Reklama

Reklama

Wybory samorządowe 2014

Halicki do opozycji: Skoro wiecie, kto fałszował wybory, zgłoście do prokuratury

Jeśli wiecie, kto fałszował wyniki wyborów do samorządu, proszę zgłosić wnioski do prokuratury - apelował w czwartek minister administracji i cyfryzacji Andrzej Halicki, odpowiadając na pytanie posłów klubu SP w sprawie organizacji wyborów z 16 listopada.

Jarosław Gowin, Beata Kempa, Patryk Jaki i Tadeusz Woźniak z klubu Sprawiedliwej Polski pytali przedstawicieli rządu o organizację wyborów samorządowych, "w tym w szczególności możliwe nieprawidłowości w przebiegu wyborów i ustalaniu ich wyników oraz bardzo dużą liczbę nieważnych głosów".

Reklama

Zdaniem Kempy, wybory 16 listopada "pokazały, jaki jest stan państwa, a w szczególności stan administracji". - Ich wyniki nie przełożyły się na wolę obywateli - podkreśliła.

Posłanka SP zwracała uwagę m.in. na nieprawidłowo funkcjonujący system informatyczny, kilkukrotną publikację wyników, które "nie miały przełożenia na faktycznie oddane głosy", czy publikację "filmu instruktażowego, który zachęcał do stawiania jednego krzyżyka na każdej karcie, w sytuacji, gdy warszawiacy i mieszkańcy innych miast otrzymali cztery, a pozostali wyborcy trzy książeczki do głosowania, a nie karty".

"Sytuacja nie do przyjęcia"

- Przede wszystkim nie do przyjęcia jest brak ogłoszenia oficjalnych i pełnych wyników wyborów po ponad tygodniu od daty ich przeprowadzenia - uważa Kempa. - Istnieje więc prawdopodobieństwo, że część nieprawidłowości powstałych w czasie wyborów będzie można zakwalifikować jako czyny o charakterze przestępczym - dodała.

W związku z tym Kempa pytała przedstawicieli rządu m.in. o planowane zmiany legislacyjne i ocenę sposobu przeprowadzenia wyborów samorządowych.

Minister administracji i cyfryzacji zaznaczył, że niezawisłość takich instytucji jak Państwowa Komisja Wyborcza powinna być chroniona. - Jest chroniona tak, by sędzia w tej sytuacji był sędzią, a nie uczestnikiem gry - dodał.

"Reguły podwórkowe"

Halicki zwrócił też uwagę, że w 2010 roku Kodeks wyborczy, na podstawie którego przeprowadzane są wybory, poparli wszyscy głosujący wówczas posłowie. Co dowodzi, że praca nad nim polegała także na konsensusie - dodał. Przypomniał, że w kodeksie opisana m.in. jest procedura składania protestów wyborczych, a wśród zadań PKW jest przedstawianie po każdych wyborach informacji o realizacji przepisów Kodeksu wyborczego i ewentualnych propozycji ich zmian.

Nie otrzymaliśmy żadnych sygnałów ze strony, żeby były jakiekolwiek problemy z systemem informatycznym - mówił szef MAC. I tak nie moglibyśmy przejąć tej odpowiedzialności z uwagi na ustrojową pozycję PKW - podkreślił Halicki.

Zdaniem Halickiego są to "reguły podwórkowe, gdzie zasady ustala ten, kto głośniej krzyczy". W demokracji tak być nie może - dodał. Jak zaznaczył, "na szczęście mamy demokrację, na szczęście są sądy i to niezawisłe instytucje decydują o ważności wyborów".

- Jeśli bylibyście zatroskani także o te osoby, które mają za mało informacji, nie poszły do wyborów, to apelowalibyście o informację, a nie wzywali do wchodzenia do PKW i przeszkadzania w wykonywaniu obowiązków, nie podżegalibyście do awantury. Skoro wiecie, kto fałszował, proszę zgłosić wnioski - powiedział Halicki.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy