Reklama

Francuzi decydują o przyszłości. Nie tylko swojej

23 kwietnia to dzień wyborów prezydenckich we Francji. Jeżeli żaden z kandydatów nie zdobędzie ponad 50 proc. głosów, 7 maja odbędzie się druga tura. To wybory bez precedensu pod wieloma względami, a Francuzi muszą sobie odpowiedzieć na kilka bardzo ważnych pytań.

O prezydenturę ubiega się 11 kandydatów, ale tak naprawdę liczy się tylko czworo i każdy z nich może wejść do drugiej tury - do tego stopnia bowiem "spłaszczyły się" sondaże w ostatnich tygodniach kampanii wyborczej.

Po tym jak reprezentujący w tej stawce socjalistów Benoit Hamon jednak nie został francuskim Berniem Sandersem i nie porwał tłumów, o fotel prezydenta konkurują: Marine Le Pen, Emmanuel Macron, Francois Fillon i Jean-Luc Melenchon.

Obecnie urzędujący prezydent Francois Hollande z powodu rekordowo niskich notowań nie ubiega się o reelekcję. Stało się tak po raz pierwszy w historii V Republiki.

Reklama

Kto więc w połowie maja zamelduje się w Pałacu Elizejskim? Co ciekawe, tym razem nie osobowość kandydata odegra tu kluczową rolę, a stanowisko większości Francuzów w kilku wyjątkowo istotnych kwestiach:

Jaka powinna być odpowiedź na terroryzm? W tym temacie najwięcej do powiedzenia ma Marine Le Pen, która proponuje zamknąć granice, wprowadzić limity legalnej imigracji i deportować imigrantów nielegalnych. O przyjmowaniu uchodźców nie chce nawet słyszeć. Jednocześnie Le Pen wypowiada wojnę "islamizacji" Francji. Podobne postulaty, choć czasem inaczej formułowane, ma w swoim programie Francois Fillon. Emmanuel Macron z kolei proponuje zwiększenie wydatków obronnych i liczby policjantów na ulicach. Pacyfista Jean-Luc Melenchon uważa, że do zamachów przyczyniają się przede wszystkim interwencje wojskowe Zachodu i że żaden system polityczny nie daje stuprocentowej ochrony przed zamachami.

Z powyższego bezpośrednio wynika stosunek do sprawy uchodźców. Macron i Melenchon mówią: przyjmować, to nasza moralna powinność, Fillon i Le Pen: nie przyjmować, to zagrożenie.

Euroentuzjazm, eurosceptycyzm czy Frexit? Co dalej z Francją w Unii Europejskiej? Największym euroentuzjastą w stawce jest bez wątpienia Emmanuel Macron, a największym eurosceptykiem Marine Le Pen, która zapowiada referendum w sprawie wyjścia z Unii Europejskiej i opuszczenia strefy euro. Francois Fillon chciałby pozostać zarówno w UE, jak i w strefie euro, ale opowiada się za ograniczeniem roli Komisji Europejskiej i przywróceniem kontroli granicznych. Jean-Luc Melenchon chce renegocjacji unijnych traktatów tak, by koncentrowały się na pracy i wzroście gospodarczym. Jeśli się nie uda - Frexit.

Rosję tępić czy miłować? Jeśli chodzi o politykę wobec Rosji, to tylko jeden z kandydatów proponuje zdecydowany, ostry kurs i utrzymanie sankcji. To Emmanuel Macron. Reszta stawki - Le Pen, Fillon i Melenchon - to kandydaci prorosyjscy, choć Melenchon w nieco mniejszym stopniu niż Le Pen i Fillon, który prywatnie przyjaźni się z Władimirem Putinem. Aczkolwiek to właśnie Melenchon chce wystąpienia z NATO (a Le Pen "jedynie" demilitaryzacji wschodniej flanki).

Państwo opiekuńcze czy wolny rynek? Le Pen i Melenchon zdecydowanie opowiadają się za dużą rolą państwa w gospodarce i za rozbudowaną pomocą socjalną (Le Pen podkreśla jednak, że tylko dla Francuzów). Z kolei thatcherysta Fillon i były bankier Macron to sprzyjający środowiskom biznesowym wolnorynkowcy, postulujący cięcia wydatków publicznych i obniżanie podatków korporacjom. Le Pen i Melenchon chcą walczyć z przywilejami finansjery i najbogatszych (Melenchon nawet 100-procentowym podatkiem), Fillon i Macron - z rozrośniętym sektorem publicznym.

Teoretycznie Francuzi mają więc zadanie stosunkowo łatwe. Poglądy kandydatów i podziały między nimi są na tyle wyraziste, że wystarczy skonfrontować to z własnymi przekonaniami i... voilà! Jednak aż 89 proc. Francuzów uważa, że politycy ich nie słuchają. Ponadto do ostatnich dni kampanii około jedna trzecia nie wiedziała, na kogo zagłosuje.

Od wyników wyborów we Francji w dużej mierze zależeć będą dalsze losy Unii Europejskiej, NATO i rosyjskiej ekspansji. Jak bardzo dotyczą nas, Polaków, te kwestie, nie trzeba chyba nikomu wyjaśniać.

Kim są kandydaci z Wielkiej Czwórki?

Marine Le Pen - 48 lat, liderka Frontu Narodowego, członkini Parlamentu Europejskiego, prawniczka, córka Jean-Marie Le Pena.

Emmanuel Macron - 39 lat, były bankier i były minister gospodarki w rządzie Francois Hollande'a; w 2016 roku założył własny ruch En Marche!; nigdy nie startował w żadnych wyborach.

Francois Fillon - 63 lata, prawnik i politolog; premier Francji w czasie prezydentury Nicolasa Sarkozy'ego; jeden z liderów partii Republikanie.

Jean-Luc Melenchon - 65 lat, członek Parlamentu Europejskiego, filozof, były nauczyciel; lider ugrupowania La France Insoumise (Nieuległa Francja), były działacz Partii Socjalistycznej.

Interia nad Sekwaną. Czytaj nasze korespondencje z Francji

Zobacz wideoblog Michała Michalaka

Najnowsze doniesienia z Francji również na naszych profilach na Facebooku i Twitterze.

Obserwuj autora na Facebooku

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Francja | wybory prezydenckie

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy