Reklama

Reklama

Wybory prezydenckie 2020. Prof. Krzysztof Simon o głosowaniu w dobie pandemii

Po pierwszej turze wyborów prezydenckich, a przed organizacją drugiej w szczycie sezonu turystycznego, w dobie pandemii, rozmawiamy z prof. Krzysztofem Simonem, kierownikiem Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, dolnośląskim konsultantem wojewódzkim do spraw chorób zakaźnych. - Żadne głosowanie nie jest bezpieczne - słyszymy. Prof. Simona pytamy też o możliwy wzrost liczby zakażonych koronawirusem w kraju po wyborach.

Jesteśmy po pierwszej turze wyborów prezydenckich - bezsprzecznie wyjątkowych. Z powodu pandemii koronawirusa pierwszy raz w historii kraju głosowanie miało charakter hybrydowy - można było oddać głos w sposób tradycyjny, udając się do lokalu wyborczego, lub głosować korespondencyjnie za pomocą pakietu dostarczonego przez Pocztę Polską.

Reklama

Decyzją Państwowej Komisji Wyborczej wyłącznie korespondencyjnie głosowano w dwóch gminach: gminie Baranów w woj. wielkopolskim i gminie Marklowice na Śląsku. To tam, według Ministerstwa Zdrowia, w dniu rekomendacji, czyli 19 czerwca, tzw. wskaźnik zapadalności przekraczał 100 na 10 tys. mieszkańców. Ci, którzy sami nie zdecydowali się na tę opcję głosowania, w lokalu wyborczym musieli przestrzegać zasad reżimu sanitarnego. Towarzyszyły nam maseczki, przyłbice czy płyny do dezynfekcji.

O ocenę sposobu organizacji wyborów w dobie pandemii koronawirusa poprosiliśmy prof. Krzysztofa Simona, kierownika Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu i dolnośląskiego konsultanta wojewódzkiego do spraw chorób zakaźnych.

 ***

Izabela Rzepecka, Interia: - Za nami pierwsza tura wyborów prezydenckich. Czy według pana zastosowano wszystkie niezbędne środki ostrożności przy jej organizacji?

Prof. Krzysztof Simon, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, dolnośląski konsultant wojewódzki do spraw chorób zakaźnych: - Po skandalu, który nam towarzyszył przed 10 maja, tym bezprawiu, które się odbywało, nieprzestrzeganiu jakichkolwiek zasad, rzeczywiście wydaje się w tej chwili, że wybory, patrząc na to, jak działała np. moja komisja - zostały zorganizowane z przestrzeganiem wszystkich zasad zdrowego rozsądku, bezpieczeństwa i racjonalnego postępowania. Nie było to zorganizowane "na chybcika", nie tak skandalicznie, jak próbowano w maju. Było to, pod względem sanitarnym, epidemiologicznym chyba w większości zrobione prawidłowo.

Druga tura przypada w bardziej szczególnym czasie - w szczycie sezonu turystycznego, w połowie lipca. Ministerstwo Zdrowia i Państwowa Komisja Wyborcza powinni rozważyć dodatkowe środki ostrożności z tego powodu?

- Jeśli utrzymywany jest dystans, używane są maseczki, myjemy ręce i używamy własnego długopisu, to ani komisja, ani wyborcy nie narażają się w jakiś szczególny sposób. Osób gorączkujących, chorych czy kaszlących raczej nikt nie wpuści, bo to jest lekka przesada. Takie osoby niech głosują korespondencyjnie.

Temperatura przed lokalem wyborczym nie jest jednak mierzona.

- Bo nie ma sensu. Na mój oddział przywieziono dzisiaj sześciu pacjentów z gorączką. I przywieziono ich tylko z tego powodu, choć mieli ewidentnie objawy zupełnie innych chorób np. rozległe odleżyny, rozsiany nowotwór czy zapalenia dróg moczowych. Żaden nie ma oczywiście COVID-19. Bezmyślność niektórych stacji epidemiologicznych czy próba zbycia kłopotu przez lekarzy z przychodni Podstawowej Opieki Zdrowotnej (POZ) sięga zenitu - jak pacjent gorączkuje, to od razu kierują go do nas bez jakiejkolwiek racjonalnej analizy jej przyczyny. To uniemożliwia nam wykonywanie pracy. Do nas trafiają z reguły pacjenci, u których gorączka wywołana jest właśnie nowotworem czy zapaleniem dróg moczowych.

Jako konsultant wojewódzki do spraw chorób zakaźnych opowiada się pan bardziej za głosowaniem korespondencyjnym w czasie epidemii czy tradycyjnym, w lokalu wyborczym?

- Żadne głosowanie nie jest bezpieczne w kontekście epidemii. Wirus na kartach, na kopertach do głosowania korespondencyjnego utrzymuje się minimum 48 godzin. Z tego trzeba sobie zdawać sprawę. Jeśli umyje się ręce przed i po wrzuceniu karty lub koperty, to szansa na zakażenie jest znikoma. Nigdy nie będzie jednak stuprocentowo bezpiecznie.

Po wyborach należy się więc spodziewać wzrostu liczby zakażeń?

- Na obecnym etapie rozwoju epidemii - jest ciepło, wilgotno - wirus słabo się szerzy, więc raczej bym nie spodziewał się dużego wzrostu liczby zakażonych. Natomiast, jak będą ludzie w zamkniętych pomieszczeniach lekceważyli innych, będą chodzili bez masek, będą kaszleć i przesiadywać w knajpach, to znowu będą skoki zakażeń, jak to się zdarzyło w Lizbonie w Portugalii, jak to jest dzisiaj w Leicester w Wielkiej Brytanii. Jeśli porzucimy te zasady, to samo będzie u nas.

- Trzeba mieć też z tyłu głowy powtórkę z rozrywki na jesieni i po prostu przyjmować do szpitali wszystkich pacjentów zakaźnych, w zależności od rozpoznania, i wydzielać te przypadki. Dzisiaj przypadków objawowych jest niewiele, zdecydowanie mniej niż tych rozpoznanych.

W takim razie - w jakim momencie epidemii w Polsce jesteśmy? Wczoraj szef WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus mówił, że pandemia COVID-19 na świecie nawet nie zbliża się do końca, a w wielu krajach, choć poczyniono postępy w walce z wirusem, pandemia przyspiesza.

- Jesteśmy w trakcie epidemii, z typowym dla tej formy epidemii w naszej strefie klimatycznej (zakażeń przenoszonych drogą kropelkową) obniżeniem liczby zachorowań i transmisji w okresie letnim. Dziennie notujemy ponad 200, 300 przypadków, tych klinicznych, jawnych. Wcześniej dodawano do tej liczby wyniki testów przesiewowych na Górnym Śląsku, teraz jednak wykonuje się testy tylko u osób, które są przyjmowane do szpitali, albo z kontaktu bezpośredniego. To zmienia statystykę.

Dlaczego z tego zrezygnowano?

- Przed majem nie robiliśmy badań przesiewowych, potem gwałtownie zwiększyliśmy ich liczbę, teraz znowu wycofaliśmy się z badań przesiewowywych. Nie wiem, na ile odgrywa tu rolę zdrowy rozsądek, na ile pieniądze, a na ile jakieś kalkulacje polityczne.

Rozmawiała Izabela Rzepecka

Koronawirus w Polsce

21582
426
43238
632
47754
926
10260
209
18950
345
6909
70
35580
612
11251
198
27485
422
51928
738
21714
182
8725
131
8753
99
20423
293
10776
95
17403
253
Ładowanie...

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje