Reklama

Reklama

Wybory prezydenckie 2020. Hołownia: Nie mogę patrzeć na Polskę, w której Kościół staje się przybudówką PiS

Nie mogę już patrzeć na Polskę, w której Kościół katolicki staje się ideologiczną czy duchową przybudówką PiS - powiedział w Toruniu kandydat na prezydenta Szymon Hołownia. Podkreślił, że Kościół i państwo muszą wrócić na swoje miejsca.


Hołownia podczas konferencji prasowej zorganizowanej nieopodal terenów administrowanych przez redemptorystów mówił o tym, że jest za rozdziałem Kościoła od państwa przeprowadzonym bez wojny.

"Nie mogę już patrzeć na Polskę, w której Kościół katolicki, do tego stopnia wykorzystywany przez polityków, staje się w oczach wielu ideologiczną czy duchową przybudówką PiS. Nie mogę już patrzeć na msze państwowo-kościelne, na których trudno odróżnić kto jest ministrantem, a kto ministrem. Nie mogę patrzeć na bezczeszczenie naszego narodowego sanktuarium na Jasnej Górze, w którym biskup w towarzystwie kamer opowiada bzdury wołające o pomstę do nieba o ewangeliście Mateuszu Morawieckim i drugim ewangeliście Łukaszu Szumowskim. To jest takie pomieszanie porządków i szkodzenie państwu i Kościołowi, jakie trudno sobie wyobrazić" - powiedział w Toruniu Hołownia.

Reklama

Zadeklarował, że jeżeli zostanie prezydentem, to nie będzie organizował "ustawek" w kościele. Nadal zamierza praktykować, jako katolik, ale nie chce tego robić w blasku fleszy i zwoływać do kościoła innych z tego powodu, że chce się pomodlić. Jako wyjątek wskazał pogrzeby, na których uczestnictwo głowy państwa jest często bardzo ważnym w jego ocenie symbolem i oddaniem należnego szacunku osobie zmarłej.

Wszelkie przypadki pedofilii trzeba "wypalać żelazem"

Odnosząc się do kwestii aborcji, podkreślił, że od zawsze jest jej przeciwnikiem, ale w obecnej sytuacji, gdyby nawet Sejm przesłał do niego, jako prezydenta, zmiany w tej ustawie, które uchwalone zostały jednym czy dwoma głosami, to zawetowałby je.

"Jeżeli w Sejmie znajdzie się większość wybrana przez Polaków, która będzie mogła odrzucić prezydencie weto, to wtedy prezydentowi nic do tego, bo taka jest wola obywateli wyrażona przez ich przedstawicieli" - mówił.

Hołownia podkreślił, że gorącym żelazem trzeba wypalać wszelkie przypadki pedofilii — tak w Kościele, jak wszystkich innych środowiskach. W sprawie lekcji religii w szkole chciałby rozmawiać z Kościołem, żeby dojść do jakiegoś kompromisu w sprawie ich finansowania. Opowiedział się także za zmianą polegającą na likwidacji funduszu kościelnego, który w jego ocenie mógłby z powodzeniem zastąpić odpis podatkowy.

Zadeklarował także, że konieczny jest audyt w zakresie środków przekazanych przez państwa na dzieła ojca Tadeusza Rydzyka. Wyrażał zdziwienie odnośnie do finansowania pomysłów redemptorystów ze środków wielu ministerstw m.in. środowiska, sprawiedliwości czy zdrowia.

"Najwyższy czas uregulować rozdział Kościoła od państwa"

"Nadszedł najwyższy czas, żebyśmy w Polsce uregulowali rozdział Kościoła od państwa" - powiedział Hołownia.

Stwierdził, że po objęciu urzędu prezydenta nie przeprowadziłby uroczystej mszy w obrządku jego wyznania z udziałem Episkopatu Polski z zastosowaniem prezydenckich klęczników.

"Jeżeli będzie to ode mnie zależało, bo może jest to własność Kościoła, zaapeluję, żeby prezydenckie klęczniki trafiły do muzeum. Jako prezydent RP nie zamierzam przestać praktykować, ale będę robił to, jako obywatel, jako Szymon Hołownia" - dodał.

Hołownia chce też zrezygnować w kancelarii prezydenta z etatu kapelana, który zostanie zamieniony na etat pracownika socjalnego.

"List biskupa Janiaka wstrząsająco nie na miejscu, absurdalnie kunktatorski"

Hołownia nawiązał też do listu biskupa Edwarda Janiaka. Ocenił, że ordynariusz diecezji kaliskiej powinien jak najszybciej złożyć urząd.

We wtorek prymas Polski abp Wojciech Polak podkreślił w swoim oświadczeniu, że złożenie zawiadomienia nie rozstrzyga o winie i daje rzeczywistą szansę ks. bp. Edwardowi Janiakowi na przedstawienie argumentów w swojej obronie. "Osądzenie sprawy jest wyłączną kompetencją Stolicy Apostolskiej" - podkreślił prymas.

Oświadczenie prymasa Polski i jednocześnie delegata KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży jest odpowiedzią na wystosowany w poniedziałek przez ordynariusza kaliskiego bpa Edwarda Janiaka list do biskupów w Polsce, w którym krytykuje on prymasa za jego działania podjęte po emisji filmu "Zabawa w chowanego" braci Sekielskich. Pisze w nim również o "dziwnych" działaniach Fundacji św. Józefa KEP i stwierdza, że doprowadzono do nagonki na jego osobę.

"Ten list biskupa Janiaka był tak wstrząsająco nie na miejscu, tak absurdalnie kunktatorski. Lepiej byłoby dla biskupa Janiaka, żeby po tym, co wszyscy wiemy po emisji filmu braci Sekielskich, jak najszybciej złożył urząd, oddał się do dyspozycji papieża, jak najszybciej przestał kompromitować Kościół, siebie i całą naszą wspólnotę" - powiedział Hołownia, zastrzegając, że mówi to jako obywatel, katolik.

Dodał, że bardzo często nadal w wśród hierarchów Kościoła nie ma zrozumienia tej kwestii, bo mowa jest o gwałceniu dzieci i trzeba nazywać to w jego ocenie wprost, a nie za pomocą eufemizmów.

"Mówimy o gwałceniu dzieci. To są rzeczy, które nie mieszczą się w głowie. Nie ma takiej sytuacji, w której moglibyśmy zareagować inaczej niż świętym gniewem, żywym ogniem i radykalnymi decyzjami. Jeżeli ktoś, jakiś lider społeczności czy to kościelnej, czy świeckiej tego nie rozumie, to nie nadaje się na lidera tej społeczności" - ocenił Hołownia.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy