Reklama

Reklama

Prezydent Poznania: Moja czteroletnia praca ważniejsza niż kampania wyborcza

"Tak naprawdę moja czteroletnia praca była ważniejsza niż kampania wyborcza" - podkreślił w piątek prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak, ubiegający się o reelekcję z ramienia Koalicji Obywatelskiej.

W piątek Jaśkowiak podsumował na konferencji prasowej swoją kampanię wyborczą, która przebiegała pod hasłem "Poznań - kierunek Europa!". Jak mówił, "tak naprawdę jego czteroletnia praca była ważniejsza niż kampania wyborcza". "Ale oczywiście te wszystkie elementy, które wiązały się z debatami, z rozmowami, z różnego rodzaju pytaniami mediów, ale też i mieszkańców - to jest również bardzo ważne" - dodał.

"Wsłuchiwałem w głosy moich kontrkandydatów"

Reklama

"Okres wyborów jest też okresem bardzo ciekawych rozmów o Poznaniu, o wizjach na przyszłość. Ja się wsłuchiwałem w głosy moich kontrkandydatów i uważam, że my mamy naprawdę dobry program, potrafimy go realizować, bo tak naprawdę to jest najważniejsze dla mieszkańców. Działamy na rzecz poznaniaków, wsłuchujemy się w ich głos i jesteśmy nastawieni na współpracę ze wszystkimi. Stąd cieszy mnie poparcie różnych ruchów: Kongresu Kobiet, Komitetu Obrony Demokracji, Obywateli RP. Najważniejsze, że potrafimy być otwarci na inicjatywy i te, które są konserwatywne, i te lewicowe - i to pokazaliśmy przez te cztery lata" - podkreślił Jaśkowiak.

Prezydent zachęcał również mieszkańców miasta do udziału w wyborach. Jak zaznaczył, "ostatnie wybory parlamentarne pokazały, że nie można nie korzystać z pewnych uprawnień, bo gdy się z nich nie korzysta, to można mieć potem pretensje tylko do siebie samego, że się obserwuje taką a nie inną rzeczywistość". "To w państwa głosach, w państwa rękach i w tej aktywności, by pójść na wybory, a także w tym racjonalnym wyborze - od tego zależą dalsze losy Poznania, województwa i powiatu" - zaznaczył.

Przedwyborcze sondaże

Ostatnie sondaże przedwyborcze wskazują, że obecny prezydent może liczyć na sporą przewagę nad kontrkandydatami. Pytany, czy czuje się spokojny o wynik wyborów powiedział, że "to będzie suwerenna decyzja wyborców". "To oni podejmą decyzję o tym, czy druga tura wyborów odbędzie się, czy nie. To jest wszystko w głosach poznanianek, poznaniaków - a ja przyjmę z pokorą każdy wynik" - powiedział Jaśkowiak.

Z sondażu przeprowadzonego w ub. tygodniu przez Instytut Badań Samorządowych na zlecenie radiozet.pl i lokalnapolityka.pl wynika, że starcie o fotel prezydenta Poznania może się zakończyć już w I turze. Jacka Jaśkowiaka wskazało 52,77 proc. respondentów. Drugie miejsce, z poparciem 16,55 proc. zajął Tadeusz Zysk. Wynik 6,55 proc. uzyskał Jarosław Pucek; Przemysław Jakub Hinc - 2,76 proc.; Tomasz Lewandowski (KWW Lewica) - 2,41 proc. Wojciecha Bratkowskiego wskazało 1,72 proc. zaś Dorotę Bonk-Hammermeister 1,03 proc. badanych.

Opublikowany w poniedziałek sondaż KANTAR Millward Brown, przeprowadzony na zlecenie "Gazety Wyborczej", również daje zwycięstwo Jaśkowiakowi. Zarówno w pierwszej, jak i drugiej turze urzędujący prezydent może liczyć na znacznie większe poparcie niż jego kontrkandydaci. Według sondażu w pierwszej turze na Jaśkowiaka zagłosowałoby 48 proc. wyborców. Kolejne miejsca zajęli Tadeusz Zysk (19 proc.), Tomasz Lewandowski (8 proc.), Jarosław Pucek (5 proc.), Dorota Bonk-Hammermeister (2 proc.), Przemysław Hinc (1 proc.) i Wojciech Bratkowski (0 proc.).

Gdyby w drugiej turze Jaśkowiak zmierzył się z wydawcą Tadeuszem Zyskiem, otrzymałby 70 proc. głosów, zaś kandydat Zjednoczonej Prawicy - 22 proc. - pozostała grupa to wyborcy niezdecydowani.

W piątek opublikowany został z kolei sondaż przeprowadzony na zlecenie Polska Press Grypy, z którego wynika, że Jaśkowiak może liczyć na 44,8 proc. poparcia w pierwszej turze wyborów. Drugi w kolejności był Tadeusz Zysk (23,4 proc.), trzeci Tomasz Lewandowski (13,2 proc.), natomiast czwarty - Jarosław Pucek (11,2 proc.).

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama