Reklama

Reklama

"W sprawach Rosji Macrona i Le Pen różni wszystko"

Podczas środowej debaty telewizyjnej z Emmanuelem Macronem przed drugą turą wyborów prezydenckich we Francji Marine Le Pen ogłosiła, że Paryż powinien zachować "równy dystans" polityczny zarówno wobec Moskwy jak i Waszyngtonu - piszą agencje EFE i AP.

Centrysta Macron oskarżył szefową skrajnie prawicowego Frontu Narodowego, że jest we francuskich wyborach kandydatką prezydenta Rosji Władimira Putina, co było częściowo reakcją na zarzut Le Pen, która powiedziała, że on sam jest pod wpływem kanclerz Niemiec Angeli Merkel - relacjonuje w czwartek EFE.

Associated Press kładzie nacisk na różnice w koncepcjach polityki zagranicznej, które stały się szczególnie oczywiste podczas dość agresywnej wymiany zdań; Macron zapowiedział, że chce współpracować z prezydentem USA Donaldem Trumpem w takich kwestiach jak dzielenie się danymi wywiadowczymi, zajmowane stanowiska w ONZ, czy zmiany klimatyczne.

Reklama

O Putinie Macron wyrażał się - jak pisze agencja AP - "mniej życzliwie" i omawiając wiele tematów związanych z Rosją czy polityką wobec niej powtarzał "nie mamy takich samych wartości ani priorytetów (jak Rosja)".

"Nie mamy powodu, by pozostawać z Rosją w stanie zimnej wojny" - odpowiedziała Le Pen.

Dodała też, że skoro Putin nie jest nieprzychylny dla Francji, to nie ma powodów do utrzymania sankcji wobec Rosji, nałożonych na nią po aneksji Krymu, którą partia Le Pen skądinąd poparła.

"Le Figaro" napisał przed debatą prezydencką artykuł podsumowujący założenia polityki zagranicznej kandydatów i zatytułował go: "W sprawach dotyczących Rosji Emmanuela Macrona i Marine Le Pen różni wszystko".

Francuskie media przypominają w czwartek, że podczas kampanii prezydenckiej sztab partii En Marche!, stanowiącej zaplecze Macrona, skarżył się na rosyjskie cyberataki, podczas gdy FN otrzymał na sfinansowanie kampanii około 9 mln euro pożyczki od rosyjskiego banku. Pod koniec marca Putin przyjął Le Pen na Kremlu.

Associated Press zwraca uwagę, że Le Pen zareklamowała się w trakcie środowej debaty jako polityk będący w "najlepszej pozycji startowej do prowadzenia rozmów z Rosją i USA pod rządami prezydenta Donalda Trumpa". Dodała, że ma nadzieję, że stosunki między USA a Rosją "będą najlepsze na świecie".

Druga, decydująca tura wyborów prezydenta Francji odbędzie się w najbliższą niedzielę, 7 maja. Według sondaży faworytem jest Macron. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy