Reklama

Reklama

Wybory prezydenckie 2020. Prof. Artur Wołek: Andrzej Duda będzie miał "pod górkę"

- Wiele wskazuje na to, że mimo zwycięstwa w I turze Andrzej Duda będzie miał jednak "pod górkę", bo nie za bardzo ma gdzie zbierać głosy. Z tego, co wiemy o elektoracie Bosaka, jego spora część nie zdecyduje się, aby oddać głos na prezydenta – mówi w rozmowie z Interią prof. Artur Wołek z Akademii Ignatianum w Krakowie.

Jego zdaniem, większa część wyborców kandydata Konfederacji zostanie w domu, ale niektórzy oddadzą głos na Trzaskowskiego. - Z dotychczasowych sondaży wynikało, że mniej więcej jedna trzecia elektoratu Bosaka jest gotowa poprzeć prezydenta. Przyjmijmy, że nawet trochę więcej, ale to ciągle jest mało, żeby spokojnie myśleć o zwycięstwie - mówi prof. Wołek.

Reklama

I zwraca uwagę, że jeśli Duda chce pozyskać wyborców Konfederacji, to raczej nie ma szans na "wolnorynkowców". - Uprawiając przez pięć lat politykę "narodowego socjalizmu", nie jest w stanie tego zrobić. Więc jedyne, co może, to pozyskiwać ich retoryką narodową czy nacjonalistyczną. A to zniechęca wyborców umiarkowanych. Na tym polega problem prezydenta Dudy - wyjaśnia. 

Jak mówi, pytanie zasadnicze dotyczy tego, czy uda się zmobilizować dodatkowych wyborców. Na wschodzie Polski potencjalnie jakaś grupa osób popierających prezydenta może się znaleźć. Wygląda na to, że mobilizacja była duża, ale nie tak, jak się spodziewano w obozie Andrzeja Dudy. Ale nawet jeśli uda się wycisnąć te głosy, to wszystko nie składa się dzisiaj na bezpieczne zwycięstwo.

- Wydaje się, że wszyscy wyborcy Kosiniaka-Kamysza, którzy chcieliby zagłosować na Andrzeja Dudę, już oddali na niego głos w I turze. Marny wynik lidera ludowców pokazuje, że wyborcy PSL-u już przeszli do obozy Dudy. Zresztą, to tylko niewiele lepszy wynik, niż uzyskał kandydat ludowców, wówczas Adam Jarubas, przed pięcioma laty - uważa politolog.

Zaznacza jednak wyraźnie, iż to nie oznacza, że Trzaskowski będzie miał dużo łatwiej o pozyskanie wyborców przed II turą. - Choć trzeba zwrócić uwagę, że nie stoi za nim pięć lat rządów - mówi prof. Wołek i dodaje: "Po stronie Trzaskowskiego na pewno trzeba liczyć ogromną większość wyborców Hołowni, szczególnie jeśli wykona jeszcze jakiś gest w ich stronę - odetnie się od Platformy, powie coś o wspólnocie, o ekologii".

- Przy tak wyrównanych sondażach, jak obecnie, o wyniku zdecyduje - mówiąc umownie - 100 tysięcy głosów. Innymi słowy, bardzo niewiele - podsumowuje prof. Artur Wołek.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje