Reklama

Reklama

Decyzja w sprawie wniosku PO wobec premiera

Przed Sądem Okręgowym w Warszawie w poniedziałek odbyła się rozprawa, na której sąd rozpoznał merytorycznie wniosek złożony przez PO w trybie wyborczym wobec premiera Mateusza Morawieckiego. Sąd oddalił i uznał, że nie doszło do kłamstwa wyborczego, a wypowiedź premiera miała charakter ocenny.

Rozstrzygnięcie nie jest prawomocne. Strony mają obecnie 24 godziny na zażalenie, które można złożyć do Sądu Apelacyjnego w Warszawie.

"Tej wypowiedzi nie można traktować jako wypowiedź wiążącą i bezpośrednio zobowiązującą. Według sądu w przypadku tych wypowiedzi nie doszło do kłamstwa wyborczego. Wypowiedź miała charakter oceny. W związku z tym nie mogła być przedmiotem procedowania sądu, czyli wydania pozytywnego rozstrzygnięcia o przeprosinach, o które wniósł wnioskodawca" - mówił w uzasadnieniu orzeczenia sędzia Radosław Tukaj. 

Pełnomocnik PO wyjaśnia

Reklama

Pełnomocnik PO mecenas Jacek Dubois wniósł przed sądem o sprostowanie wypowiedzi przez premiera Morawieckiego w mediach, które relacjonowały wiec wyborczy w Świebodzinie. Mecenas złożył też jako dowód w sprawie fragment uzasadnienia ustawy budżetowej na 2019 r.

Dubois odnosząc się do wypowiedzi premiera dot. budowy dróg i mostów za rządów PO-PSL podkreślił, że premier miał pełną wiedzę ws. inwestycji drogowych byłej koalicji rządzącej. Jego zdaniem słowa premiera "nie było dróg i mostów" były "świadomym wprowadzeniem w błąd osób, które w większości nie mogły tego zweryfikować".

"Przekaz wypowiedzi premiera był taki, że "dokonujemy teraz dużo większych wydatków na drogi" i ten przekaz był kłamliwy. Służyło to dyskryminacji przeciwnika, czyli kampania negatywna, nieprawdziwa. W obu wypowiedziach doszło do kłamstwa wyborczego" - oświadczył pełnomocnik.

Adwokat zwrócił też uwagę, że premier jest "bez wątpienia uczestnikiem kampanii wyborczej". Jak dodał, wypowiedź szefa rządu, wokół której toczy się spór, miała miejsce podczas spotkania wyborczego. "Trudno mówić, że premier nie bierze udziału w kampanii wyborczej, kiedy w Internecie jest spot wyborczy z udziałem premiera. Mateusz Morawiecki bierze udział w wielu spotkaniach i konwencjach wyborczych" - wskazał adwokat.

PiS odpowiada

Z kolei pełnomocnicy Komitetu Wyborczego Prawa i Sprawiedliwości: Adrian Salus i Bogusław Kosmus uznali wniosek Platformy za nadużycie. Mec. Salus wskazywał, że wypowiedź szefa rządu ze Świebodzina miała charakter "wiecowy". "Inny jest język wiecowe, język spotkań z wyborcami, czy też nawet spotkań kampanijnych. To nie jest język seminarium naukowców z zakresu finansów publicznych. To nie jest też spotkanie filologów, którzy dzielą każdy wyraz, czy przysłowiowy włos na dziesięcioro" - mówił pełnomocnik KW PiS.

Dodał, że to jest "poetyka wypowiedzi publicznej, wiecu, dyskursu". "Tu jest posługuje wypowiedziami uogólnionymi, generalizacjami (...) Inaczej być nie może, bo inaczej takiej czy to kampanii, czy debaty nikt by nie był w stanie przyswoić" - dowodził mec. Salus.

W jego ocenie art. 111 kodeksu wyborczego, który opisuje w jakich okolicznościach można złożyć do sądu okręgowego wniosek w trybie wyborczym jest "pewną instytucją niewątpliwie służąca zapewnieniu pewnego reżimu w ramach kampanii wyborczej". "Nie mniej jednak jest to instrument stricte cywilnoprawny i jako taki podlega wszystkim ogólnym regułom prawa cywilnego, w tym także takiej, że nie korzysta z ochrony prawa ten, kto sięga po określone roszczenie, aby tego swojego prawa nadużyć" - wskazał pełnomocnik PiS.

"Nie można traktować wypowiedzi premiera na wiecu jako wiążącą i zobowiązującą"

"Wypowiedzi premiera Mateusza Morawieckiego podczas wiecu wyborczego w Świebodzinie nie można traktować jako wiążącą i bezpośrednio zobowiązującą" - uznał w poniedziałek Sąd Okręgowy w Warszawie, który oddalił wniosek Komitetu Wyborczego Koalicji Obywatelskiej przeciw premierowi.

Uzasadniając postanowienie SO sędzia Radosław Tukaj podkreślił, że wypowiedź premiera nie miała charakteru wiążącego i bezpośrednio zobowiązującego. "Jest to język wiecu. Jeśli twierdzimy, że uczestnik prowadził agitację jako wyborca, a nie przedstawiciel komitetu wyborczego, to nie można tej wypowiedzi interpretować jako wiążącą wypowiedź rzędową podczas konferencji prasowej. Nie była to konferencja prasowa tylko luźne spotkanie wyborcze. Tej wypowiedzi nie można traktować jako wiążącej i bezpośrednio zobowiązującej" - wskazał sędzia.

Zdaniem sądu wypowiedź premiera miała absolutnie charakter agitacji wyborczej. "To spotkanie bez wątpienia miało charakter spotkania wyborczego. Były hasła i obietnice wyborcze. Ewidentnie miało to charakter wyborczy" - zaznaczył sędzia.

Sąd wskazał jednak, że wypowiedź premiera to "opinia uczestnika i jest to jego zdanie o charakterze ocennym". "Sąd podziela argumentację językową pełnomocnika uczestnika, że to był chwyt retoryczny" - dodał sędzia Tukaj.

Wniosek PO

Wniosek wobec premiera politycy PO złożyli w trybie wyborczym w miniony wtorek w Sądzie Okręgowym w Warszawie. We wniosku PO przywołuje słowa, które Mateusz Morawiecki wypowiedział podczas spotkania z mieszkańcami Świebodzina (woj. lubuskie) 15 września. 

Szef rządu zarzucił wówczas koalicji PO-PSL, że wbrew deklaracjom liderów tych partii, w czasie jej rządów, nie budowano dróg i mostów. "Żeby nie być gołosłownym powiem tak: nasi poprzednicy (...) przez osiem lat wydali 5 mld zł na drogi lokalne. To jest tyle, ile my wydajemy w ciągu jednego do półtora roku, porównajcie sobie" - mówił premier, nawiązując do zapowiadanego uruchomienia Funduszu Dróg Lokalnych.

Sąd Okręgowy w Warszawie w środę oddalając wniosek PO, uznał, że nie podlega on rozpoznaniu w trybie wyborczym. "Sąd postanowił oddalić wniosek, a główną przyczyną tego rozstrzygnięcia było uznanie, że roszczenia wnioskodawcy zostały wywiedzione w niewłaściwym trybie i dlatego podlegają oddaleniu, czyli krótko mówiąc, w tym szczególnym trybie art. 111 Kodeksu wyborczego, czyli tych tzw. pozwów wyborczych, (...) to nie ten przepis, nie to postępowanie" - uzasadniała wówczas sędzia Sylwia Urbańska. 

Jak dodała, "sąd uznał, że uczestnik postępowania (czyli premier - PAP) nie spełnia kryteriów wskazanych w przepisie, czyli nie był kandydatem komitetu wyborczego oraz nie posiadał pisemnej zgody pełnomocnika komitetu, zaś to, że - jak twierdzi wnioskodawca - jest "twarzą kampanii samorządowej", to w tym szczególnym trybie nie ma znaczenia".

W czwartek PO złożyła zażalenie na decyzję sądu w tej sprawie. Politycy PO ocenili, że sąd okręgowy "wbrew przepisom prawa, logice, faktom, zdrowemu rozsądkowi" uznał, że Morawiecki nie jest uczestnikiem kampanii wyborczej.

W piątek postanowienie sądu okręgowego ws. wniosku PO zostało uchylone decyzją Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Sprawę oraz akta skierowano do sądu okręgowego do ponownego rozpatrzenia. Ostatecznie SO w Warszawie oddalił wniosek PO i zasądził na rzecz wnioskodawcy koszty poniesionego procesu. 

W ramach trybu wyborczego sąd okręgowy rozpoznaje wniosek w ciągu 24 godzin w postępowaniu nieprocesowym; na postanowienie sądu przysługuje w ciągu 24 godzin od jego wydania zażalenie do sądu apelacyjnego; sąd apelacyjny rozpoznaje zażalenie również z zachowaniem 24-godzinnego terminu, od postanowienia sądu apelacyjnego nie przysługuje skarga kasacyjna i podlega ono natychmiastowego wykonaniu.

PO zaskarży wyrok

Pełnomocnik Komitetu Wyborczego Koalicji Obywatelskiej mec. Jacek Dubois zapowiedział zaskarżenie wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie, który oddalił w poniedziałek wniosek w trybie wyborczym ws. słów premiera Mateusza Morawieckiego o drogach i mostach.

"W tym wyroku sąd odrzucił zasady języka i zasady logiki. Ten wyrok nie trzyma się w kategoriach logiki, zdrowego rozsądku. Oczywiście będziemy go skarżyć. Jesteśmy przekonani, że prawda zwycięży przed sądem drugiej instancji" - powiedział dziennikarzom mec. Dubois.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje