Reklama

Reklama

Włodzimierz ​Czarzasty o priorytetach SLD w wyborach samorządowych

W wyborach najważniejsza będzie dla nas nie polityka, a rodzina, zdrowie, stan powietrza - powiedział w sobotę przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej Włodzimierz Czarzasty na konwencji regionalnej SLD w Łodzi.

"Nie wchodzimy w politykę, jeśli chodzi o wybory samorządowe. Dla nas najważniejsze będzie dziecko, rodzina, zdrowie, starsze pokolenie, czyste powietrze, mieszkanie, przestrzeń, która nie kłamie i historia, która nie kłamie. To jest teraz najważniejsze. Silny samorząd jest gwarancją demokratycznej Polski" - mówił Czarzasty.

Reklama

Jak zaznaczył, obecnie SLD jest w Polsce trzecią siłą polityczną, która odegra w wyborach ważną rolę, a w przyszłym roku powróci do parlamentu.

"Polski parlament jest kulawy"

"Polski parlament bez lewicy jest kulawy, a my chcemy Polski otwartej, dynamicznej, która przestrzega prawa - bo taki jest Sojusz Lewicy Demokratycznej" - dodał.

Jak podał Czarzasty, koalicja Lewica Razem złożona z 21 podmiotów wystawiła w zbliżających się wyborach ok. 20 tys. kandydatów, z czego 7,5 tys. na listach SLD Lewica Razem, a resztę z komitetów lokalnych.

"To jedna z niewielu koalicji, którą stworzyliśmy, a która się nie rozpadła po stworzeniu list wyborczych; to duży sukces mądrości. Mądrzejemy!" - komentował szef SLD.

Według Czarzastego wystawienie tylu kandydatów w 85 okręgach sejmikowych i 340 powiatach przez partię pozostającą - "przez własną głupotę" - poza parlamentem było wielkim wysiłkiem.

"Wierzę, że po tych wyborach będziemy współrządzili w większej liczbie województw niż do tej pory - bo obecnie jesteśmy na Śląsku i w Lubuskim. Wiem, o co walczyć i że ludzie, z którymi współpracujemy, są odpowiedzialni i idą do przodu" - zaznaczył.

Czarzasty nie wątpi, że po wyborach w rękach członków SLD, takich jak Tadeusz Ferenc w Rzeszowie czy Jacek Majchrowski w Krakowie, nadal pozostaną sprawowane obecnie funkcje prezydentów i wiceprezydentów miast.

"Byliśmy w 200 powiatach, a do końca roku będziemy jeszcze w 100. Jeździmy bez przerwy, bo wierzymy w to, co robimy - że lewica wróci do Sejmu" - dodał.

"Obecne wybory są dla lewicy najważniejsze"

Przewodniczący SLD mówił, że obecne wybory są dla lewicy najważniejsze - w jego opinii, jeśli nie dadzą one efektów, należy zapomnieć o tym, co jest marzeniem kierownictwa SLD i lewicy w Polsce - powrotu tego ugrupowania do Sejmu. A według Czarzastego, ten powrót oznacza "stop rządzenia ultraprawicowej partii, jaką jest PiS".

"Nie godzimy się na takie myślenie o samorządzie, że dofinansowany będzie tylko ten samorząd, w którym PiS wygra. To nie jest myślenie o samorządzie, to nie jest myślenie o społeczeństwie obywatelskim, o tolerancji i otwartości" - podkreślił.

Czarzasty przedstawił wizję Polski według SLD, jako kraju "demokratycznego, otwartego, tolerancyjnego, wiedzącego, że inne kraje mają swoją historię, że są różne religie, a ludzie mają prawo wierzyć i spać z kim chcą". Według szefa SLD, to także kraj, w którym "ludzie mają prawo do swojej wolności i nikt nie będzie im mówił, jakie będą wyroki w sądach - bez względu na to, czy jedna lub druga partia będzie dawała sędziom mandaty do sądzenia".

Przewodniczący SLD wyjawił, że z początku nie każdy z kandydatów jego partii chciał w ogóle kandydować w wyborach i że są wśród nich ludzie, którzy do tej pory "nie wiedzieli, co to samorząd, a teraz mocno się go uczą", ale podjęli takie wyzwanie, "bo wiedzą, że to ważne dla lewicy".

"Morawiecki chciał pod stołem dać stówkę swojemu kolesiowi"

W swoim wystąpieniu Czarzasty nawiązał też do sprawy tzw. taśm Morawieckiego (opublikowane przez Onet materiały, w których skazani w tzw. aferze taśmowej kelnerzy obciążają obecnego premiera - w latach 2007-2015 prezesa banku BZ WBK; według nich Morawicki miał dyskutować o zakupie nieruchomości na tzw. słupy).

"Morawiecki chciał pod stołem dać stówkę swojemu kolesiowi i powiedział, że "skręci to jakoś". Morawiecki jest z PiS, ten koleś to był Grad z PO. Jedni drugich są warci; to samo kolesiostwo, cwaniactwo, to samo załatwianie pod stołem oraz opluwanie się dzień i noc. SLD Lewica Razem nie chce na nikogo pluć ani walczyć w ten sposób" - powiedział.

Szef SLD przypomniał też sprawę prezydenta Legionowa Romana Smogorzewskiego, który złożył rezygnację z członkostwa w PO, po tym jak wywołał oburzenie swoimi seksistowskimi wypowiedziami podczas spotkania wyborczego.

"Przejąłbym się tym, ale w PO jest Barbara Nowacka, która w momencie, kiedy wprowadzi już prawo do przerywania ciąży dla wszystkich kobiet i dokona liberalizacji ustawy, wprowadzi przez PO związki partnerskie, w tym homoseksualne z prawem do adopcji dzieci, to wtedy zajmie się też językiem PO i seksizmem, który w Platformie jest" - dodał.

Podczas konwencji SLD w Łodzi zaprezentowali się kandydaci do sejmiku z pięciu okręgów woj. łódzkiego. Wśród jedynek są: Grzegorz Majewski, Anna Adamska-Makowska, Cezary Olejniczak, Artur Ostrowski i Jarosław Smurzyński. Obecnie w sejmiku Łódzkiego zasiada tylko jeden radny z SLD. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje