Reklama

Reklama

Wybory wiosną 2021 roku? Pomysł Gowina przyjęty bez entuzjazmu

„Uczciwe postawienie sprawy powinno brzmieć w ten sposób. Dobrze, przesuwamy wybory, ale na wiosnę przyszłego roku” – powiedział dziś Jarosław Gowin. Jego koledzy ze Zjednoczonej Prawicy nie są jednak tym pomysłem zachwyceni.

Wicepremier Jarosław Gowin był dziś gościem w dwóch rozgłośniach radiowych - Plus i Wnet. W obu powiedział w zasadzie to samo - radził opozycji, by ta domagała się przełożenia wyborów prezydenckich nie na jesień, a na przyszłą wiosnę.

"Jeżeli opozycja tego typu rozwiązanie by poparła, to ja bardzo chętnie będę przekonywał moich kolegów ze Zjednoczonej Prawicy, że warto ten scenariusz rozważyć" - mówił Gowin.

Reklama

O ile jeszcze pomysł posłom opozycji może się spodobać, to z "przekonywaniem kolegów ze Zjednoczonej Prawicy" nie musi wcale Gowinowi pójść łatwo. Zapytaliśmy kilku z nich, co sądzą o pomyśle wicepremiera, ale nikt w tej kwestii nie okazał się hurraoptymistą.

- Nie ma przesłanek konstytucyjnych do przesunięcia wyborów. Przesłanka konstytucyjna byłaby wówczas, gdyby wprowadzony został stan nadzwyczajny. W połowie kwietnia będą podejmowane decyzje związane z dalszą walką z koronawirusem. A do połowy kwietnia dalsze spekulacje nie mają najmniejszego sensu - ucina wiceminister kultury Jarosław Sellin.

Wydaje się, że właśnie Wielkanoc, przypadająca w tym roku na 12 kwietnia, będzie datą, od której uzależnione będzie dalsze działanie rządzących. Przypomnijmy, że wprowadzone ograniczenia dla obywateli, m.in. w zakresie zgromadzeń czy przemieszczania się, obowiązują do 11 kwietnia. Dzień wcześniej, 10 kwietnia, mija z kolei termin powoływania komisji wyborczych. Prawdopodobnie również od powodzenia tej operacji będą uzależnione kolejne kroki rządzących.

Jarosław Krajewski: - Termin wyborów to kwestia spokojnej i rzetelnej analizy. Odpowiedzieć na to pytanie będziemy potrafili po Wielkanocy. Dziś znamy termin wyborów, który jest określony na 10 maja, ale jak będzie rozwijała się sytuacja, będziemy wiedzieć za kilka tygodni. Wtedy wszyscy będziemy mądrzejsi i na pewno wszystko się wyjaśni.

Jacek Świat: - Nie mam daru prorokowania. Nie wiem, co będzie się działo za sześć tygodni, tym bardziej co będzie jesienią. Nikt nie jest w stanie tego przewidzieć. Musimy się szykować na różne ewentualności. Również na to, że 10 maja będą warunki do przeprowadzenia wyborów. Przesunąć zawsze zdążymy.

Zbigniew Girzyński zdaje się z kolei na zdanie ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego, którego nazywa fachowcem i najodpowiedniejszą osobą do określenia tego, co może dziać się w Polsce w kolejnych tygodniach.

- Jeszcze jest za wcześnie, by tego typu dywagacje toczyć. Minister zdrowia wyraźnie powiedział, żeby poczekać do Wielkanocy. Zobaczymy, jaka będzie wtedy sytuacja epidemiczna i będzie można mówić o tym, jakie kroki podejmować. Jeśli chodzi o ustalanie z góry takiego terminu, to wydaje się to dziś trudne do określenia. W tej kwestii trzeba zaufać ministrowi zdrowia, który jest najlepszym adresatem tego pytania - uważa Girzyński.

- A o pomysł premiera Gowina trzeba pytać premiera Gowina - dodaje.

Łukasz Szpyrka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL