Reklama

Reklama

Wybory prezydenckie 2020. Rafał Trzaskowski w Brodnicy: Chcemy rozmawiać o przyszłości

"Polacy potrzebują silnego prezydenta, który chce mówić o dniu jutrzejszym, nie o przeszłości, jak to robi Andrzej Duda. My chcemy rozmawiać o przyszłości i rozwiązywać prawdziwe problemy" - mówił w poniedziałek (29 czerwca) w Brodnicy (woj. kujawsko-pomorskie) kandydat KO na prezydenta Rafał Trzaskowski.

Trzaskowski podczas spotkania w Brodnicy powiedział, że ostatnio w tym miejscu był prezydent Andrzej Duda, ale nie spotkał się z mieszkańcami tego miasta.

"To, co najważniejsze dzisiaj: potrzebny nam jest prezydent, który jest prezydentem silnym, który chce mówić o dniu jutrzejszym, a nie cały czas rozmawiać o tym, co było, co już rozstrzygnięte. A jak dzisiaj słyszałem prezydenta Andrzeja Dudę, to widzę, że on przez cały czas chce rozmawiać o przeszłości, a my chcemy rozmawiać o dniu jutrzejszym" - oświadczył Trzaskowski. Odpowiedziały mu okrzyki "Rafał, Rafał".

Reklama

"My chcemy rozmawiać o przyszłości i rozwiązywać prawdziwe problemy. Pytanie, czy pan prezydent Andrzej Duda chciał rozmawiać o waszych problemach, czy odniósł się choćby do jednej sprawy, która jest dla was ważna, czy mówił chociaż o drodze nr 15 z Torunia do Olsztyna? Czy mówił, że zamierza pomóc waszemu szpitalowi powiatowemu, czy mówił o tym, jakie są problemy z finansami na edukację? Bo jaki jest tu w Brodnicy rachunek? 51 mln płaci samorząd za edukację, a subwencji jest tylko 29 mln, czy o tym była prawdziwa rozmowa?" - pytał kandydat KO na prezydenta.

Ocenił, że "na tym polega problem, że dzisiaj trzeba rozmawiać o rozwiązywaniu prawdziwych problemów, o dniu jutrzejszym, a nie cały czas żyć sporami, które już dawno temu powinny być rozstrzygnięte". Podkreślał, że Polska potrzebuje dziś silnego i aktywnego prezydenta.

Trzaskowski przekonywał też, iż w Polsce dziś większość obywateli "opowiada się za zmianą".

Będą rozmowy z kandydatami

Trzaskowski ocenił, że po pierwszej turze wyborów prezydenckich widać, iż większość Polaków opowiada się za zmianą. Ocenił, że konsolidacja wszystkich głosów oddanych na kandydatów opozycyjnych wobec PiS dałaby mu "absolutne zwycięstwo". "Wystarczy spojrzeć na poparcie, którym cieszyłem się ja i którym cieszył się Szymon Hołownia, i to już wystarczyłoby, żeby wygrać w waszym regionie, tu w Brodnicy" - zauważył.

Zapowiedział, że będzie rozmawiał o punktach programowych ważnych dla jego kontrkandydatów z "opozycyjnej strony" z pierwszej tury wyborów. "Wiecie, jaki jest najważniejszy punkt programu dla Szymona Hołowni - mocne samorządy. Tu jest stuprocentowa zgoda, dlatego, że dzisiejszy rząd chce wojny ze wszystkimi niezależnymi instytucjami, chce wojny z samorządami, a my na to nie pozwolimy. Silny prezydent nie pozwoli osłabiać samorządów, nie pozwoli osłabiać was" - przekonywał Trzaskowski.

Zapewnił, że będzie rozmawiał też o punktach programowych innych niż Hołownia kandydatów. "Na opozycji wszyscy pokazaliśmy, że chcemy prawdziwej zmiany. Będziemy rozmawiać o katastrofie klimatycznej, jak jej zaradzić, jak sprawić, żeby każda polska rodzina dostała pieniądze na to, żeby wymienić piec węglowy, albo zainstalować baterie słoneczne. Będziemy też rozmawiać, jak pomagać polskim firmom, jak walczyć o miejsca pracy, jak doprowadzić do tego, żeby rząd nie był opresyjny, a rząd PiS jest opresyjnie nastawiony do wszystkich polskich firm. Na to nie pozwolimy" - mówił.

"Wtedy wygramy te wybory"

Trzaskowski podczas spotkania z mieszkańcami miasta przekonywał, że jeśli jego zwolennicy zmobilizują się, to uda się wygrać wybory prezydenckie. W tym kontekście podkreślił, że liczy się każdy głos. "Jeśli się ta pozytywna energia, którą widzę tu w Brodnicy, przez te najbliższe 12 dni będzie nas niosła do zwycięstwa, właśnie wtedy wygramy te wybory" - oświadczył.

"Wszyscy obywatele, którzy chcą zmiany, muszą iść do tych wyborów. Musimy mieć 100-proc. mobilizację, wtedy, jestem przekonany, że w Polsce będzie zmiana, a nie rewolucja, którą nam PiS szykuje, która ma służyć tylko i wyłącznie służyć ludziom władzy, bo władza musi służyć wszystkim obywatelom" - podkreślił Trzaskowski.

Kandydat KO przekonywał też, że Polsce potrzeba odważnych polityków, którzy nie boją się "stanąć, rozmawiać z ludźmi, nawet jeżeli ktoś ma inne zdanie, wysłuchać ich". "Stanąć tak jak tutaj na rynku i odpowiadać na trudne pytania, a nie tylko jeździć w miejsca, w których są sami zwolennicy, albo które są zamknięte przed wszystkimi tymi, którzy chcą stawiać trudne pytania o dzień jutrzejszy" - zaznaczył.

"Dzisiaj potrzeba nam odważnych polityków, dziś potrzeba nam polityków odpowiedzialnych i niezależnych, i to wszystkim państwu gwarantuje" - dodał Trzaskowski.

"Prezydent nie rozwiązał żadnego z waszych problemów"

Kandydat KO stwierdził, że Polsce nie potrzebny jest "niemy prezydent jednej partii". "Dziś trzeba patrzeć w przyszłość i zająć się rozwiązywaniem prawdziwych sporów i prawdziwych problemów - dodał. "Zobaczcie, pan prezydent przyjechał i nie rozwiązał żadnego z waszych problemów. Więcej, nie chciał rozmawiać o żadnych z waszych problemów, nie chciał się z wami spotkać, a dzisiaj właśnie trzeba nam rozmowy" - podkreślił.

"Jeśli chcemy odbudować wspólnotę, to musimy ze sobą rozmawiać, ale do tego potrzeba odwagi, silnego prezydenta i do tego trzeba prezydenta, który jest w pełni niezależny" - zaznaczył Trzaskowski.

Andrzej Duda "prezydentem jednej partii"

Trzaskowski na spotkaniu z wyborcami podkreślił, że potrzebny jest "silny prezydent, który ma swoje zdanie, współpracuje z rządzącymi tam, gdzie podejmują sensowne decyzje, ale który jest twardy tam, gdzie rząd szuka przez cały czas równych i równiejszych, twardy, jeżeli chodzi o rozliczenie afer". "Niestety prezydent Andrzej Duda Duda jest wyłącznie prezydentem PiS, jednej partii. Natomiast nam w tych trudnych czasach potrzebny jest silny, niezależny prezydent, który nie tylko będzie patrzył rządowi na ręce, ale będzie na rządzie wymuszał dobre działanie" - powiedział polityk KO.

Według niego, "prezydent jednej partii jest tak jej podporządkowany, że nawet gdy zgłaszał pewne propozycje, to rząd nie brał ich pod uwagę, bo ten rząd i ten prezes nie traktują poważnie prezydenta". "Prezydent reprezentuje nas wszystkich i musi być traktowany poważnie przez rządzących, ale do tego musi mieć kręgosłup, musi być twardy, niezależny i musi szanować swój podpis. Dzisiaj współpraca wygląda w ten sposób, że pan prezes wydaje polecenia, a pan prezydent je realizuje" - dodał Trzaskowski.

Zadeklarował "wymuszenie" na rządzących rozwiązań dla osób z kredytem we frankach oraz akceptację dla inicjatyw podwyższenia kwoty wolnej pod podatku i zwolnienia emerytur z podatku. "Natomiast nie będzie zgody tam, gdzie rząd będzie chciał podnosić podatki, uwłaszczać się na państwie, gdzie rządzący będą chcieli atakować samorząd, upolityczniać wszystkie instytucje". Wspomniał także o konieczności przeciwdziałania katastrofie klimatycznej.

Według Trzaskowskiego, "nie ma nic gorszego niż monopol władzy", kiedy rząd czekają trudne decyzje, kiedy "słyszymy o olbrzymim deficycie, słyszymy, że naprawdę zbliżają się problemy". "Dlatego potrzebny jest prezydent, który nie jest prezydentem całkowicie niemym, spolegliwym, tylko który będzie z rządem współpracował, ale również będzie zadawał rządowi trudne pytania i będzie go pobudzał do działania w obronie miejsc pracy" - mówił kandydat. Powtórzył, że kwestie 500 plus, wieku emerytalnego i 13. emerytury są rozstrzygnięte. "Zgadzamy się tutaj wszyscy, nie ma co wracać do starych podziałów, starych dyskusji" - dodał kandydat KO.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy