Reklama

Reklama

Korwin-Mikke liczy przede wszystkim na głosy warszawskich kierowców

Na głosy warszawskich kierowców - również autobusów - liczy przede wszystkim kandydat na prezydenta Warszawy Janusz Korwin-Mikke. Na konferencji prasowej podsumowującej kampanię komitetu "Wolność w Samorządzie" zaprezentował swój spot wyborczy z udziałem Liroya.

"Hasłem kampanii jest Warszawa przyjazna kierowcom, bo kierowcy są najbardziej gnębieni" - podkreślił Korwin-Mikke.  

Reklama

"Brakuje startynek (...), bo wtedy kierowcy zaoszczędziliby na benzynie i do Skarbu Państwa nie wpłynęłoby 4 zł od litra benzyny. Zakłada się blokady na koła, co oczywiście jest bezprawne - jako prezydent Warszawy tego zakażę" - powiedział.  

Przypomniał, że jeden z przepisów Kodeksu karnego mówi, że "kto cudzy pojazd mechaniczny czyni niezdatnym do użytku" podlega karze więzienia od 3 miesięcy do 5 lat, więc oczywiście gdy zostanie prezydentem stolicy, zakaże Straży Miejskiej to robić.  

"Ale generalnie chodzi o kierowców - najbardziej gnębionych ludzi; kierowców autobusów też, więc mam nadzieję, że kierowcy docenią to i zagłosują na mnie w tych wyborach" - powiedział dziennikarzom podczas konferencji na placu Piłsudskiego przed Grobem Nieznanego Żołnierza.  

Pytany o plany na ostatnie godziny kampanii powiedział, że będzie siedział przy komputerze i wstawiał "co potrzeba, żeby wisiało przez sobotę i niedzielę".  

"Nie mam zamiaru robić z siebie małpy. Są ludzie, którzy ganiają za głosami wyborców, jak pies za suką. Widać, że chcą dużo ukraść, bo wkładają w to całą masę sił, energii i pieniędzy" - powiedział.  

"Ja uważam, że to warszawiakom powinno zależeć, żebym to ja był prezydentem, a nie mnie. Dla mnie to byłaby ciężka praca, natomiast wyborcy mieliby dobrego prezydenta" - przekonywał. "Jak nie chcą dobrego prezydenta, niech sobie wybierają kogo innego" - dodał.  

Na ostatnim spotkaniu z dziennikarzami przed ciszą wyborczą zaprezentowano klip wyborczy komitetu, na którym Korwin-Mikke i Piotr Marzec Liroy spotykają się na przystanku tramwajowym. "Najwyższy czas przyjacielu!" - mówi Korwin-Mikke witając wysiadającego z warszawskiego tramwaju Liroya. "To co, idziemy patrzeć im na ręce?" - odpowiada muzyk i wspólnie idą w stronę Ratusza z piosenką Liroya w tle.  

Przypomniano też klip, w którym warszawiacy chwalą pomysł, by w mieście wprowadzić startynki - tablice przy ulicznej sygnalizacji świetlnej informujące kierowców i pieszych, za ile sekund zmieni się światło i będą mogli ruszyć.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy