Reklama

Reklama

Wybory prezydenckie w USA 2012

Przechwycili samolot w pobliżu śmigłowca Obamy

Dwa amerykańskie myśliwce F-16 przechwyciły w czwartek niewielki samolot, który wtargnął do zastrzeżonej przestrzeni powietrznej wokół śmigłowca prezydenta Baracka Obamy. Doszło do tego w rejonie międzynarodowego portu lotniczego w Los Angeles - poinformował wojskowy rzecznik.

Zaalarmowane myśliwce z bazy lotniczej March na wschód od Los Angeles nawiązały kontakt z pilotem samolotu-intruza i skierowały jednosilnikową maszynę Cessna 182 na pobliskie lotnisko w Long Beach. W trakcie przeprowadzonego tam przeszukania samolotu znaleziono 10 kilogramów marihuany.

Reklama

- Nawiązano kontakt i pilot Cessny wykonywał wszystkie przekazywane mu od momentu przechwycenia polecenia. Zgodnie z otrzymaną instrukcją, wylądował bez problemów na lotnisku w Long Beach - powiedział Michael Kucharek z Dowództwa Obrony Aerokosmicznej Ameryki Północnej (NORAD).

Według niego, incydent ten wydarzył się między godziną 11 i 11.30 czasu lokalnego (20 i 20.30 czasu polskiego).

Ed Donovan, rzecznik prezydenckiej ochrony Secret Service poinformował, iż agenci przesłuchali pilota i ustalili, że nie miał ona zamiaru zaszkodzić prezydentowi.

Na razie nie wiadomo, czy w związku z incydentem zostaną postawione zarzuty prawno-karne. Przedstawiciel władz śledczych poinformował, iż w samolocie znaleziono 10 kilogramów marihuany.

Obama odbył w czwartek lot śmigłowcem z Los Angeles do nadmorskiej miejscowości Corona Del Mar i z powrotem w ramach akcji zbierania funduszy na kampanię wyborczą. W podróży tej towarzyszył mu drugi śmigłowiec z akredytowanymi przy Białym Domu dziennikarzami. Loty obu maszyn nie doznały żadnego zakłócenia.

Po powrocie do Los Angeles Obama odleciał samolotem Air Force One do San Francisco.

Dowiedz się więcej na temat: USA | Barack Obama | samolot | śmigłowiec | F-16 | cessna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne