Reklama

Reklama

Jarosław Wałęsa o prezydencie Gdańska: Ma niestety złych doradców

"Paweł Adamowicz ma niestety złych doradców, którzy nie pozwalają mu zrozumieć, że należy patrzeć na Gdańsk już troszeczkę inaczej" - powiedział o aktualnym prezydencie Gdańska Jarosław Wałęsa, kandydat Koalicji Obywatelskiej na to stanowisko.

Europoseł, który był w piątek gościem Radia Gdańsk, został poproszony o ocenę trwającej 20 lat prezydentury Adamowicza. Wałęsa odpowiedział, że "na pewno ma on wiele zasług jeśli chodzi o rozwój Gdańska i przeciąganie inwestycji, a szczególnie pozyskiwanie środków europejskich".

"Problemem tak długiej prezydentury jest jednak to, że ona w pewnym momencie staje się skostniała. (...) Paweł Adamowicz nie do końca rozumie, że Gdańsk już nie jest taki, jak 20 lat temu, że w tej chwili potrzeby mieszkańców wyglądają troszeczkę inaczej i musimy zastanowić się, jak lepiej zaangażować mieszkańców w proces decyzyjny w mieście" - powiedział Wałęsa.

Reklama

Dodał, że w jego opinii Adamowicz "jest troszeczkę zakładnikiem swojego zaplecza". "Ma niestety złych doradców, którzy nie pozwalają mu zrozumieć, że należy patrzeć na Gdańsk już troszeczkę inaczej" - powiedział europoseł.

Zdaniem Wałęsy w ostatnich latach władze Gdańska "koncentrowały się na dużych inwestycjach kosztem rozwoju dzielnic". "Na tym etapie można jasno powiedzieć, że Gdańsk nie musi na kolanach szukać inwestorów, bo ci już są, a znajdą się kolejni. Teraz najważniejsze jest podnoszenie komfortu i jakości życia mieszkańców w dzielnicach" - mówił Wałęsa.

"Jest tam jakiś konflikt interesów"

Europoseł został też proszony o komentarz do problemów prawnych Adamowicza, w tym proces, w którym jest on oskarżony o podanie nieprawdy w oświadczeniach majątkowych. "Niezaprzeczalnie jest obawa, że przy ewentualnym zwycięstwie Pawła Adamowicza może dojść do takiej sytuacji, że w Gdańsku będzie PiS-owski komisarz, jeżeli prezydenta nagle by zamknęli w więzieniu. To jest realna obawa, o której również musimy pamiętać" - podkreślił Wałęsa.

Wałęsę poproszono też o komentarz do faktu, że Adamowicz posiadał przez jakiś czas pakiet akcji dewelopera inwestującego m.in. w Gdańsku. "To oczywiście nie jest sprzeczne z prawem, ale na pewno jest tam jakiś konflikt interesów. Jeżeli z pozycji prezydenta podejmuje się jakieś decyzje administracyjne, a jednocześnie posiada się, jako prywatna osoba, udziały w spółkach, które mogą zyskiwać na tych decyzjach administracyjnych, to wszyscy widzimy że jest jakiś konflikt interesów i tak nie powinno to wyglądać" - powiedział Wałęsa.

Sprawa konfliktu wokół obchodów na Westerplatte

W ostatnim czasie między władzami Gdańska i Ministerstwem Obrony Narodowej zaistniał spór związany z obchodami rocznicy wybuchu II wojny światowej. Zwykle tradycyjny apel pamięci na Westerplatte odczytał w czasie tych uroczystości harcerz. W ub.r. harcerz został w ostatnim momencie zatrzymany i apel odczytał żołnierz. W ostatnich tygodniach dyskusja dotycząca tego, kto w tym roku powinien odczytać apel, powróciła.

Poproszony o opinię w tej sprawie, Wałęsa powiedział, że spotkał się ostatnio z harcerzami: gościli oni na odbywającym się w Gdańsku zlocie na 100-lecie ZHP. "Słyszałem od nich gorzkie słowa, że nie chcą być używani instrumentalnie" - powiedział Wałęsa. "Na pewno trzeba powiedzieć jasno, że PiS-owska władza nigdy nie dopieszczała Gdańska (...) i na pewno powinniśmy czuć się oburzeni, ale teraz przed nami jest ważna rocznica 1 września i pytanie, czy znowu miasto nie zostanie wykolegowane" - powiedział Wałęsa.

Dodał, że "rolę przewodnią" w obchodach powinien odgrywać samorząd Gdańska, który jest "właścicielem i gospodarzem tego miejsca". "Ale czy ministerstwo, tak jak w ubiegłym roku, nie dopuści się takich haniebnych rzeczy, których byliśmy świadkami" - pytał Wałęsa dodając, że ma nadzieję, iż w czasie tegorocznych obchodów "nie będzie takich gorszących scen, jakie widzieliśmy w ubiegłym roku, bo aż przykro było to oglądać".

Wałęsa zwrócił też uwagę, że w ostatnim czasie wprowadzono zmiany w prawie. "Ustawodawca doprowadził do tego, że w zasadzie rady miasta mają funkcjonować do 16 listopada, co (...) może doprowadzić do takiej sytuacji, że nowi radni będą przez miesiąc czekali na objęcie urzędów, a to stare rady będą przyjmowały zaprzysiężenie nowych prezydentów. To jest kolejny bubel prawny, który nam zafundował PiS. Nie można stanowić prawa pisząc je na kolanie i przegłosowując ustawy w kilka czy kilkanaście godzin" - powiedział Wałęsa.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy