Reklama

Reklama

Rozenek: Albo się otrząśniemy, albo damy się prowadzić Schetynie za nos

"Mam sygnały od mnóstwa ludzi, którzy mówili, że chcieliby na mnie zagłosować, ale tak się boją PiS-u, że zagłosowali na Trzaskowskiego" – mówił Andrzej Rozenek, kandydat SLD Lewica Razem na prezydenta stolicy w programie "Newsweek Opinie".

Jak przekonywał gość Renaty Kim, obecnie przed lewicą są dwie drogi. "Najprostsza to stworzenie szerokiej koalicji anty-PiS-owskiej. To ma wady, ponieważ jedna lista może spowodować, że stracimy skrajnie lewych i prawych wyborców. Druga opcja to próba stworzenia bloku cetro-lewicowego, jako trzeciej siły. Wszyscy czytamy te wyniki wyborów i albo się otrząśniemy, albo damy się prowadzić Schetynie za nos - tłumaczył Andrzej Rozenek.

Polityk był kandydatem SLD Lewica Razem na prezydenta Warszawy. Zdobył 1,5 proc. głosów.

"Wyborcy powiedzieli bardzo jasno: słuchajcie, szanujemy was, ale chcielibyśmy, abyście wszyscy razem stanowili pewien blok anty-PiS-owski. Tak powiedzieli wyborcy w Warszawie. Mam sygnały od mnóstwa ludzi, którzy mówili, że chcieliby na mnie zagłosować, ale tak się boją PiS-u, że zagłosowali na Trzaskowskiego" - mówił Andrzej Rozenek.

Reklama


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy