Reklama

Reklama

Gdańsk: Jarosław Wałęsa przedstawił założenia programu

Budowa nowych żłobków i wprowadzenie bonu opiekuńczego - to cele programu społecznego Jarosława Wałęsy - kandydata PO i Nowoczesnej na prezydenta Gdańska. W poniedziałek Wałęsa poinformował, że kandydatem na wiceprezydenta ds. społecznych jest Dominik Kwiatkowski.

Swojego potencjalnego zastępcę ds. polityki społecznej, Wałęsa zaprezentował w Gdańsku na konferencji prasowej. Poinformował, że Kwiatkowski od 13 lat współpracuje z Towarzystwem Pomocy im. św. Brata Alberta, jest też prezesem Fundacji Społecznie Bezpieczni. "Był też inicjatorem utworzenia szkoły w Jordanii dla uchodźców z Syrii" - powiedział Wałęsa. Jak dodał, Kwiatkowski ma też doświadczenie polityczne - współpracował w przeszłości m.in. z Bronisławem Geremkiem, Władysławem Frasyniukiem i Bogdanem Lisem.

"Chcemy w nadchodzącej kadencji doprowadzić do tego, aby żadne gdańskie dziecko nie musiało czekać na miejsce w żłobku i przedszkolu. To będzie cel naszej pięcioletniej kadencji" - zapowiedział Kwiatkowski, dodając, że problem dotyczy zwłaszcza żłobków. W jego ocenie, brakuje w nich około tysiąca miejsc. Zaznaczył, że on sam zapisał swojego syna na listę oczekujących na miejsce w publicznym żłobku, w momencie, gdy dziecko się urodziło; dziś ma ono 2 lata i nadal nie znalazło się dla niego miejsce.

Reklama

Kwiatkowski zapowiedział też "działania na poziomie dzielnic", które miałyby je wzmocnić. "Dzisiaj w Gdańsku funkcjonuje mniej więcej 17 klubów sąsiedzkich i domów sąsiedzkich. Nie wszystkie są dotowane na odpowiednim poziomie. Chcielibyśmy to zmienić, chcielibyśmy żeby podstawy dotowania klubów i domów sąsiedzkich były stabilne, tak, żeby można było rozwijać działalność społeczną właśnie na tym poziomie" - powiedział Kwiatkowski. Jak dodał, jego plan zakłada powołanie klubów bądź domów sąsiedzkich w każdej dzielnicy.

Kolejny pomysł zakłada wprowadzenie bonu opiekuńczego "dla najbardziej potrzebujących osób" o wartości ok. 150 zł miesięcznie. "Chcemy, żeby to osoba decydowała, na co będzie wydawała te pieniądze. Będzie to opcja fizjoterapii, wsparcia w gotowaniu obiadów, pomocy przedmedycznej itp." - wyjaśnił Kwiatkowski.

Wałęsa poinformował, że w najbliższym czasie skoncentruje się na spotkaniach z mieszkańcami Gdańska, aby poznać ich potrzeby. Zapowiedział, że "w swoim czasie" przedstawi kandydatów na kolejnych wiceprezydentów Gdańska.

Dziennikarze pytali, czy znajdą się wśród nich osoby, które dziś pełnią te funkcje w gdańskim samorządzie, na którego czele stoi Paweł Adamowicz (w poprzednich wyborach został wybrany na prezydenta z ramienia PO; w tych wyborach - po zawieszeniu w 2015 r. członkostwa w tej partii - zapowiedział, że wystartuje jako kandydat niezależny). "Będę patrzył na kompetencje, będę patrzył na zaangażowanie, na chęć realizacji pomysłów, które już tej chwili państwo znacie i to będzie dla mnie największą wykładnią przy dobieraniu poszczególnych osób do mojego zespołu" - zapowiedział Wałęsa.

Wałęsę dziennikarze prosili też o komentarz do aktualnej sytuacji w Radzie Miasta Gdańska, w której zasiada 20 radnych PO; część z nich nieoficjalnie deklaruje poparcie dla Wałęsy, inni - dla Adamowicza, ale jest też grupa osób niezdecydowanych.

"Chciałem zauważyć, że Platforma Obywatelska w Gdańsku przyjęła uchwałę, na mocy której to ja zostałem wybrany na kandydata Koalicji Obywatelskiej. Ta uchwała została przyjęta jednomyślnie. Oczywiście są jeszcze pewne nieporozumienia, ale wydaje mi się, że w toku dyskusji i kampanii, która się dopiero rozpocznie, będę mógł przekonać tych niezdecydowanych, że poparcie mnie ma sens, że nowa wizja Gdańska powinna być realizowana" - powiedział Wałęsa.

Proszony o komentarz do dylematu, przed jakim stoją należący do PO wiceprezydenci Gdańska, którzy także muszą dokonać wyboru, czy poprzeć w nadchodzących wyborach Wałęsę czy Adamowicza, Wałęsa powiedział, że "nie może być dwugłosu w żadnej partii politycznej". "Jeżeli partia wystawia jednego kandydata, to ten kandydat powinien być popierany przez wszystkich członków. Jeżeli uważają, że on nie jest ich kandydatem, to automatycznie sami stawiają się poza daną partię polityczną" - ocenił.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne