Reklama

Reklama

Czy Twitter pomoże w Białymstoku?

Jackowi Żalkowi sondaże nie dają specjalnie dużych szans w walce o fotel prezydenta Białegostoku. Mimo to, a może właśnie dlatego, dwoi się i troi na Twitterze, ale czy to wystarczy, by wygrać wybory, albo przynajmniej przejść do drugiej tury?

Jeśli ktoś przez ostatnie dni obserwuje na Twitterze konta kandydatów na Prezydenta Białegostoku, to najczęściej widzi Jacka Żalka, kandydata popieranego przez Zjednoczoną Prawicę. Jest on nie tylko najaktywniejszy z wszystkich trzech aktywnych na Twitterze kandydatów, ale również najczęściej wspominanym. Użytkownicy wspominają jego konto ponad sto razy dziennie, podczas gdy jego największego konkurenta Tadeusza Truskolaskiego poniżej 50 razy dziennie.

Reklama


To niewątpliwie efekt jego aktywności, ale i również działalności pozainternetowej. Żalek tweetuje sporo, na jego tweety jest dużo większy odzew niż w przypadku konkurentów. Potrafi też odpowiadać niektórym internautom. Popularności przybyło mu w ostatnich dniach, zapewne po wystąpieniu w którym sprzeciwił się plotkom na temat jego rodziny.

Żalek wywołuje więcej reakcji

Jeśli spojrzymy na aktywność, jako sumę tweetów i retweetów (przesłań dalej) to zdecydowanie aktywniejszy jest kandydat Koalicji Obywatelskiej Tadeusz Truskolaski. Jednak, gdy dokładnie przeanalizować, w jaki sposób komunikują się białostoccy samorządowcy, to wówczas zobaczymy, że trzy czwarte publikacji Truskolaskiego to przesłania dalej, często tweetów nie związanych bezpośrednio z kampanią w Białymstoku, tylko z ogólnokrajowymi sporami pomiędzy PiS i PO. Samych tweetów i odpowiedzi na tweety w ciągu ostatnich pięciu dni, Truskolaski napisał 44, czyli prawie dwa razy mniej niż Żalek (74).

Zapewne tak częste tweetowanie, a nie retweetowanie, jest jedną z przyczyn dla której, użytkownicy Twittera zdecydowanie częściej odpowiadają na tweety Żalka niż Truskolaskiego. Różnica jest ogromna. Żalka tweety skomentowano 402 razy, a Truskolaskiego 58 razy czyli blisko osiem razy mniej.

Oczywiście, komentarze do publikacji kandydata mogą być różne i często nie są one przyjemne dla niego samego.

Efekt "The Ratio"

W trakcie wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych, amerykańscy dziennikarze i badacze mediów społecznościowych, analizując aktywność  Donalda Trumpa na Twitterze, opracowali ciekawy wskaźnik nazwany po prostu "The Ratio". Służył im on do oceny, na ile "kontrowersyjny" jest tweet polityka - w tym wypadku Donalda Trumpa.

"The Ratio" bazuje na obserwacji, że tweety, ale także inne formy wypowiedzi, jeśli są kontrowersyjne, to wzbudzają reakcję odbiorców w postaci odpowiedzi na tweeta czy komentarza pod artykułem. Jeśli nie, czyli odbiorcy się z tym - w domyśle - zgadzają , albo sprawa ich nie interesuje, wówczas najczęściej po prostu nie odpowiadają.

W przypadku Twittera "The Ratio" to efekt podzielenia liczby odpowiedzi na tweeta z sumą polubień i retweetów. Wartości te każdy może sobie odczytać z dowolnego tweeta i samodzielnie obliczyć. Im większy wskaźnik, a w szczególności przekraczający 1, tym według tej metody tweet jest bardziej kontrowersyjny.

Taki wskaźnik można różnie interpretować i np. zamiast słowa "kontrowersyjny", co było cechą publikacji Donalda Trumpa, dać "wzbudzający reakcje", bo w gruncie rzeczy to są dość podobne sytuacje. Biorąc pod uwagę liczbę odpowiedzi na tweety kandydatów można powiedzieć, że największe emocje wzbudzają te, których autorem jest Jacek Żalek i rzeczywiście, jeśli przyglądniemy się odpowiedzi na jego publikacje, odrzucimy hejt, to sporo jest dyskusji z jego pomysłami na Białystok. Podobnie jest w przypadku tweetów Tadeusza Truskolaskiego, tylko skala jest mniejsza.

Liczba polubień jest, w idealnej sytuacji, gdybyśmy mieli tylko i wyłącznie do czynienia z osobami z Białegostoku, dobrym wskaźnikiem popularności propozycji kandydata. Tutaj znowu Żalek o kilka razy wyprzedza konkurencję. Jego tweety polubiono 1489 razy, prawie 5 razy częściej niż Truskolaskiego.

Partia wspiera swoich


Niestety, w polskiej kampanii samorządowej kandydaci często popierani są przez zwolenników konkretnych opcji politycznych, którzy po prostu masowo dają polubienia czy robią retweety nawet kandydatom spoza miejscowości, gdzie mieszkają. Tak też z pewnością jest w przypadku "sukcesu" Żalka, na którego tajmlajnie sporo jest osób, które aktywnie wspierają - w tym wypadku Zjednoczoną Prawicę - w innych polskich miastach.

Szczególnie widać to w czasie wydarzeń takich jak partyjne konwencje w danym mieście. Gdy w Białymstoku był premier Mateusz Morawiecki, wówczas zarówno retweety jaki polubienia publikacji Żalka poszybowały w górę i to mimo iż był mniej aktywny na Twitterze.

Porównując reakcje w postaci retweetów i polubień między kandydatami w ciągu ostatniego tygodnia, wyraźnie widać, że reakcje na publikacje Żalka były częstsze, a jego kontrkandydatów na podobnym, stałym poziomie.

Mimo niewątpliwych sukcesów kampanii Żalka na Twitterze, nie da się powiedzieć, czy przełoży się to na lepsze wyniki wyborów. Faktem jedynie jest, że Żalek w ciągu ostatniego tygodnia, trochę przyćmił aktywnością na Twitterze swoich konkurentów. Czy to się w jakiś sposób przełoży na jego wynik wyborczy, przekonamy się już być może 21 października.

Stanisław M. Stanuch


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne