Reklama

Reklama

Wybory samorządowe 2014

Interwencja w PKW. Policja się tłumaczy

Policja przez wiele godzin nie interweniowała w sprawie wtargnięcia grupy osób do Państwowej Komisji Wyborczej, bo nie chciał tego administrator budynku. Tak wczorajsze działanie funkcjonariuszy tłumaczy IAR rzecznik stołecznej policji Mariusz Mrozek.

Jak powiedział Mrozek, podczas wtargnięcia grupy do siedziby PKW policjanci zauważyli, że tworzy się zamieszanie. Jednak potem zostali poinformowani, że osoby te przyszły rozmawiać i traktowane są jako goście. Dopiero około godziny 23.00 administrator budynku zgłosił naruszenie miru domowego i policja podjęła działania. Zebranych najpierw wzywano do wyjścia z budynku. 8 osób posłuchało, a 12 nie - zostali zatrzymani.

Reklama

Protest w siedzibie PKW przyczyni się do powtórzenia wyborów? Dyskutuj na forum!

PKW w czwartek późnym wieczorem zdecydowała o przerwaniu prac po tym, gdy grupa protestujących zajęła salę konferencyjną, gdzie zorganizowano studio wyborcze. Protestujący chcieli natychmiastowej dymisji członków PKW w związku z przedłużającym się obliczaniem wyników wyborów samorządowych.

Warszawska prokuratura czeka na ewentualne materiały od policji.

Naruszenie "miru domowego"

Przestępstwo naruszenia "miru domowego", do którego mogło dojść w całej sprawie, definiuje art. 193 Kodeksu karnego. Stanowi on, że kto wdziera się do cudzego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu lub wbrew żądaniu osoby uprawnionej miejsca takiego nie opuszcza, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności, albo pozbawienia wolności do roku.

Według piśmiennictwa prawniczego, wdarcie się do danego obiektu to wejście przy użyciu przemocy, np. przez odepchnięcie siłą gospodarza lub wyłamanie drzwi. Przyjmuje się, że "nieopuszczanie obiektu" następuje m.in. wtedy, gdy sprawca znalazł się w danym miejscu legalnie, ale potem stał się osobą niepożądaną, i mimo żądania uprawnionej osoby nie opuścił go.

Sprawę o takie przestępstwo prowadzi sama policja, a nie prokuratura.

Teoretycznie można też rozważać popełnienie przestępstwa z art. 249 Kodeksu karnego. Przewiduje on karę pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5 dla tego, kto przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem przeszkadza m.in. w głosowaniu lub obliczaniu głosów albo sporządzaniu protokołów lub innych dokumentów wyborczych.

Wejścia do siedziby PKW pilnuje policja

Obecnie wejścia do siedziby PKW pilnuje policja. Wprowadzono akredytacje dla przedstawicieli prasy, którzy chcą obsługiwać prace komisji. Dotychczas aby wejść do budynku Kancelarii Prezydenta przy ul. Wiejskiej, gdzie mieści się Krajowe Biuro Wyborcze, wystarczała legitymacja prasowa.

W czwartkowej uchwale o przerwaniu prac PKW poinformowano, że decyzja taka zapadła w związku z zagrożeniem dla bezpieczeństwa prac komisji i dokumentacji wyborczej. "W związku z wtargnięciem dużej grupy osób do pomieszczeń Kancelarii Prezydenta RP - zajmowanych na potrzeby Państwowej Komisji Wyborczej związane z ustaleniem wyników wyborów - stwarzającym zagrożenie dla bezpieczeństwa pracy PKW, pracowników KBW i dokumentacji wyborczej, Państwowa Komisja Wyborcza postanawia przerwać pracę do czasu usunięcia tego zagrożenia" - podano w uchwale podpisanej przez przewodniczącego PKW Stefana Jaworskiego.

W czwartek wieczorem przed siedzibą PKW zorganizowano protest pod hasłem "Stop manipulacjom wyborczym" z udziałem m.in działaczy Ruchu Narodowego, Kongresu Nowej Prawicy i stowarzyszenia Solidarni 2010. Część protestujących weszła do budynku, do sali konferencyjnej PKW.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne