Reklama

Reklama

Wybory samorządowe 2014

Proces dziennikarzy zatrzymanych w PKW. Zeznają świadkowie

Pierwsi świadkowie - szef ochrony budynku Kancelarii Prezydenta i funkcjonariusze policji - zeznają na procesie fotoreportera PAP Tomasza Gzella i dziennikarza TV Republika Jana Pawlickiego, oskarżonych przez policję o naruszenie miru domowego w PKW.

Dziennikarze zostali zatrzymani przez policję w nocy z czwartku na piątek, gdy relacjonowali okupację gmachu Państwowej Komisji Wyborczej przez osoby protestujące w sprawie wyników wyborów samorządowych. Policja zażądała wtedy opuszczenia gmachu przez protestujących. Zatrzymano 12 osób, w tym także dziennikarzy. Zostali oskarżeni o to samo, co zarzucono okupującym. Ich proces zaczął się w miniony piątek przed Sądem Rejonowym Warszawa-Śródmieście w trybie przyśpieszonym - co oznacza, że musi dobiec końca w terminie 14 dni od wniesienia oskarżenia.

Reklama

Sprawę zatrzymania dziennikarzy bada Rzecznik Praw Obywatelskich, przygląda się jej też MSW. Protestowały przeciwko zatrzymaniu Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Press Club Polska, SDP oraz środowisko fotoreporterów, a także międzynarodowa organizacja Dziennikarze Bez Granic.

Gzell i Pawlicki nie przyznali się do zarzuconych im czynów. Gzell podkreślił, że w gmachu PKW był legalnie, jako fotoreporter PAP, który miał utrwalać na zdjęciach kolejny dzień prac komisji. Przekonywał, że nie wiedział nawet o trwającym na zewnątrz proteście, a gdy doszło do okupacji gmachu robił jedynie zdjęcia. Zapewniał, że nie miał zamiaru utrudniać prac policji i właśnie szykował się do wyjścia, gdy został zatrzymany. Również Pawlicki twierdził, że jedyną jego rolą w czasie zajść było relacjonowanie zdarzeń PKW, a pracy policji nie zamierzał utrudniać.

Dowiedz się więcej na temat: proces dziennikarzy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy