Reklama

Reklama

Rafał Trzaskowski: Komisja weryfikacyjna wprowadziła niesamowity bałagan

"Komisja weryfikacyjna wprowadziła niesamowity bałagan, ponieważ czasem nie wiadomo, jaki jest status danej nieruchomości. Patryk Jaki mówił o jakiś astronomicznych liczbach kamienic, a skończyło się na tym, że komisja zajęła się kilkudziesięcioma. W związku z powyższym jest jeden wielki chaos, trzeba to na spokojnie wyjaśnić" - przekonuje w rozmowie z Polską Agencją Prasową nowy prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

Ma pan już gotowy skład nowych władz Warszawy?

Reklama

Rafał Trzaskowski: - Nie będę o tym mówił na tym etapie, dlatego że najpierw chcę porozmawiać o programie. Przedstawimy w przyszłym tygodniu pierwsze propozycje, które będę realizował i dopiero w następnej kolejności będę mówił o przyszłych współpracownikach. Wiadomo, że wiceprezydentem będzie Paweł Rabiej, ale resztę muszę dopiero dopracować i wtedy podejmę decyzję.

Przed wyborami zapowiadał pan przeprowadzenie audytu w ratuszu. Kiedy można się spodziewać jego rezultatów?

- To jest przede wszystkim audyt wewnętrzny, który pozwoli mi podejmować decyzje o organizacji pracy w ratuszu. Dokładnie przyjrzę się temu, jak funkcjonuje ratusz i na tej podstawie będę podejmował decyzje, jak on powinien dalej działać w różnych obszarach. Czy zrobimy jakiś raport otwarcia? Być może tak, ale teraz nie chcę tego rozstrzygać.

Pytając o wyniki audytu, miałam na myśli to, kiedy można się spodziewać ewentualnych zmian, będących jego efektem.

- Zmiany w ratuszu zaczną się od razu, dlatego że mam swoje zdanie na temat tego, jak on funkcjonuje w różnych obszarach. Zmiany będą jednak dokonywane stopniowo.

A jak głębokie mogą być zmiany w ratuszu?

- Nie widzę potrzeby rewolucji, ale widzę potrzebę poważnych zmian, zwłaszcza jeśli chodzi o nakładające się kompetencje, o samą strukturę ratusza, jak również jeśli chodzi o relacje pomiędzy ratuszem a dzielnicami.

A wie pan już którzy urzędnicy, dyrektorzy zawiedli?

- Mam już pewne rozeznanie, ale jest za wcześnie, żeby o tym mówić. Poza tym urągałoby to wszelkim zasadom, gdyby ktokolwiek miał się dowiedzieć z prasy o swojej przyszłości. Najpierw wejdę do urzędu, porozmawiam z ludźmi, potem będę podejmował decyzje.

W środę zapowiedział pan, że jednym z pierwszych pańskich działań będą odwiedziny tych miejsc, gdzie miał pan niższe poparcie. Praga Północ to jedyna dzielnica, gdzie PiS zdobył większość mandatów w tamtejszej radzie. Jaką ofertę ma pan dla mieszkańców Pragi, gdzie wciąż wiele mieszkań nie zostało np. podłączonych do sieci ciepłowniczej lub wymaga remontów?

- Znam te problemy, byłem na Pradze Północ wielokrotnie, w związku z tym będę te problemy rozwiązywał. Brak remontów wynika czasem z nieuregulowanej własności, w związku z tym miasto nie może inwestować. Tam jednak gdzie to będzie możliwe, będę rozwiązywał konkretne problemy. Chcę na przykład przyspieszyć proces przyłączania budynków do sieci ciepłowniczej.

Problemy mieszkańców Pragi znane są od lat i wciąż nie udaje się ich rozwiązać.

- Na Pradze bardzo dużo się dzieje, bądźmy sprawiedliwi. Już samo metro, które zostało doprowadzone na Pragę, zmieniło funkcjonowanie tej dzielnicy, bo ściąga inwestycje, nowych mieszkańców i poprawia sytuację. Do tego są inwestycje w rewitalizację, w kulturę. Sporo budynków zostało zresztą dołączonych do sieci ciepłowniczej, przeprowadzono też wiele remontów.

Paweł Rabiej, który ma być jednym z wiceprezydentów, chce, by komisja weryfikacyjna, której jest członkiem, pracowała w ratuszu. To dobry pomysł?

- Poczekajmy, zobaczymy, co się stanie z komisją weryfikacyjną, bo Patryk Jaki zapowiada jej likwidację - to po pierwsze. Po drugie - dla mnie priorytetem jest uchwalenie ustawy reprywatyzacyjnej oraz ustawy, która zapewni pomoc wszystkim poszkodowanym tym, co się stało. I od tego zacznijmy. Jeżeli będzie natomiast konieczność dalszego wyjaśniania tej sprawy, to jestem otwarty na wszelkiego rodzaju propozycje. Będziemy o tym rozmawiać, również z Pawłem Rabiejem.

A ma pan pomysł, jak można pomóc osobom poszkodowanym w aferze reprywatyzacyjnej?

- Mówiłem jasno, że wszyscy poszkodowani na pewno będą mieli pierwszeństwo, jeżeli chodzi o dostęp do mieszkań komunalnych i socjalnych. I to zrobimy od razu. Jeżeli chodzi natomiast o pomoc innego rodzaju, to po to właśnie jest projekt ustawy, bo trzeba pomóc wszystkim, a nie tylko wybranym.

A co z odszkodowaniami, które lokatorom reprywatyzowanych nieruchomości przyznała komisja weryfikacyjna? Wszystkie decyzje komisji zostały przez miasto zaskarżone do sądu.

- I czekamy na decyzje sądów. Trzeba jasno powiedzieć, że komisja weryfikacyjna wprowadziła niesamowity bałagan, ponieważ czasem nie wiadomo, jaki jest status danej nieruchomości. Patryk Jaki mówił o jakiś astronomicznych liczbach kamienic, a skończyło się na tym, że komisja zajęła się kilkudziesięcioma. W związku z powyższym jest jeden wielki chaos, trzeba to na spokojnie wyjaśnić, ale przede wszystkim zaproponować rozwiązania systemowe. Najgorsze co mogłoby się stać, to to, że miasto wypłaciłoby odszkodowania, a potem w jakiś przypadkach musiałoby je zabierać, bo orzeczenie sądu byłoby inne. Trzeba postępować z rozwagą. Mam nadzieję, że po kampanii wyborczej kurz opadnie i ta sprawa nie będzie już traktowana politycznie i wtedy będzie można naprawdę zająć się rozwiązaniem problemu. Ale bez ustawy reprywatyzacyjnej miasto dalej jest zobowiązane wypełniać roszczenia. Ja zresztą złożyłem projekt zmian w "małej ustawie reprywatyzacyjnej", tak żeby nie oddawać mieszkań z lokatorami. Zobaczymy, co PiS z tym projektem zrobi.

Czy pomniki - Ofiar Tragedii Smoleńskiej i budowany właśnie pomnik Lecha Kaczyńskiego powinny zostać na placu Piłsudskiego? W PO nie brakuje głosów, że ich miejsce powinno być gdzie indziej.

- Ubolewam nad tym, że te pomniki są budowane z pogwałceniem prawa, dlatego że plac Piłsudskiego jest własnością miasta, a jego przejęcie odbyło się w sposób bezprawny. Ja na pewno nie będę rozpoczynał swej prezydentury od wyburzenia czegokolwiek. Myślę, że sami warszawiacy ocenią działania PiS, który wbrew miastu i jego wybranym w sposób demokratyczny władzom stawia tego typu pomniki. Gdybyśmy się umówili, że koło Muzeum Powstania Warszawskiego będzie aleja Lecha Kaczyńskiego, a na nowo budowanym skwerze przed wejściem do muzeum będzie pomnik byłego prezydenta w bardzo reprezentacyjnym miejscu, to wydaje mi się, że wszyscy warszawiacy by się na to zgodzili. Uważam, że takie rzeczy naprawdę można załatwiać w porozumieniu, a nie w konflikcie. PiS natomiast dąży do konfliktu i eskalowania go.

Wspominał pan kiedyś, że sprawę pomników mogłoby rozstrzygnąć referendum.

- Mówiłem o tym, że jest kilka rzeczy, o które warto by było zapytać warszawiaków. Będziemy się nad tym zastanawiać i być może na tym się skończy.

Środowiska LGBT+ apelowały do pana przed wyborami o podpisanie ich deklaracji programowej na wybory samorządowe. Nie podpisał pan jednak...

- Zapowiedziałem, że podpiszę ten dokument i tak się stanie.

A dlaczego nie zdecydował się pan podpisać jej przed wyborami?

- Olbrzymia większość tych postulatów była w moim programie, wielokrotnie mówiłem, że będę stał ramię w ramię ze wszystkimi mniejszościami i na pewno to zrobimy. Ja jeszcze nie jestem prezydentem miasta, jeszcze jest miesiąc do objęcia funkcji. W nadchodzącym tygodniu skoncentruję się na pomaganiu innym kandydatom, którzy startują w II turze wyborów.

Jakie będą pańskie pierwsze decyzje jako prezydenta Warszawy?

- Będę o tym mówił w przyszłym tygodniu. Na pewno będą to bezpłatne żłobki. Przedstawimy kilka takich decyzji, które będziemy starali się w sposób priorytetowy wcielić w życie.

Obiecywał pan bezpłatne żłobki, dopłaty do zajęć pozalekcyjnych dla uczniów, rozszerzenie programu refundacji in vitro. Kiedy te wszystkie programy miałyby ruszyć?

- Będziemy się starali, żeby to ruszyło jak najszybciej. Proszę jednak pamiętać, że dopiero jak wejdę do ratusza, powołany zostanie skarbnik i rada miasta, i dopiero wtedy będzie się można wspólnie pochylić nad tym, w jakim tempie można te wszystkie obietnice realizować. Na pewno żłobki i in vitro, natomiast co do reszty - będziemy musieli usiąść i się zastanowić na konkretnymi terminami wprowadzenia obietnic w życie.

Kiedy planuje pan rozpocząć budowę zapowiadanych trzech nowych linii metra?

- Tak, jak zapowiadałem - rozszerzamy i kończymy budowę drugiej linii metra i rozpoczniemy trzecią w tej kadencji. Natomiast kończenie trzeciej, czwartej i ta króciutka piąta - to jest kwestia kolejnej kadencji i zależy od finansowania.

Te inwestycje naprawdę da się zrealizować w ciągu dwóch kadencji? Budowa drugiej linii trwa już kilkanaście lat.

- Dzisiaj technologia jest zupełnie inna - metro buduje się 10 razy szybciej niż kiedyś. Zupełnie inaczej się buduje metro w centrum miasta, inaczej - poza nim.

Z czego miałaby zostać sfinansowana budowa metra?

- Ze środków unijnych. Mam nadzieję, że za rok to już my będziemy prowadzili negocjacje, czyli rząd Koalicji Obywatelskiej.

Obawia się pan jakiś kłopotów z finansowaniem stołecznych inwestycji z budżetu państwa, dlatego, że Warszawa powiedziała "nie" Prawu i Sprawiedliwości?

- Nie myślę, żeby politycy PiS byli samobójcami i odwrócili się od Warszawy, Poznania, Wrocławia, Gdańska, Gdyni, Sopotu, Katowic, Rybnika, Rzeszowa, Wałbrzycha czy Łodzi, bo strzeliliby sobie w stopę. W większości miast i miasteczek wygrywa Koalicja Obywatelska. Nie wierzę w to, że PiS się chce odwrócić plecami od połowy Polski.

A jak chcecie wygrywać w tych miejscach, gdzie wysokie poparcie ma PiS, w tych Końskich, o których mówił niedawno Grzegorz Schetyna?

- Jechać i rozmawiać, przekonywać ludzi. Naprawdę mam takie poczucie, że ten olbrzymi kredyt zaufania, który dostałem, w dużej mierze wynika ze spotkań z ludźmi, których były setki.

Rozmawiała Marta Rawicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje