Reklama

Reklama

Wybory prezydenckie 2020. Andrzej Duda w Kwidzynie krytykuje rządy PO-PSL

"Pięć lat temu rozpocząłem proces naprawiania polskiego państwa po ośmiu latach rządów, z którymi się nie zgadzałem" - podkreślił w poniedziałek (29 czerwca) w Kwidzynie w woj. pomorskim podczas spotkania wyborczego ubiegający się o reelekcję prezydent Andrzej Duda.

Prezydent apelował o wysoką frekwencję w drugiej turze wyborów i dziękował za dotychczasową frekwencję w pierwszej turze. Dziękował też za poparcie.

Reklama

"Pięć lat temu rozpocząłem proces naprawiania polskiego państwa po ośmiu latach rządów, z którymi się nie zgadzałem" - mówił.

Krytykował rządy PO-PSL z lat 2007-2015. Jak zaznaczył, zaczął zmieniać sytuację społeczną przez poprawienie warunków życia rodziny, w tym przez programy takie jak 500 Plus czy 300 Plus. Przekonywał, że obóz rządzący nie zapomniał zarówno o ludziach młodych przez zerowy podatek PIT dla osób do 26. roku życia oraz o ludziach starszych m.in. przez trzynastą emeryturę.

"To się będzie Polsce opłacało"

Prezydent mówił na spotkaniu z mieszkańcami Kwidzyna, że Microsoft zainwestuje w Polsce 1 mld dolarów, a Google - 2 mld dolarów, dlatego, że Polska dobrze rozwija się gospodarczo, że jest prowadzona mądra polityka, a przede wszystkim dlatego, że jest wzmacniane polskie bezpieczeństwo".

"To są setki miejsc pracy dla młodych ludzi, dla młodych inżynierów, w najnowocześniejszych technologiach, na najnowocześniejszych stanowiskach. Taką Polskę ja chcę budować i taką buduję, i ona jest dzisiaj faktem, zaczyn się wreszcie stawać faktem" - mówił.

Według niego, dzisiaj potrzebna jest też "wielka dbałość o to, by Polska wyszła z kryzysu wywołanego koronawirusem". "100 mln zł wypłacono przedsiębiorcom - wypłaca się cały czas, bo to jest miliard złotych dziennie - na ratowanie miejsc pracy. Tylko tutaj w państwa powiecie kwidzyńskim firmy otrzymały 87 mln zł, 553 firmy. Tylko w Kwidzynie i okolicach zostało osłoniętych prawie 4,5 tys. miejsc pracy" - powiedział Duda.

Jak dodał, "to jest polityka, która wymagała odwagi, bo trzeba było rzucić wszystko na jedną kartę". "Tak, ratujemy gospodarkę. Tak, wykładamy te pieniądze. Tak, trzeba to zrobić. Tak, to się będzie Polsce opłacało, nam opłacało. Osiągamy wyniki i jestem z tego ogromnie dumny" - mówił prezydent.

Wyraził przekonanie, że "nie tylko uratujemy gospodarkę, ale przede wszystkim, że wrócimy dzięki temu na drogę rozwoju, takiego dynamicznego rozwoju, jaki był przez ostatnie prawie pięć lat". Dodał, że pomiędzy 2016-2019 rokiem średni wzrost gospodarczy w Polski to 4,3 proc. PKB.

"Chcę, żebyśmy do tego wrócili i jeszcze przyspieszyli. To jest w tej chwili moje wielkie pragnienie, taką politykę chcę prowadzić" - zadeklarował Duda.

"Chcę promować polską przedsiębiorczość"

Prezydent podczas spotkania z mieszkańcami podkreślił, że chce dalej wspierać ludzi młodych. "Chociażby tych odważnych, którzy zakładali start-upy. Zapraszałem ich do Pałacu Prezydenckiego, mogli się przedstawić wielkim inwestorom, zawarto wiele umów, dzięki którym młodzi mogli podzielić się swoimi pomysłami i uzyskać za nie pieniądze. Krótko mówiąc, wdrożyć je we współpracy z wielkimi firmami, chociażby tymi, którzy są własnością skarbu państwa" - powiedział Andrzej Duda.

Ale - dodał - były to też tak zwane paszporty prezydenckie. "Czyli bilety do prezydenckiego samolotu dla młodych przedsiębiorców, którzy stworzyli start-upy, którzy mieli dobre pomysły, po to, by mogli ze mną polecieć. Byli ze mną w Finlandii, w Szwajcarii, w Izraelu, w Stanach Zjednoczonych. Spotykali się ze swoimi młodymi kolegami, patrzyli jak tam funkcjonuje rynek start-upu. Spotykali się z inwestorami" - podkreślił Duda.

Według niego, "to wszystko służyło temu, by ich promować". "To wszystko służyło temu, aby stwarzać dla młodych większą szansę w naszym kraju" - zaznaczył prezydent.

"Ja chcę to nadal kontynuować. Chcę promować Polskę, chcę promować polską przedsiębiorczość także właśnie prowadzoną przez tych młodych, odważnych ludzi, którzy muszą mieć swoją szansę. Taką politykę chcę realizować proszę państwa przez następne lata" - zaznaczał. 

Apel o mobilizację

Starający się o reelekcję prezydent Andrzej Duda, apelując o oddanie na niego głosu w drugiej turze wyborów prezydenckich i przekonywanie do tego rodziny oraz znajomych, wskazywał, aby Polacy zastanowili się, kiedy żyło im się lepiej, czy w ostatnich pięciu latach, czy za rządów PO. "Przypomnijcie im, że wtedy podwyższano im wiek emerytalny wbrew ich woli, przypomnijcie im, że podwyższano im podatki, że zabrano pieniądze z OFE. Przypomnijcie im o tym, bo oni zapominają, że wtedy upadały polskie stocznie i nikt ich nie ratował, bo taka wtedy była władza, że się wtedy nic nie opłacało, że chciano sprzedać polski LOT, bo się miało nie opłacać" - wskazywał.

Podkreślał, że rząd PiS odwrócił tę politykę, na "politykę ukierunkowaną na rodzinę, na wszystko to, co polskie". "Wszystko to, co polskie, warto wspierać i robimy to" - podkreślił.

"I ja chcę nadal to robić, dlatego proszę państwa o pomoc. Dla mnie polskie interesy są absolutnie na pierwszym miejscu. Ja załatwiam sprawy polskie, bo serce mam polskie" - przekonywał Andrzej Duda.

Prezydent podkreślał, że potrzebne jest mu wsparcie oraz pełna mobilizacja jego sympatyków. "Idźcie do wyborów za 12 dni, proszę o to" - mówił.

Odnosząc się do poparcia w pierwszej turze wyborów, stwierdził, że wynik pokazuje, że "zwycięstwo jest na wyciągnięcie ręki". "Ale musimy się zmobilizować. Proszę państwa o pomoc. Zwyciężmy, zwyciężmy dla Polski, dla dalszego jej rozwoju" - podkreślił prezydent.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje