Reklama

Reklama

Wybory prezydenckie 2020. Jakub Kulesza z Konfederacji: Nasi wyborcy wiedzą, czy pójść na II turę

- Niegłosowanie również jest formą wyrażenia opinii. Dzisiaj nie wykluczam niczego - mówi w rozmowie z Interią Jakub Kulesza, przewodniczący Koła Poselskiego Konfederacji. Odpowiada w ten sposób na pytanie, kogo może poprzeć elektorat Krzysztofa Bosaka, być może kluczowy przed decydującym starciem w II turze między Andrzejem Dudą i Rafałem Trzaskowskim.

Remigiusz Półtorak, Interia: Niecałe 7 proc. dla Krzysztofa Bosaka - to wynik, jakiego się spodziewaliście?

Reklama

Jakub Kulesza, przewodniczący Koła Poselskiego Konfederacji: - Przede wszystkim Konfederacja okazała się trzecią siłą polityczną, biorąc pod uwagę formacje, które zasiadają w parlamencie. A wybory były dla nas trudne, jako dla ugrupowania, składającego się z różnych środowisk ideowej prawicy. Mogliśmy wystawić tylko jedno kandydata, który by reprezentował całość Konfederacji. Okazało się, że dostaliśmy więcej głosów niż w wyborach parlamentarnych. Dla porównania, Lewica, również złożona z kilku środowisk, pogorszyła swój wynik trzykrotnie.

- To pokazuje, że nasz pomysł na kampanię, sposób wyboru kandydata - dał nam dużo energii. Efekt jest bardzo dobry, bo mimo że Krzysztof Bosak wywodzi się z jednego ze środowisk skutecznie reprezentował całe ugrupowanie.

I teraz o te różne środowiska Konfederacji stoczy się walka przed II turą. Być może najważniejsza w tej kampanii. Pytanie jest takie, czy ci wyborcy w większości pójdą głosować czy zostaną w domu?

- To pytanie do wyborców, nie do mnie.

Ale co by im pan radził?

- My naszych wyborców bardzo szanujemy, wiemy, że mają własne sumienie i własny rozum. Doskonale sami wiedzą, na kogo oddać głos i czy pójść na II turę wyborów.

W oświadczeniu liderów Konfederacji napisaliście, że nie będzie poparcia dla żadnego z kandydatów, ale jednocześnie zachęcacie właśnie swoich sympatyków do "głosowania zgodnego z własnym sumieniem i rozumem". Można odczytywać to jako sugestię, żeby jednak nie zostawali w domu. 

- Nie, nie widzę takiej sugestii. Niegłosowanie również jest formą wyrażenia opinii.

Czyli nie wyklucza pan, że większość waszych wyborców jednak nie pójdzie na wybory za dwa tygodnie?

- Dzisiaj nie wykluczam niczego.

Myśląc w kategoriach strategicznych - nie jest w interesie Konfederacji wzmocnienie PiS-u, czyli mówiąc wprost - reelekcja Dudy. Wyobraża Pan sobie taką sytuację, że wygrywa Trzaskowski, a wybory parlamentarne są wcześniej niż za 3,5 roku?

- Dla nas istotny jest interes Polski, który rozumiemy również jako interes Konfederacji. Im większą reprezentację będziemy mieć w Sejmie, tym większa szansa na to, że będziemy mieć wpływ na to, co dzieje się w kraju.

Nie da się ukryć, że Konfederacja jest na równi wznoszącej, szczególnie po tych wyborach, więc perspektywa może być kusząca. Wcześniejsze wybory mogłyby być dla was korzystne.

- Powiem tak: wynik wyborów parlamentarnych jest korzystny wówczas, gdy bez Konfederacji nie można utworzyć koalicji większościowej. Więc będziemy zmierzać do tego, aby mieć jak bardziej liczną reprezentację w Sejmie.

Jest kandydat, na którego pan na pewno nie zagłosuje?

- Na pewno skorzystam ze swoich praw - do głosowania bądź niegłosowania.

Już drugi raz mówi pan o niegłosowaniu.

- Niczego nie wykluczam.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje