecznościowych. Wielu internautów domagało się wyjaśnienia, o jakich "złodziejach" mowa i - jeśli zachodzi prawne uzasadnienie - wszczęcia procesów tymże osobom.

Dłużna nie pozostała też Koalicja Obywatelska.

Konwencje samorządowe

Konwencje samorządowe szykuje też opozycja. Koalicja Obywatelska zaplanowała ją na 8 września. Dzień później 9 września w Warszawie swój program "Rzeczpospolita samorządowa" zaprezentują ludowcy. PSL nie szczędzi słów krytyki pod adresem PiS. Władysław Kosiniak-Kamysz podczas spotkań z wyborcami zapewnia, że PiS to fałszywi obrońcy wsi, którzy chcą ją "podzielić, rozgrabić i zniszczyć".

Trwa walka o Warszawę

Coraz aktywniejsi są też kandydaci na prezydenta Warszawy. Patryk Jaki zaprezentował swój sztab wyborczy, którego szefem mianowano dotychczasowego rzecznika komisji weryfikacyjnej Oliwera Kubickiego. Marszałek Senatu - który był rozważany jako kandydat PiS na prezydenta stolicy - został honorowym szefem sztabu poparcia.

Michał Szpądrowski otrzymał funkcję skarbnika, którą jednak nie zdążył się nacieszyć. Posłowie opozycji przypomnieli mu o jego antysemickich wpisach sprzed lat. Radny Ursynowa przeprosił, tłumacząc się "młodzieńczymi latami", a w ramach zadośćuczynienia przelał 1 tys. zł na Fundację Ochrony Mienia Żydowskiego. Kampanijna walka domaga się jednak ofiar, Szpądrowski został wykluczony ze sztabu.

Patryk Jaki kontynuuje akcję "Stoimy pod blokiem", spotyka się z mieszkańcami dzielnic Warszawy, rozdaje owoce. Z kolei Rafał Trzaskowski zainaugurował akcję 'Otwarte drzwi dla Warszawy'. "Będziemy w mieszkaniach warszawiaków prowadzić rozmowę, jeśli państwo nas zaproszą" - zapowiedział Trzaskowski. Podczas jednego z takich spotkań, które rejestrowały kamery, kandydat PO naprawiał drzwi, z których wypadała szyba... taśmą klejącą. Tłumaczył, że lepszy byłby kit, ale dostać go można jedynie u jego politycznych przeciwników. Następnego dnia, do "zataśmowanych" drzwi wysłał szklarza.

Incydent uruchomił wyobraźnię internautów, w sieci zaroiło się od memów na temat wszechstronnego zastosowania taśmy klejącej.

Kandydaci PiS i PO zaciekle spierają się też o wizję na lepsze skomunikowanie Warszawy. W czwartek Patryk Jaki udał się do stolicy Bułgarii, bo - jak przekonuje - Sofia może być dla Warszawy przykładem jak sprawnie budować metro, mimo, że dysponuje mniejszym budżetem. "Nie mówcie, że się nie da - skoro stolica Bułgarii potrafiła, stolica Polski też musi; Warszawa zasługuje na to, aby przyspieszyć budowę metra" - podkreślał Jaki. Zadeklarował, że jeśli wygra wybory, natychmiast rozpocznie budowę III linii metra - od Białołęki do Wilanowa - oraz IV linii, która miałaby przebiegać z Marysina Wawerskiego do Ursusa.

Z kolei kandydat PO ogłosi program "Stolica lepszej komunikacji". "Są w nim uwzględnione zarówno nowe linie metra, jak i nowe linie tramwajowe oraz rozwój sieci SKM" - poinformował poseł Cezary Tomczyk (PO).  

"Za rządów PO ponad 60 proc. inwestycji związanych z budową metra nie zostało zrealizowanych" - atakował sztab Patryka Jakiego.

Sztaby czujnie się obserwują i natychmiast reagują na działania przeciwnika. W piątek sztab Jakiego złożył w PKW zawiadomienie o złamaniu przepisów kodeksu wyborczego poprzez agitację na terenie miejskiej spółki przez ich kontrkandydata Rafała Trzaskowskiego, który ogłosił swój program komunikacyjny na terenie SKM.

Z kolei posłowie PO złożyli do PKW wniosek o przeprowadzenie czynności sprawdzających w sprawie "nielegalnych działań promocyjnych i agitacyjnych" prowadzonych przez TVP na rzecz Patryka Jakiego. Opozycja uważa, że media narodowe nadmiernie eksponują kandydata PiS. Szef PKW poinformował jednak, że z tym wnioskiem PO powinna zwrócić się KRRiT, ponieważ zarzucana przez nich nierówność dotyczy okresu sprzed rozpoczęcia kampanii wyborczej. "Na tym etapie nie mamy możliwości ingerencji" - ocenił Hermeliński.

Do gry o Warszawę wkroczyło ugrupowanie Pawła Kukiza. Kandydatem na prezydenta stolicy został poseł Marek Jakubiak.

Liroy chce podbić Kielce

O samorząd zawalczy też Piotr Liroy Marzec, który wystartuje w wyścigu o fotel prezydenta Kielc. Poseł niezrzeszony ma poparcie partii Wolność i swojego ruchu Skuteczni. W Kielcach zmierzy się z: przewodniczącym świętokrzyskiej PO, posłem Arturem Gierdą (Koalicja Obywatelska), eurodeputowanym i byłym trenerem kadry narodowej piłkarzy ręcznych Bogdanem Wentą, miejskim radnym i szefem kieleckich struktur SLD Marcinem Chłodnickim oraz radnym popieranym przez PSL Krzysztofem Adamczykiem. 

Biedroń nadal trzyma w napięciu

W Słupsku swój komitet wyborczy zarejestrowali też Robert Biedroń i jego zastępczyni w magistracie Krystyna Danilecka-Wojewódzka. Jednak - jak poinformowała asystentka Biedronia - prezydent nie podjął jeszcze decyzji, czy będzie ubiegał się o reelekcję.

"Wyborcy już są zniecierpliwieni chimerycznością Biedronia, który jak przysłowiowa pensjonarka chciałby, ale boi się" - komentowała niezdecydowanie obecnego prezydenta Słupska przewodnicząca Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne