Reklama

Reklama

Wybory samorządowe 2014

Jarosław Kaczyński zaapelował do PKW

Prezes Prawa i Sprawiedliwości zaproponował powołanie niezależnego zespołu naukowców, który miałby zweryfikować wyniki wyborów samorządowych. Jarosław Kaczyński zaapelował ponadto do PKW, aby uniemożliwiła niszczenie kart do głosowania.

Kaczyński w środowej rozmowie z PAP podkreślił, że jego partia popiera inicjatywę naukowców (m.in. prof. Antoniego Dudka, prof. Antoniego Kamińskiego, prof. Jacka Czaputowicza), który zwrócili uwagę w liście otwartym, że wyniki wyborów samorządowych ogłoszonych przez PKW budzą poważne wątpliwości.

Reklama

"Uważamy, że powołanie zespołu naukowców byłoby rzeczą w najwyższym stopniu pożądaną. Dzisiaj, kiedy wyniki już są, to co wiedzieliśmy przedtem na podstawie cząstkowych wyników, powinno być zbadane, możliwie metodami naukowymi" - powiedział PAP Kaczyński.

"Myślę, że PKW nie złamałaby prawa, gdyby wykonując swoje obowiązki taki zespół powołała spośród naukowców wyrażających chęć zbadania sprawy i deklarujących, że jest problem" - dodał.

Prezes PiS za niedopuszczalne uznał też stanowisko PKW, że nie ma przeszkód, aby niszczyć głosy.

Szef PKW Wojciech Hermeliński, mówił kilka dni temu w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej", że na pytanie wójtów burmistrzów i prezydentów miast, co robić z magazynowanymi kartami do głosowania po wyborach samorządowych, Komisja odpowiada, że mają się oni stosować do przepisów, które obowiązują. "Czyli nie można wykluczyć, że głosy są niszczone" - dodał Hermeliński.

"To jest oświadczenie zdumiewające, wskazujące jakby na chęć zacierania śladów. Mówię o tym z największą przykrością. Apeluję do szefa PKW i wszystkich członków komisji, aby zastanowili się nad tym, co robią. Przyjmowanie, że wszystko było w porządku, jest, także dla nich, kompromitujące. To odrzucenie fundamentalnej zasady prawdy materialnej" - podkreślił Kaczyński.

"Przebieg liczenia głosów w wyborach samorządowych budzi najdalej idące wątpliwości. Obowiązkiem komisji jest uczynić wszystko, żeby zostało to zweryfikowane. Jednym z elementów zachowania tego obowiązku jest zachowanie kart" - dodał szef PiS.

Kaczyński podkreślił, że ma zamiar wystosować list do PKW dot. zachowania głosów i powołania zespołu naukowców.

We wtorek w "Rzeczpospolitej" ukazał się artykuł profesorów Jacka Czaputowicza, Antoniego Dudka i Antoniego Kamińskiego. Naukowcy piszą, że w ogłoszonych rezultatach wyborów samorządowych najbardziej niepokojący jest nie tyle wysoki odsetek głosów nieważnych (ponad 17 proc.), co ich nieregularny rozkład. "Dla przykładu różnica między województwem podlaskim a wielkopolskim pod względem liczby głosów nieważnych wynosi aż 8 proc." - napisali naukowcy.

Podkreślili, że analiza wyborów na poziomie okręgów prowokuje do jeszcze bardziej niepokojących pytań. "Okazuje się, że w wielu rejonach liczba głosów nieważnych przekroczyła liczbę głosów ważnych. Dla przykładu w okręgu nr 5 w gminie Osieczna w wyborach do sejmiku oddano 320 głosów ważnych, a głosów nieważnych aż 406. Kandydaci PSL zdobyli tam 35 proc. Z kolei w gminie Poniec aż w czterech na pięć okręgów liczba głosów nieważnych przekroczyła 50 proc." - napisali.

Dodali, że "zdumiewające" wydają się różnice w liczbie głosów nieważnych odnotowanych przez komisje w sąsiadujących ze sobą obwodach.

"Problem, jaki ma młoda polska demokracja z ubiegłorocznymi wyborami samorządowymi, wymaga podjęcia działań o charakterze nadzwyczajnym. Władze RP powinny rozważyć nie tylko powołanie interdyscyplinarnego zespołu naukowców, który zająłby się szczegółowym zbadaniem wyników wyborów, ale także uniemożliwić niszczenie zachowanych kart do głosowania i przyjąć ustawę o ich ponownym przeliczeniu" - podkreślili.

Z opublikowanych przez PKW statystyk wynika, że w ubiegłorocznych wyborach do sejmików wojewódzkich oddano 17,47 proc. nieważnych głosów.

Po ogłoszeniu wyników wyborów zwracano uwagę na wysoki odsetek głosów nieważnych oddanych w wyborach do sejmików. Zwracano uwagę, że w protokołach z wyborów nie określa się, z jakiego powodu głos został uznany za nieważny (niezagłosowanie na żadnego kandydata lub na więcej niż jednego). Ma się to zmienić - wprowadzenie klasyfikacji głosów nieważnych zakłada m.in. prezydencki projekt nowelizacji Kodeksu wyborczego, nad którym pracuje Sejm.

W wyborach do sejmików w 2010 roku odsetek głosów nieważnych wyniósł 12,06 proc.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy