Reklama

Reklama

Autolustracja Trzaskowskiego. Polityk wyznaje "prywatne winy"

Kandydat PO na prezydenta Warszawy Rafał Trzaskowski postanowił "ułatwić wszystkim PiSowskim hejterom pracę" i przeprowadził autolustrację. W obszernym, żartobliwym wpisie na Facebooku przyznaje się do "prywatnych win". "Stałem pod Kamienicą. W młodości pijałem tanie wina, z rzadka paliłem zioło i bywałem "niegrzeczny". Uczyłem się dobrze. Kląłem" - wylicza polityk.

2 listopada Grzegorz Schetyna ogłosił, że kandydatem Platformy Obywatelskiej na prezydenta Warszawy będzie Rafał Trzaskowski. 

"Warszawa nie potrzebuje tzw. "dobrej zmiany", Warszawa potrzebuje mądrej zmiany, która będzie się opierała o przywrócenie zaufania dla ratusza" - mówił na konferencji prasowej Trzaskowski. "Stolicy nie można oddać w ręce PiS" - przekonywał.

Trzaskowski podkreślił, że "nie można już dłużej czekać", bo niektórzy rozpoczęli już kampanie wyborczą w Warszawie. Według niego, najważniejsza bitwa o samorząd stoczy się w stolicy. "Winter is coming - zima już się zbliża - żarty się skończyły" - stwierdził poseł PO.

Reklama

"Powiązania z obcymi mocarstwami"

Dzień później polityk PO postanowił "ułatwić wszystkim PiSowskim hejterom pracę" i przeprowadził na Facebooku "autolustrację".

"Zlustruje się dla Was sam. Polityczne winy znacie. Czas na prywatne" - rozpoczął wpis. 

Trzaskowski pisze m.in. o swoich "powiązaniach z obcymi mocarstwami". Ma o tym świadczyć fakt, że "pra-pra dziad i dziad służyli pod obcym dowództwem - Napoleona i Cesarza Józefa". Dalej przedstawia losy swoich krewnych: "pradziad zrzucił habit Jezuity (zaprzaniec jeden) i zakładał pierwsze żeńskie gimnazja w Galicji (czyli, umówmy się, był dziewiętnastowiecznym genderowcem). Jego stryj w powstaniu listopadowym, jako podchorąży, atakował Belweder (nieudacznik - wypuścił z rąk Wielkiego Księcia - przypadek?)". 

Z kolei "dziadek był hipsterskim antykwariuszem", a "babcia kochała Piłsudskiego".

"Bywałem niegrzeczny"

"Urodziłem się na Powiślu (w szpitalu na Solcu), całe życie mieszkałem na Nowym Mieście - na ulicy Freta - czas dzieliłem między książki i podwórko, które nie zawsze dzieliło moją biblofilską pasję. Stałem pod Kamienicą" - wyjawia Trzaskowski.

Polityk przyznaje, że "w młodości pijał tanie wina, z rzadka palił zioło i bywał 'niegrzeczny'". Był też na "stypendiach za pieniądze amerykańskie, polskie i unijne". "Na Oxfordzie byłem na stypendium (tamdaradam!) SOROSA" - dodaje.

"Nie obiecuję skruchy"

Trzaskowski wspomina też o swojej "żonie Ślązaczce" i "średnio grzecznych" dzieciach". "12 letniej córce nie podoba się ani Kaczyński, ani Putin i czyta satanistyczne książki fantasy. 8 letni syn nie chce chodzić na religię (gówniarz woli pływać)" - opisuje dzieci.

Kandydat PO na prezydenta Warszawy przyznaje, że "jest filosemitą", "jeździ na rowerze" i "je sałatę, kiedyś jadł nawet jarmuż".

"Więcej grzechów nie pamiętam i nie obiecuję skruchy" - kończy wpis Trzaskowski.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje