Reklama

Reklama

Kaczyński: Cieszę się, kiedy słyszę, że jestem dyktatorem

"Zawsze się cieszę, kiedy słyszę, że jestem dyktatorem, bo to są akty szaleństwa. Ktoś przeprowadza demonstrację i jednocześnie twierdzi, że nie wolno w Polsce przeprowadzać demonstracji" - mówił lider PiS w niedzielę w Nowym Sączu.

Jarosław Kaczyński odwiedził Nowy Sącz, gdzie spotkał się z wyborcami i zachęcał do głosowania na kandydatkę PiS na urząd prezydenta miasta, Iwonę Mularczyk.

Kaczyński dziękował Mularczyk, która - jak mówił - "podjęła się tego niezwykłego trudu, tego ryzyka", aby kandydować. "Jestem przekonany, że będzie pierwszą kobietą prezydentem tego miasta" - dodał.

Protest przed budynkiem

"Chcemy aktywnego społeczeństwa, które będzie z jednej strony podporą samorządów, a z drugiej strony będzie także tych samorządów kontrolerem" - mówił Kaczyński. "Samorząd jak każda władza niezależnie od szczebla, działa dobrze, jeżeli jest pod kontrolą" - zaznaczył lider PiS.

Reklama

W tym kontekście odniósł się do protestujących osób, które zebrały się przed budynkiem, w którym odbywało się niedzielne spotkanie PiS. "Oczywiście nie taką kontrolą jak ta, którą mogliśmy tutaj zobaczyć pod płotem, z tymi wszystkimi okrzykami" - mówił Kaczyński.

"Zawsze się cieszę, kiedy słyszę, że jestem dyktatorem, bo to są akty szaleństwa. Ktoś przeprowadza demonstrację i jednocześnie twierdzi, że nie wolno w Polsce przeprowadzać demonstracji" - mówił lider PiS. "Aktywizacja społeczna jest bardzo ważna. Ona musi wyrastać od dołu i musi być także wspierana od góry" - powiedział Kaczyński, zaznaczając, że nie chodzi mu wyłącznie o władzę rządową, ale też o władzę samorządową.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy