Reklama

Reklama

Wybory samorządowe 2014

Miller apeluje do prezydenta o spotkanie ws. wyborów w 2015 r.

Szef SLD Leszek Miller zaapelował w piątek do prezydenta o spotkanie z przedstawicielami głównych partii politycznych, przedstawicielami PKW i prezesem NIK, aby ocenić stan przygotowań do wyborów w 2015 r.

- NIK informuje, że PKW nie jest przygotowana do przyszłorocznych wyborów prezydenckich i parlamentarnych. To jest sytuacja, która musi budzić reakcję i najwyższy niepokój, dlatego zgłaszamy się z inicjatywą do prezydenta, aby zechciał spotkać się z przedstawicielami głównych partii politycznych, przedstawicielami PKW i prezesem NIK, aby ocenić sytuację i podjąć środki zaradcze - powiedział Miller na piątkowej konferencji prasowej w Sejmie.

Reklama

Jak dodał, trudno sobie wyobrazić, aby Polacy w 2015 roku musieli przeżywać podobny kryzys, jak przy liczeniu głosów w wyborach samorządowych.

NIK zdecydowała w piątek o poszerzeniu kontroli w PKW o wydatkowanie publicznych pieniędzy na przygotowanie Krajowego Biura Wyborczego do wyborów prezydenckich i parlamentarnych w 2015 roku - poinformował  rzecznik Izby Paweł Biedziak.

Miller potępił też "wszelkie próby ataku gmachów publicznych, siedziby PKW". - To są rzeczy niedopuszczalne i spodziewamy się, że w przypadku powtórzenia (takich ataków) policja i siły porządkowe będą działać natychmiast i zdecydowanie - podkreślił.

W czwartek wieczorem przed siedzibą PKW zorganizowano protest pod hasłem "Stop manipulacjom wyborczym" z udziałem m.in. działaczy Ruchu Narodowego, Kongresu Nowej Prawicy i stowarzyszenia Solidarni 2010. Część protestujących weszła do budynku, do sali konferencyjnej PKW i nie chciała jej opuścić. W związku z tym PKW w czwartek późnym wieczorem zdecydowała o przerwaniu prac. W nocy policja usunęła kilkanaście osób z budynku. PKW w piątek rano wznowiła prace.

W środę Miller i lider PiS Jarosław Kaczyński zaapelowali o skrócenie kadencji samorządów wybranych 16 listopada i przeprowadzenie nowych wyborów. Ich zdaniem nieprawidłowości podczas niedzielnych wyborów było zbyt dużo, by można uznać ich rezultat.

Prezydent Bronisław Komorowski apelował zaś o spokój; mówił też, że nie ma zgody na kwestionowanie uczciwości wyborów, na przykład przez lansowanie szkodliwej tezy o konieczności powtórzenia wyborów.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje