Reklama

Reklama

Szef PSL o atakach na partię. "Spowodowane są naszą siłą wyborczą"

"Ataki na nas nie są spowodowane słabością PSL, tylko naszą siłą wyborczą" - podkreślił w piątek szef ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz. Jak dodał, "zapewne PiS bardzo dobrze monitoruje sondaże i widać, że ostatnie ataki nie są przypadkowe".

"Będziemy dalej prostować kłamstwa premiera Mateusza Morawieckiego, który w tych kłamstwach nie ustaje, tak jak PiS nie ustaje w atakach na nas. Widać, że jesteśmy dla nich wielkim zagrożeniem w tych wyborach" - powiedział PAP w piątek szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.

Ocenił, że "to w myśl zasady, która kiedyś została opisana: najpierw cię pomijają, później się z ciebie śmieją, później cię atakują - a na końcu wygrywasz". "Jesteśmy w tym trzecim punkcie, ataku na nas" - dodał.

"My chcieliśmy normalności, współpracy"

Kosiniak-Kamysz zaznaczył, że niewątpliwie wybory samorządowe "rozstrzygają się nie tylko na polskiej wsi, ale w ogóle rozstrzygną się między PiS-em a PSL-em". Podkreślił też, że atak na PSL "konstruowany" jest już od kilku miesięcy.

Reklama

"Ten atak jest skonstruowany od lipca przez premiera Morawieckiego; te kłamstwa o tym, że byliśmy inspiratorem prywatyzacji, że prywatyzowaliśmy - choć przez lata 90. zawsze byliśmy nazywani 'hamulcowym prywatyzacji', ograniczaliśmy prywatyzację i sektora bankowego, i innych działów polskiego przemysłu. My będziemy to odkłamywać" - mówił.

Zdaniem Kosiniaka-Kamysza, ataki na jego ugrupowanie nie są spowodowane słabością PSL, tylko siłą wyborczą jego partii. "My chcieliśmy normalności, współpracy i zawsze do tego będziemy dążyć. Wyciągałem rękę w sprawie Trybunału Konstytucyjnego, w sprawie kryzysu parlamentarnego. Ostatnio do premiera Morawieckiego, jak został szefem rządu, napisałem list w sprawie służby zdrowia, żebyśmy mogli wspólnie coś dla służby zdrowia zrobić - za każdym razem ta ręka o współpracę jest odrzucana, tak jak za każdym razem odrzucane są w Sejmie projekty PSL" - mówił.

"Widać więc, że tej współpracy kto inny nie chce, kto inny nie chce normalności. Dlatego trzeba pokonać w tych wyborach PiS żeby przywrócić normalność. My gwarantujemy, że z nami współpraca merytoryczna zawsze jest możliwa, że nie musi być ciągłej walki" - dodał.

"Popełniliśmy błąd w 2015 roku"

Kosiniak-Kamysz pytany, czy spodziewa się kolejnych ataków w tygodniach poprzedzających wybory odpowiedział, że "zapewne PiS bardzo dobrze monitoruje sondaże i widać, że ostatnie ataki nie są przypadkowe".

Jak stwierdził, "widać, że ta siła konkurencji, linia sporu przesunęła się ewidentnie między nami a PiS". "Platforma zostaje teraz gdzieś z boku, więc na pewno te najbliższe dwa tygodnie będą bogate w różnego rodzaju wystąpienia polityków PiS-u, ale my też tego nie zostawimy" - zapewnił.

"Popełniliśmy błąd w 2015 roku nie odpowiadając na hasło 'Polski w ruinie', teraz tego błędu nie popełnimy; każde kłamstwo premiera Morawieckiego będzie po prostu pokazywane, prostowane i takie zachowania też będą piętnowane. Rozumiemy walkę polityczną, rozumiemy spór polityczny, ale są pewne granice, których się po prostu nie przekracza" - podkreślił szef PSL.

Kosiniak-Kamysz odwiedził w piątek Wielkopolskę. W połowie września CBA zatrzymało dwóch działaczy PSL w Pile (wielkopolskie); wicestarostę pilskiego i dyrektora jednego z wydziałów starostwa. Usłyszeli oni zarzuty "przekroczenia uprawnień w celu uzyskania korzyści majątkowej". Wobec podejrzanych zastosowano poręczenie majątkowe; zostali oni też zawieszeni w czynnościach służbowych. Według lokalnych struktur PSL, zatrzymania miały charakter "tylko i wyłącznie polityczny".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne