Reklama

Reklama

Wybory prezydenckie 2020. Rafał Trzaskowski: Marzy mi się kraj ludzi otwartych i tolerancyjnych

Marzy mi się kraj, w którym wszyscy politycy wiedzą, że Ziemia jest okrągła, że dzieci trzeba szczepić; że człowiek może zrujnować swoją planetę swoim postępowaniem - powiedział Rafał Trzaskowski podczas spotkania w Szczecinie. Kandydatowi KO na prezydenta towarzyszyła żona Małgorzata, a także po raz pierwszy dzieci: 16-letnia Aleksandra i 11-letni Staś.


"To ogromny zaszczyt, jaki mnie spotkał, że mogę z tego miejsca powiedzieć do was kilka słów" - mówił Trzaskowski w Szczecinie. "Chciałbym wam powiedzieć, jak sobie wyobrażam Polskę, którą możemy razem zbudować już po 12 lipca" - powiedział.

"To marzenie o Polsce - która jest tak jak Szczecin - Polską ludzi otwartych, tolerancyjnych, odważnych i niepokornych. Marzy mi się kraj, w którym ludzie mają twarde kręgosłupy i nie poddają się opresyjnej władzy" - mówił.

Podkreślił, mówiąc o polskiej fladze, że chce zbudować taki kraj, w którym "wszystkie symbole będą symbolami wspólnymi" i "tych symboli nie damy sobie zabrać".

Reklama

"Marzy mi się kraj, w którym wszyscy politycy wiedzą, że Ziemia jest okrągła, że dzieci trzeba szczepić, że człowiek może zrujnować swoją planetę swoim postępowaniem. Marzy mi się kraj, w którym nikt nie odwraca się od kryzysu klimatycznego, w którym inwestuje się w odnawialne źródła energii. Kraj, w którym się jasno mówi o wyzwaniach całego świata i o wyzwaniach cywilizacji. Taki kraj razem zbudujemy" - oświadczył Trzaskowski.

"Marzy mi się taki kraj, w którym jeżeli nawet ktoś 30 lat temu popełnił błąd, ale nie złamał prawa, a później odpokutował, a później budował wolną Polskę - to, że wszystkie winy będą mu wybaczone i że nikt nie będzie nas już więcej dzielił" - podkreślił kandydat. "Zbudujemy razem taki kraj, w którym stocznie naprawdę budują statki i okręty, kraj, w którym przemysł zbrojeniowy kwitnie, a Polska staje się centrum innowacji" - zapowiedział.

"Miraże na pustej łące"

"Marzy mi się takie państwo, w którym w Pałacu Prezydenckim słychać śmiech dzieciaków, widać mnóstwo miłości, a w nocy para prezydencka śpi wtulona w siebie, a nie odbiera telefony od jednego smutnego pana. Marzy mi się taki Pałac Prezydencki, w którym są artyści, społecznicy, specjaliści, którzy codziennie razem się naradzają, jak stworzyć lepszą i piękniejszą Polskę" - podkreślił.

Kandydat KO mówił też, że marzy mu się kraj, "w którym zamiast budować miraże na pustej łące widać, że politycy chcą inwestycji tu i teraz i wspierania samorządów". "Gdzie partnerów zagranicznych się spotyka, po to, aby z nimi rozmawiać, żeby twardo negocjować ważne rzeczy dla Polski, ale nie po to, aby ich obrażać albo walić przez cały czas pięścią w stół" - wskazał.

"Marzy mi się kraj, w którym pomaga się ofiarom pedofilii, a nie pedofilom" - podkreślał Trzaskowski.

Wyraził przekonanie, że "wszyscy razem zbudujemy taki kraj, w którym, jeżeli ktokolwiek będzie mówił o niewygodnych prawdach, to na pewno nikt nie będzie mówił o nim, że jest Niemcem, który występuje w interesie jednego kraju". Trzaskowski mówił o zmianie, która jego zdaniem, "powinna polegać na tym, że jeżeli ktoś jest różnorodny albo ciekawy to zaprasza się go do stołu, żeby wysłuchać jego opowieści, a nie próbuje się go obrazić albo wyrzucić z domu".

Jak dodał, marzy mu się taki kraj, w którym Kościół jest drogowskazem do wolności i odpowiedzialności, a wiara jest sprawą prywatną; w którym artystów się wspiera, a nie próbuje cenzurować; w którym chroni się nauczycieli; w którym lekarzom rezydentom okazuje się szacunek i płaci należną płacę.

"Marzy mi się kraj, w którym nie trzeba przez cały czas szukać wrogów"

Kandydat na prezydenta mówił też, że marzy mu się kraj, w którym nikt nie ośmieli się zamachnąć na niezależność sędziów, prokuratura jest wolna, gdzie policja jest niezależna. "Zbudujemy również taki kraj, w którym żołnierz nie musi trzymać parasola nad jakimś aparatczykiem i gdzie oficerowie i generałowie nie mają szefa, który choruje na manię prześladowczą" - zaznaczył.

"Marzy mi się też taki kraj, w którym instruktor narciarstwa sprzedaje gogle, a nie maski ochronne, a respiratory kosztują dokładnie tyle, ile kosztują gdzie indziej na świecie. Gdzie wszyscy dziennikarze wiedzą świetnie co to jest etos i wiedzą, że muszą mówić prawdę, a nie produkować manipulacje i namawiać do nienawiści, tak jak dzisiaj w telewizji publicznej" - powiedział Trzaskowski.

Zapowiedział, że jeśli wygra wybory uda mu się zbudować kraj, w którym samorządy będą wzmacniane i dofinansowane. "Jestem absolutnie przekonany, że przede wszystkim chcecie, żeby w naszym kraju mówiono o przyszłości, bo ile można słyszeć to samo, przez cały czas: 'przez 8 lat...' Ile można proszę państwa? Ile można?" - ironizował.

"Dzisiaj widzicie zarówno pana premiera, jak i ministrów, którzy bez przerwy opowiadają o tym, co było, a mi marzy się taki kraj, w którym mówi się przez cały czas o przyszłości, w którym jeżeli budujemy patriotyzm to budujemy patriotyzm budowania, prawdziwego budowania, bo trzeba wyjść już z okopów. Marzy mi się taki kraj, w którym nie trzeba przez cały czas szukać wrogów" - mówił Trzaskowski.

Jak dodał, marzy mu się też kraj, w którym władza chociaż od czasu do czasu słucha opozycji, "gdzie przed Sejmem nie buduje się murów, gdzie człowiek nie oddziela się od drugiego człowieka".

Podkreślił, że ma też dosyć "moralizatorów i kaznodziei". "Marzy mi się kraj, w którym nikt nas nie poucza, czym jest rodzina, bo to my dobrze wiemy, czym jest rodzina" - zaznaczył Trzaskowski.

"Jeżeli oni dalej będą rządzić, za dwa-trzy lata nie będzie czego zbierać"

Przekonywał, że chcę zbudować taki kraj, w którym, "jeżeli ktoś mówi odpowiedzialnie o wspieraniu rodziny to nie niszczy edukacji, to wspiera in vitro, to nie szuka uzasadnienia dla przemocy domowej".

"Na końcu marzy mi się też kraj, w którym o godz. 19.30 można obejrzeć polski film, posłuchać polskiej muzyki, albo obejrzeć 'O dwóch takich co ukradli księżyc'" - dodał Trzaskowski.

Zwracał też uwagę, że w ostatnich dniach rządzący zamiast pracować, jeżdżą po całym kraju, by "atakować i dzielić". "Jeżeli oni dalej będą rządzić, to nikt nie będzie im patrzył na ręce. Jestem przekonany, że za dwa-trzy lata nie będzie czego zbierać" - podkreślił.

Zgromadzeni wielokrotnie przerywali wystąpienie Trzaskowskiego okrzykami m.in. "Chcemy zmiany", "Cała Polska za Rafałem".

Trzaskowski stwierdził, że "jeżeli nie zmienimy Polski" w dniu wyborów 12 lipca, "bardzo ciężko będzie wygrać w kolejnych wyborach", dlatego, że obecna władza "dąży do totalnego monopolu". "My ten monopol możemy przełamać, mieć silnego, niezależnego prezydenta, ale to zależy od was" - zwracał się do zebranych.

Przekonywał, że "jest na prawdę bardzo blisko" i o wyniku wyborów może zadecydować "klika tysięcy głosów". "Może się okazać, że to właśnie wy, tu, w Szczecinie zadecydujecie o tym, że zwyciężymy" - mówił. "Jeżeli będziemy razem, wykażemy się energią i mobilizacją przez te ostatnie dni, to na pewno zwyciężymy" - podkreślił Trzaskowski.

"Przyjaciel ze Szczecina, który na imię ma Sławomir"

W swoim wystąpieniu mówił też, że ma takiego przyjaciela ze Szczecina, który na imię ma Sławomir. "Człowiek bardzo skuteczny, który oprowadzał mnie po Szczecinie wielokrotnie" - powiedział, a tłum zaczął skandować na cześć Sławomira Nitrasa.

Wiec jak zwykle poprzedziła i zakończyła piosenka zespołu Tilt "Jeszcze będzie przepięknie". Na finiszu przemówienia Trzaskowskiego, gdy znów rozbrzmiały dźwięki rockowego utworu i wydawało się, że spotkanie dobiegło końca, kandydat poprosił o wyłączenie muzyki i znów zabrał głos. "Zobaczcie, już mnie chcą wygonić, a ja wam nie powiedziałem najważniejszego. I widzicie, to, czym się różnię od mojego konkurenta, to tym, że nawet moi sztabowcy nie wiedzą, co ja powiem. Bardzo lubię ich zaskoczone miny" - żartował Trzaskowski.

"Jesteśmy tu całą rodziną i wspieramy Rafała"

Jak podkreślił, marzy mu się kraj, "w którym pierwsza dama jest twarda i zawsze mówi, co myśli". "Gosia, Gosia" - skandowali sympatycy Trzaskowskiego. "Marzy mi się Polska, w której pierwsza dama broni praw kobiet" - dodał polityk.

Później głos zabrała Małgorzata Trzaskowska, a na scenie obok niej i męża stanęły też dzieci. "Jesteśmy tu całą rodziną i wspieramy Rafała" - podkreśliła żona obecnego prezydenta Warszawy.

Opowiedziała też o swym niedawnym spotkaniu z młodym chłopakiem, który przyznał, że sam nie może jeszcze głosować, ale dziękował za to, że jej mąż i ona sama walczą "dla nas, za naszą przyszłość". "Dlatego proszę was, idźcie i głosujcie, bo teraz mamy szansę wygrać. Jak nie uda nam się teraz, to nie wiadomo kiedy skończy się ten festiwal nienawiści i kłamstwa" - zaapelowała Trzaskowska, zwracając się do szczecinian. "Musimy to zrobić. Dla naszych dzieci i dla nas samych, wszystko jest teraz w naszych rękach" - przekonywała.

Na spotkaniu zjawiło się bardzo wielu sympatyków kandydata Koalicji Obywatelskiej. Wielu miało ze sobą biało-czerwone i unijne flagi, niektórzy też tęczowe. Zjawiła się również grupa działaczy Zielonych i Komitetu Obrony Demokracji. Zwolennicy Trzaskowskiego przynieśli też transparenty, gdzie czasem widniały dość oryginalne hasła, jak np. "Oprócz błękitnego nieba Trzaskowskiego nam potrzeba" lub "Gośka zazdro".

Reklama

Reklama

Reklama