Reklama

Reklama

Wybory prezydenckie 2020. Rafał Trzaskowski skonfrontował się z "Amerykaninem"

W Supraślu na Podlasiu, gdzie w niedzielę (21 czerwca) gościł Rafał Trzaskowski, doszło do zaskakującej konfrontacji. Kandydat KO, zagadnięty po angielsku przez jednego z obecnych na miejscu mężczyzn, podającego się za Amerykanina, uciął sobie z nim krótką pogawędkę. Jednak po wymianie kilku zdań stwierdził, że jego rozmówca brzmiał jak... Polak. Zdarzenie zarejestrowały kamery.

Niedzielne działania Rafała Trzaskowskiego skupiły się na Podlasiu. W ramach kampanijnych przystanków odwiedził m.in. Sobolewo czy Augustów. Pojawił się także w Supraślu koło Białegostoku.

Gdy kandydat KO kończył swoją wizytę w tym ostatnim mieście, podszedł do niego mężczyzna, który chciał porozmawiać w języku angielskim. Twierdził, że pochodzi ze Stanów Zjednoczonych, a dokładnie z Wirginii.

"Powiedział pan, że znajomość języka angielskiego jest bardzo ważna, jeśli chce się być prezydentem. Moim zdaniem, tak jak powiedział pan premier, najważniejszym językiem jest język interesów Polski" - powiedział do Trzaskowskiego, na co kandydat KO odpowiedział: "To na pewno". Zwrócił jednocześnie uwagę, że "Amerykanin" nie ma amerykańskiego akcentu i brzmi jak Polak.

Reklama

Mężczyzna nie pozostał dłużny Trzaskowskiemu. Uznał, że amerykańskiego akcentu nie ma i on. 

"Masz typowy polski akcent, który słyszałem wiele razy. Musi być nieprawdziwy. Musisz przyłożyć się do nauki angielskiego" - rzucił jeszcze w jego stronę Trzaskowski, tuż przed wejściem do busa. 

Całe zajście zarejestrowały kamery.  

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy