Reklama

Reklama

Wybory prezydenckie. Konfederacja wybiera kandydata

Po wszystkich zjazdach prawyborczych Konfederacji liderami są: wiceprezes Ruchu Narodowego Krzysztof Bosak, prezes Korony Grzegorz Braun i wiceprezes partii KORWiN Artur Dziambor. Ostatecznego wyboru kandydata Konfederacji na prezydenta dokonają elektorzy 18 stycznia w Warszawie.

Po 16 zjazdach prawyborczych we wszystkich województwach, Bosak ma 115 głosów elektorskich, Braun 77, a Dziambor 51. Na kolejnych miejscach są Konrad Berkowicz (35), Janusz Korwin-Mikke (21), Jacek Wilk (9), Magdalena Ziętek-Wilomska (3), Paweł Skutecki (2) oraz Krzysztof Tołwiński (1).

Reklama

"Zgodnie z przewidywaniami, żaden z kandydatów nie uzyskał ponad 50 proc. (głosów) elektorów, więc konieczne do ostatecznego zwycięstwa będzie głosowanie pozostałych elektorów wybranych przez rywali" - powiedział PAP przewodniczący Centralnej Komisji Prawyborczej Witold Tumanowicz. Według niego pokazuje to "jedność Konfederacji, bez dominacji któregokolwiek z kandydatów".

Tumanowicz zwrócił uwagę, że indywidualnie Krzysztof Bosak zdobył najwięcej głosów elektorów i przyznał, że bardzo dobry, indywidualny wynik osiągnął także Grzegorz Braun. Ponadto Braun był jedynym kandydatem, któremu "udało się pokonać" Bosaka na pojedynczych zjazdach, a stało się tak w Opolu i Szczecinie. "Więc także jest bardzo poważnym kandydatem na prezydenta" - ocenił szef komisji wyborczej. Zwrócił też uwagę, że wszyscy kandydaci partii KORWiN (Berkowicz, Dziambor, Korwin-Mike i Wilk) mają w sumie o jednego elektora więcej, niż Bosak (116 do 115).

Frekwencję i efekt polityczny prawyborów Tumanowicz uznał za "ogromny sukces". "Liczba osób, które były zainteresowane tymi prawyborami, przerosła nasze oczekiwania. Widoczny był też duży entuzjazm" - oświadczył.

Tumanowicz przyznał, że dziwi go stosunkowo niewielkie zainteresowanie prawyborami ze strony większości mediów. "To bezprecedensowy eksperyment polityczny, którego nikt nigdy nie próbował robić na polskiej scenie politycznej. Gdyby nie PAP, to informacje o tych prawyborach mogłyby nie docierać do szerszego odbiorcy. A to jest naprawdę ciekawa walka i - co więcej - nie jest w żaden sposób 'ustawiona', bo do samego końca nie będzie wiadomo, kto wygra" - podkreślił.

"Wszystko może się zdarzyć"

Wyjaśniając zasady obowiązujące na zjeździe elektorów 18 stycznia w Warszawie, Tumanowicz poinformował, że do 8 stycznia każdy z kandydatów zgłosił swoich elektorów, których wybrał wedle własnego uznania. Elektorów będzie w sumie 314, w tym dziewięciu z zagranicy (po jednym na kandydata). Wśród elektorów z zagranicy będą Polacy mieszkający m.in. w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, a także Polka pochodząca z Kresów.

Podczas zjazdu elektorów będzie wykorzystywany system elektroniczny, głosowanie będzie jawne i imienne. "Każdy elektor ma prawo głosować na kandydata, którego sam wybierze spośród dziewięciorga kandydatów. Jeśli w pierwszym głosowaniu żaden z kandydatów nie uzyska ponad 50 proc. głosów, to będzie odpadał kandydat z najmniejsza liczbą głosów. Ten kandydat będzie miał prawo do 5-minutowego przemówienia, podziękowania, czy też nawet ogłoszenia, jak widzi dalsze głosowania. Może wtedy kogoś poprzeć, albo nie. Tutaj będzie dowolność" - wyjaśnił szef komisji prawyborczej.

Według niego "wszystko może się zdarzyć", czyli kandydat Konfederacji może być wyłoniony już po pierwszym głosowaniu, gdy np. jeden z kandydatów zdecyduje się poprzeć innego kandydata. Może też być zupełnie inaczej, a głosowań może być nawet osiem - zaznaczył Tumanowicz.

"Jeśli doszłoby do remisu, czyli 157 do 157 głosów elektorów, co też może się wydarzyć, to będzie powtórzenie głosowania. Każdy elektor będzie wtedy wstawał i ogłaszał, na kogo oddaje swój głos. A jeśli nadal nie przyniesie to rozstrzygnięcia, to kandydatem zostanie ten, który zdobył indywidualnie najwięcej elektorów podczas całych prawyborów" - wyjaśnił.

Poinformował też, że zjazd elektorów w stolicy nie będzie otwarty dla wszystkich zainteresowanych, a media będą zobowiązane wystąpić o akredytację. Dodał, że również kandydaci nie będą mogli zaprosić więcej swoich gości, niż sami zdobyli elektorów. Zastrzegł jednak, że każdy kandydat, który zdobył na zjazdach mniej niż 10 elektorów, będzie mógł zaprosić do 10 gości.

W jesiennych wyborach parlamentarnych Konfederacja Wolność i Niepodległość zdobyła poparcie ponad 1 mln 256 tys. wyborców, czyli 6,81 proc. głosujących i wprowadziła do Sejmu 11 posłów. Pięciu z nich bierze udział w prezydenckich prawyborach, są to: Berkowicz, Bosak, Braun, Dziambor i Korwin-Mikke. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje